poniedziałek, 30 listopada 2015

Momme Oliwka pięlęgnacyjna

Tak wiele za tak nie wiele. Oliwka gęsta, łatwa w rozprowadzaniu po ciałku i uwaga nie zostawia tłustych śladu. Poważnie. Super. I o dziwo szybko się wchłania i ładnie pachnie. Idealnie nawilża każdą wysuszoną skórę próbką 3ml wysmarowałam całą Lusie. Idealnie nadaje się do masażu. Ręce nie opływają nią a dobrze można masować. A nie tonąć w oliwce jak to zwykle bywa, że jest jak woda. Skład znów 100% natury. Nie ma żadnych dziwnych składników. Dla kogoś kto oliwki używa będzie na medal, więc zachęcam do zakupu. My trochę za duże na oliwki, ale do masażu używałyśmy i super. Lusi się podobał zapach oraz jak nawet zlizała to nic jej nie było, bo to naturalne a nie jakaś chemia.

Tak więc rodzicu, chcesz by skóra dziecka zdrowa była nie zwlekaj i kosmetyki Momme zamawiaj. Nie są drogie, bo są wydajne a cena adekwatna do jakości.

Tak więc polecamy i na stronę producenta zapraszamy TUTAJ

MOMME łagodny żel do mycia 2w1 - czyli natura na 102


No to już przedostatni produkt firmy MOMME, który miałam okazje testować wraz z Lusią.  Cudownie pachnący żel do mycia 2w1. 
Jeśli chcielibyście uniknąć walki z ciemieniuchą to polecam ten żel. Wydajny, boskoo pachnący. Zahipnotyzuje nie tylko dziecko ale i rodzica zapachem gwarantuje. Co czyni go wyjątkowym?
A no to, że ułatwia rozczesywanie jakże posklejanych włosków po całym dniu udanej zabawy. Wiem, co mówię, Młoda może ma niewiele włosków, ale jak je to "całą sobą" i jedzenie właśnie znajduje we włosach, jakieś resztki farbek, piasku. Ogólnie wszystkiego. Więc zakończyła się udręka umycia tego nieładu i bez krzyku, bo rozczesywanie po umyciu tym żelem to marzenie. Zresztą dorosły jak ma także problemy z kołtunami to także polecam, bo kto powiedział, ze kosmetyki dla dzieci są tylko dla dzieci? Jedyne co pewne to, to że są bardziej bezpieczne i naturalne, więc dużo zdrowsze w stosowaniu.


Skład:
  • mleczko z migdałów ziemnych
  • mydlnica lekarska
  • prebiotyk z cykorii 
  • betaina z buraka cukrowego 
  • guma guar
  • roślinne substancje myjące 
Musicie przyznać, że skład powala, bo nie ma do czego się przyczepić i z pewnością jest bezpieczny dla maluszków już od 1 dni życia, a szczególnie dla dzieci z problemami skórnymi.
Tubeczka 150ml/ żel gęsty i znów bardzo wydajny zostało mi go około połowy. Już małą kropelką spokojnie umyjecie malucha. Poważnie. Pokaże Wam na ręce jak rewelacyjnie się pieni, taka niewielka ilość i to za wiele do umycia ręki dorosłego a co dopiero, by umyć całe ciałko małego człowieka










 

Nie będę wrzucać zdjęć córci jak jest wymiziana pianą tego żelu, ale mniej więcej możecie sobie wyobrazić.
Tak więc polecamy i zapraszamy na stronę producenta, jak również do zakupu, każdego, kto jeszcze szuka idealnego i naturalnego kosmetyku do mycia dla Maluszka.  TUTAJ. Koszt może wydawać się duży, ale jest mega wydajny więc zamiast kupować 2 tańszych lepiej jeden który starczy na tyle samo kąpieli a jej zdrowszy dla skóry dziecka. My polecamy serdecznie :)

MOMME kojący krem na pupę -mój ideał


Był już krem na każdą pogodę, a teraz krem na pupę i odparzenia. To mój ideał wśród kremów tego typu. Sudocrem, który jest powszechny i fakt skuteczny, ale szkodliwy. Bo nie wiem czy wiecie sudocrem to lek. Krem natomiast MOMME jest 100% naturalny i nie jest szkodliwy dla skóry i nie jest lekiem. Opakowanie także rozczuli nie jednego rodzica słodki bobas śpiący na kwiatku a nad nim latają dwie wróżki dbające o spokojny sen. No, bo spójrzmy prawdzie w oczy pupa odparzona to piekąca pupa, a wtedy spokojny sen pójdzie w zapomnienie.

Pojemność tubki, którą otrzymałam to 50ml,
ale zdziwicie się jaka może być ona wydajna używam go już miesiąc i dalej dużo mi zostało. Wystarczy już bowiem bardzo niewielka ilość na palcach, aby posmarować całą pupkę. Krem jest w konsystencji gęsty i nie uczula. No chyba, że jakiś Bobas uczulony jest na któryś ze składników tak to nie powinien. Moją alergiczkę wręcz uleczał a sytuacjach kryzysowych.


Skład:

  • olej rycynowy- bardzo silnie natłuszcza, wspomaga regeneracje skóry
  • olej ze słonecznika-bogaty w witaminy i antyutleniacze, delikatny dla skóry dziecka, zmiękcza i wygładza skórę.
  • tlenek cynku-w kremie jest go aż 20%, łagodzi podrażnienia i odparzenia (oraz poparzenia sprawdziłam na sobie)
  • olej babassu- redukuje uczucie suchości , swędzenia, szorstkości
  • kompleks biolipidów roślinnych-bardzo zbliżony składem do warstwy lipidowej skóry człowieka, odbudowuje barierę ochronną naskórka i zmniejsza podatność na podrażnienia
  • olej arbuzowy- nadaje skórze miękkość i cudownie nawilża
  • skwalan z oliwek- składnik cementu międzykomórkowego, zapobiega utracie wody
  • gliceryna organiczna-długotrwałe nawilżenie
  • naturalna witamina E- łagodzi podrażnienia
  • wosk carnauba-ochronna i zapobiega utracie wody 
  • olejek makadamia- odżywczy, kojący, łagodzący idealny na wszelkie podrażnienia skóry, również na poparzenia.
Krem jest przeznaczony dla dzieci już od 1 dni życia, więc spokojnie mamy spodziewające się dopiero Maluszków mogą się w niego zaopatrzyć. Ja nie tylko testowałam go na Lusi, ale również jak się poparzyłam wrzątkiem (nie ma jak inteligentna mama chce w pośpiechu gołą ręką zdjąć rozgrzany garnek z gazu) I bosko łagodził poparzenie już po chwili przyniósł mi ulgę a do tego nie ma śladu po poparzeniu, ani jednego bombla, blizny. 
Lusi pupka też wygląda wspaniale, szczególnie, że ostatnio kilka odparzeń było to dzielnie krem zwalczył je i śladu brak :)

Krem jest mega gęsty co czyni go tak bardzo wydajnym, a jednocześnie jego delikatność łatwość w rozsmarowaniu. To idealne połączenie, którego ciężko doszukać się w kremach dla dzieci bo zwykle są za tłuste, za bardzo pachnące, źle się wchłaniają. Tutaj rewelacja. Nie zostawia żadnych tłustych plam czy innych odbarwień na ubraniu. Bardzo szybko się wchłania zaraz po rozsmarowaniu, które zajmuje nam kilka sekund. Jest bezwonny , nie drażni nosa rodzica :D

Z czystym sumieniem mogę ten krem polecić, przy drugim Maluchu myślę, że przy walce z odparzeniami czy poparzeniami nie będę już się zastanawiać a od razu po niego sięgnę bo jest wart uwagi każdej mamy. Zapraszam na stronę producenta, gdzie jeszcze zasięgniecie więcej informacji na temat tego kremiku lub innych produktów. Szczególnie zapraszam mamusie alergików bo warto.
MOMME. Koszt kremiku to około 25zł /50ml Każdy krem jest pięknie zapakowany więc idealny na prezent. Polecam z czystym sumieniem :)

sobota, 21 listopada 2015

Żłobki i przedszkola czyli co i jak - ŻŁOBKI

Tak jak obiecałam choć z lekkim poślizgiem wpis o żłobkach i przedszkolach. Zebrałam wasze opinie i opinie nauczycielek z kilku nie zależnych placówek.

Na pierwszy odstrzał wzięłam żłobka.

ŻŁOBEK

  • PUBLICZNY 
Dla rodzica przy wyborze tej placówki liczy się koszt opłat za 1 miesiąc bardzo niski w porównaniu do prywatnych. Nie da się ukryć przy pakiecie 9h płaci się około 400zł z wyżywieniem. A w prywatnym ten sam pakiet średnio 1200zł. Jest różnica i to spora. I szczerze? Wychodzi, że to jedna z głównych rzeczy , która kieruje go do publicznego a nie prywatnego żłobka. Niestety potem spotykamy się z realiami. Rodzic: chciałby należytą opiekę dla swojego dziecka, niestety państwowe mają dwie skrajności albo Panie takie do rany przyłóż albo wredne baby, które zachowują się jakby siedziały tam za karę. Prawdą jest, że rodzic ma prawo wymagać, aby dziecko miało przebieranego pampersa lub było wysadzane na nocnik/toaletę. Ma prawo oczekiwać, że dziecko zostanie nakarmione i nauczone samodzielnego jedzenia. Ma prawo wymagać, by dziecku nie działa się krzywda w placówce. Jednak nie może oczekiwać, iż Pani poświeci swojej uwagi więcej jednemu ich dziecku, bo ma pod swoimi skrzydłami 25-30 dzieci. Nie może oczekiwać, że będzie zdrowe. Bo wszystkie dzieci przez 1 rok chorują w takich placówkach. To są realia masa dzieci, jedne kichają inne kaszlą, a Pani, ze żłobka ma prawo odmówić przyjęcia tylko, gdy dziecko ma gorączkę lub wymiotuje. Serio niestety tak jest. Ja wiem, bo sama posyłam córkę do żłobka mam tak, że zostawiam jej ubranko lżejsze/ cieplejsze na przebranie. Ale zdaje sobie sprawę, że niekiedy Pani nie spamięta, które jak i gdzie ubrać, bo się nie da. Jak np. 15 marudzi i wyje. No to wiadomo, człowiek nie myśli i zapomina. Zresztą mi jako mamie też się zapomni założyć skarpetki do pary lub złe spodnie, których miałam nie ubierać, ale tak się spieszyłam, no trudno. Mało tego ostatnio miałam sytuację, zaspałam i pakowałam w biegu siebie, córkę i spakowałam jej kapcie, które miały zostać w domu przybrudzone z zabawy dnia poprzedniego i co? I słuchajcie Pani w żłobku do mnie "Musi Pani wyprać te kapcie, dziecko nie może chodzić w takich." No głupio mi się zrobiło, ale i wyszło, że Panie widzą i sprawdzają. Obserwują to moje dziecko skoro widzą takie coś jak przybrudzone kapcie :) Duży minus :( dziecko musi być zawsze oddelegowane do  żłobka do godziny 8:15. To głupie bo niekiedy mąż idzie na 10 do pracy i mogłaby sobie pospać ale nie ma takiej opcji. A szkoda, bo dziecko by było krócej w placówce dzięki temu.

Ja wiem, że bywa różnie ja też potrafię być matką upierdliwą :P , ale wiem też, że czasem to bezsensu sama pracuje w przedszkolu to wiem jak ciężko wszystko ogarnąć. Najważniejsze rodzice pamiętajcie każda placówka musi zapewnić Wam:
  • dieta dziecka jest przestrzegana
  • dziecko ma przebieraną pieluchę lub wysadzane na nocnik/toaletę
  • dziecko ma być najedzone (dziecko ma jeść jak samo nie umie, ma być nakarmione z pomocą nauczyciela)
  • na dziecko się nie drze, nie używa przemocy psychicznej i fizycznej
  • nie wolno stawiać go na nogi w brew waszej woli, jeśli dziecko nie chodzi
  • dziecko nie musi chodzić w kapciach, może być w skarpetce z podeszwą/skórką
  • nie ma prawa nikt wam narzucić wychowania dziecka, może zasugerować
  • nikt nie ma prawa krzyczeć na was lub mówić, że zły z was rodzic 
  • nie ma też czegoś takiego, że wy czegoś nie wiecie np. dziecko upadło, uderzyło się o coś wychodzi po fakcie. 
  • rozmowa i współpraca z wychowawcą
  • nie ma prawa zmusić dziecka do czegokolwiek, może tylko nakłaniać i motywować
  • ciepłe posiłki, dostosowane do wieku i potrzeb dzieci
  • Panie muszą być wykształcone w kierunku opiekuńczym lub pedagogicznym
Nauczyciel nie musi:
  • pilnować rzeczy przyniesionych przez dzieci spinki, misie, zabawki -dajecie dzieciom na własną odpowiedzialność
  • pamiętać za każdym razem jakie spodnie z szafki ubrać na jaką pogodę (niestety nie :( )
  • skupiać się i mieć na uwadze tylko Wasze dziecko lub szczególnie Wasze dziecko, bo wszystkie dzieci są tak samo ważne (zdarzają się wyjątki- ulubieńce Pań :( )
PRYWATNE
Droższe niestety aż 3 krotnie od państwowych. Jednak opieka no niekiedy jest lepsza. Dzieci rzadziej chorują, mniejsza ilość dzieci w grupie (najmniej nawet 5 dzieci może być). Catering często źle dopasowany do dzieci niestety jest lub posiłki są zimne. Większe skupienie Pani na naszym dziecku bo dużo mniejsza ilość na 1 osobę przypada.  Te żłobki podpasowują się zwykle pod rodziców. Publiczne to rodzic musi dopasować się do żłobka. Tutaj dziecko przyjść może kiedy chce i na ile chce, takie pakiety. Dużo zajęć dodatkowych, wycieczki dosyć ciekawe. Więcej kreatywnych zabaw. Panie muszą słuchać zaleceń rodziców. Często jest też tak, że rodzic ma prawo przynieść własne jedzonko dla dziecka. Tutaj Panie muszą pamiętać w co ubrać malucha w zależnie od pogody co rodzic dał.   Tutaj rodzic ma prawo wymagać wszystkiego bo on płaci ona wymaga. Dzieci mają większą kontrole nad tym co robią, w co się bawią. Ale o dziwo większe prawdopodobieństwo, że tu stanie się krzywda dziecku niż w publiczny. Prosta przyczyna w publicznym są kontrole oświaty, sanepidu itp. W prywatnych od czasu do czasu jak komuś się zachce ruszyć do danej placówki lub dostaną zgłoszenie, że warto by było sprawdzić. Pracują często tam Panie nie mając wykształcenia pedagogicznego lub opiekuńczego. (to niestety często znajoma, znajomej po np. germanistyce, archeologii pracują w żłobkach i przedszkolach prywatnych STRASZNE!!!!) Panie często nie mówią całej prawdy, mówią to co rodzic chciałby usłyszeć. Taka manipulacja, aby zrobić dobrą reklamę. Niestety to robi krzywdę dziecku. Np. dziecko nic nie jadło. Rodzic pyta czy jadło Pani, że bardzo ładnie, trochę marudził, ale zjadł. Dziecko łazi głodne, rodzic o tym nie wie po drodze do domu jedzie z nim na spacer, zakupy. Wychodzi, że cały dzień jest głodne. Od razu mówię, nie w każdej placówce tak jest. Bo są idealne i takie też znam. Chce jednak, abyście znali też od strony zaplecza. Bo to są rzeczy, których się rodzicowi nigdy nie mówi i on nie pracując w placówkach tego nie widzi. 

CZYM SIĘ SUGERUJECIE PRZY WYBORZE:
  • miesięczną opłatą
  • czy placówka blisko jest domu lub waszej pracy
  • opieki dziecka
  • czy chodzi tam jakieś dziecko znajomych
  • czy rodzic, może tam wejść zwiedzić
  • wygodne godziny otwarcia i zamknięcia placówki
  • dobra informacja nauczyciel-rodzic
  • chętni nauczyciele do współpracy z rodzicem



środa, 18 listopada 2015

KONKURS z NUK

Znacie nowe butelki Nuk z serii  New Classic z serduszkiem? Nie? No to zaraz poznacie. 
Butelki z tej serii mają bardzo wygodny kształt, jest to wąska butelka. Dzięki temu pasuje do wszystkich rodzajów podgrzewaczy, a nie tylko do wybranych. Z pewnością atutem jest smoczek, jeszcze bardziej dopracowany, ale o nim niżej będzie więcej. No i ten piękny, klasyczny wzór serduszko. Nasuwa mi się jedno skojarzenie, że karmimy dzieci mlekiem z miłości do nich. Tak samo jak te butelki zostały stworzone z miłości do dzieci :) 


Smoczek jest idealnie dopasowany do każdego małego podniebienia. Zaś Nuk Air system idealnie odprowadza powietrze, które gromadzi się w butelce. Dzięki temu minimalizuje do minimum lub całkowicie niweluje kolki.  Smoczek jest tak doprecyzowany, że język może zachowywać się swobodnie, dziecko nie ma problemu z jego ułożeniem. Do tego wargi mają ułożenie jak na piersi mamy. Smoczek nie zakłóca prawidłowego ssania i rozwoju szczęki i podniebienia.


Butelka prezentuje się znakomicie i świetnie spełnia przypisane jej zadanie. Moje serce już skradła cała seria. Jeśli Wam też się podobają, to zapraszam na konkurs. 



KONKURS!!!

Zapraszam do wzięcia udziału w super konkursie, gdzie wygrywają, aż 3 osoby. Zadanie konkursowe jest banalnie proste wystarczy dokończyć zdanie " Tak bardzo kocham Cię, że..." i spełnić warunki rozpisane w poniższym regulaminie konkursu.

Zasady są proste:

1. Polub sponsora całej zabawy NUK
2. Polub nas Kreatywny Rodzic
3. Udostępnij plakat konkursowy TUTAJ
4.Polub plakat konkursowy TUTAJ
5.Dokończ zdanie "Tak bardzo kocham Cię, że..."
6.Odpowiedzi umieszczamy w komentarzu pod postem konkursowym na blogu
7. Zapraszamy minimum 3 znajomych do zabawy na fb :) (muszą podświetlić się na niebiesko) TUTAJ
8. Wygrywają aż 3 osoby.

Zdanie tym bardziej kreatywnie dokończone tym większa szansa na wygraną, można dołączyć fotkę do swojego zgłoszenia pokazującą miłość Waszą do dzieci.

Bawimy się od 18.11 do 22.11.2015, 24:00 (późniejsze zgłoszenia nie będą brane pod uwagę)












wtorek, 17 listopada 2015

SNORTA - gra która wciąga!!!



Już długi czas ją mamy, ale postanowiłam ją teraz dopiero opisać. Gra jest warta uwagi, tym bardziej, że zbliża się Mikołaj.

Gra składa się z:

  • 12 figurek zwierzątek
  • 8 stodół (domki plastikowe)
  • 97 kart
  • woreczek 
  • instrukcja    


  • Gra jest banalnie prosta. Grać w nią może aż 8 graczy (tyle jest domków). Na początku wszystkie zwierzątka wsypujemy do woreczka. 

    Teraz każdy z graczy otrzymuje stodołę. 
    Skoro każdy otrzymał już "domek" następuje losowanie swojego zwierzątka z woreczka tak, aby reszta graczy nie widziała co wylosowaliśmy i chowamy do naszej stodoły. Później jeden z graczy (najstarszy) tasuje karty i rozdaje każdemu po równo. Każdy układa je w stosik przed sobą obrazkiem do dołu. Zaczynamy grę. Na raz, dwa, trzy każdy bierze kartę ze swojego stosu (pierwszą z góry i kładzie ją na środku). Zasady jak w grze w karty w wojnę. Kto zna wie dokładnie o czym mowa. 

    Jednak kiedy na środku 2 lub więcej graczy położy kartę z tym samym zwierzątkiem zaczynamy "wojnę".
     Teraz gra rozgrywa się między graczami z tymi samymi zwierzakami. Cięgnom oni po karcie ze swoich stosów i kładą szybko na środek. Jednak to nie jest najważniejsze, aby wygrać pojedynek trzeba "wydać" z siebie dźwięk taki, jaki wydaje zwierzątko gracza, z którym walczymy np. kogut - kukuryku! lub kaczka-kwa kwa :)
     Osoba, która przegra pojedynek zabiera wszystkie karty ze środka. Może jednak się uratować.
     Ratunkiem jest odgadnięcie zagadki. Zagadka polega na odgadnięciu jakie zwierzątko ma przeciwny gracz, który wygrał pojedynek w stodole. Jeśli zgadnie to niestety gracz, którego zwierzątko zostało odgadnięte zgarnia wszystkie karty. On już nie ma koła ratunkowego. Po zgadnięciu zwierzątka, gracz, którego zwierze zostało odkryte wymienia sobie zwierzaka na innego z woreczka. 
    Jest też w stosie karta premium polega na możliwości zmiany zwierzątka w swojej stodole i zmiany kolejności w kolejce.


    Gra kończy się w momencie, gdy jeden z graczy pozbędzie się wszystkich kart. 

    Gwarantuje jednak niezapomniane chwile po 3 wojnie osioł robi kwa kwa, a myszka chrumka :D gwarantowana dobra zabawa i dużo śmiechu dla całej rodziny. Gra sprawdzi się też idealnie na zimowe wieczory jak i na imprezie dla większych :P 




    czwartek, 12 listopada 2015

    Zbieram informacje przedszkola i żłobki, nadchodzimy :)

    Kochani, zrobiłam ankietę o przedszkolach i żłobkach. Chce zebrać wszystko do kupy i stworzyć coś fajnego. Chce porównać wszystkie placówki, możliwości do siebie. Zestawić wymagania i oczekiwania do realiów jakie można zastać. Jednak sama tego nie dokonam. Musicie pomóc. Klikamy w ankietę i rozwiązujemy ją. Już niedługo będziecie mogły czytać i oglądać efekt naszej pracy. Ankieta jest anonimowa więc spokojnie. Chodzi, abym wiedziała do jakich placówek najczęściej posyłacie, czym się kierujecie przy wyborze oraz jakie macie oczekiwanie względem placówki i wychowawców w niej pracujących. Brzmi strasznie? Ale spokojnie, pytanie są łatwe odpowiedzi do zaznaczenia praktycznie. Więc śmiało klikamy i wypełniamy. Tym więcej, tym lepiej.



    poniedziałek, 9 listopada 2015

    Rodzeństwo-czyli idealny moment na kolejnego potomka

    Ostatnio przyjaciółka podczas naszej wspólnej rozmowy nawiązała do mojej chęci znów bycia mamą. (Ona tak ma, że mi pomysły na tematy trudne podsyła.) I tak debatując wyszło, że pomiędzy dziećmi dobrze by było, aby była odpowiednia różnica. Najlepiej, aby była taka, aby ani jednego ani drugiego nie skrzywdzić. No dobra. Tylko teraz pytanie jaka ta różnica? No i jak to z tym podziałem uwagi na dzieci jest. Zaczęłam się zastanawiać. No bo kurczę w przedszkolu ogarniam 25 dzieci to chyba 2 swoich ogarnę? To "chyba" mi przypomniało, że tak samo wydawało mi się z wychowaniem jednego. Byłam nianią dam rade. I fakt Luśka dała mi czadu i guzik z pętelką wiedziałam. Postanowiłam więc zapytać doświadczonych mam, które już mają 2 lub więcej dzieciaczków. (Kto nas śledzi na fanpage to widział sondaż z 3 pytankami. ) Podsumowując to wszystko wyszło tak:

    1. Idealna różnica między dziećmi to tak 2-4 lata. 
    Teraz wyjaśnienie dlaczego:
    • dzieci są wstanie ze sobą złapać jakiś dobry kontakt
    • mogą się razem bawić a nie tylko drzeć koty
    • mamusia wychodzi raz a dobrze z pieluch :D
    • starsze jest już na tyle samodzielne, aby mogło troszkę pomóc mamie przy opiece nad młodszą siostrą lub bratem
    • dziecko starsze jest wstanie zrozumieć nową, zaistniałą sytuację. Czyli przybycie nowego członka rodziny.
    • mama ma chwilkę na kawkę, bo dzieci się sobą zajmują
    • ma też minus ogarnąć burdel po 1 to już ciężko a po 2 i więcej to już wyczyn.
    2. Pytałam, czy istnieje idealny moment na 2 dziecko. I tu myślę podobnie. Nie ma czegoś takiego jak idealny moment. Tak na prawdę zawsze coś będzie do zrobienia, zawsze coś staje na przeszkodzi. Więc często to 2 jest po prostu niespodzianką :) Za to jaką miłą. Mama sama musi wiedzieć czy chce 1 dziecko czy więcej. Bo debatując nad idealnym momentem może przegapić szansę na bycie znów mamą. Widzę po sobie rozmyślając, że może lepiej 2 dziecko dopiero jak więcej zarobimy, coś odłożymy, lepsze prace. Tak na prawdę zawsze coś się wynajdzie nad czym chciałybyśmy popracować. A może właśnie sam fakt zajścia w ciąże to będzie idealny moment do zmian na lepsze :)

    3. I tu było trudno. Czy mając 2 dzieci (lub więcej) czułyście, że zaniedbujecie w jakimś stopniu
     to 1 dziecko?

    Jak widać bywają momenty, że młodsze potrzebuje więcej uwagi no bo z początku wiadomo przewijanie, karmienie, spanie itp. Jednak jest też tak, że to starsze bardziej nas potrzebuje niż to młodsze np. gdy chore lub ma problem. Tu wszystkie mówiłyście, że staracie się podzielić czas na wszystkie dzieci. Z pewnością jest to trudne, jednak dla chcącego nic trudnego. Wiadomo czasem się nie uda, ale zawsze potem można wynagrodzić. Wypracować pewien system, który pomoże, aby był wilk syty i owca cała. Nigdy nie da się by było idealnie, ale jeśli kochamy oboje dzieci i dajemy im to odczuć, a i one są za sobą to resztę uda się poskładać do kupy. 


    A teraz nic tylko się starać o drugiego Bombelka :D Jednego jestem pewna nawet jak rodzeństwo, to każde jest inne i trzeba o tym pamiętać. Nie wolno ich do siebie porównywać. Bo to, że Kasia była lepsza w sprzątaniu nie czyni Stasia gorszym, bo on może lepiej gotować. Tak samo w zachowaniu jeśli jedno jest cacy nie mówimy. Bądź grzeczny jak siostra/brat. Gwarantuję Wam, że akurat to przyniesie odwrotny skutek. 

    Dziękuję Wszystkim Mamom za pomoc i za natchnienie przyjaciółce :)


    SKLEPOWE HISTERIE I FANABERIE

    Macie tak, że idzie do sklepu, dziecię zauważa nagle jakąś zabawkę lub soczek w kolorowym kartoniku (czytaj z postaciami ukochanej bajki) i nagle się zaczyna.... "MAMO!!! kupisz mi to?! proszę! proszę! proszę!" Jak to od razu dziecko mówi ładnie proszę, co nie? A tak w domu mówisz do niego "Nie mówi się daj, Tylko proszę podaj" taa nie ma to jak odpowiednia sytuacja i już słyszymy słowo "proszę" z milion razy. Do tego ładnie powiedziane, że szok.
    I teraz następuje ten moment kiedy mówimy "NIE" to słowo w tym momencie działa jak płachta na byka. I już po chwili mamy efekt jego działania.
    Dziecko zaczyna krzyczeć, płakać, a nawet potrafi położyć się na podłodze w sklepie. I pomyśleć, że jeszcze przed chwilą to samo dziecko mówiło ładnie z maślanymi oczętami słowo "proszę".
    Teraz jak na rodzica przystało rozglądamy się wpierw czy nikt nie patrzy, bo przecież wstyd jak nie wiem. No i co? Oczywiście już mamy milion fanów, którzy się gapią i czekają co zrobimy.
    No dobra teraz zerkamy na dziecko na gapiów i najczęściej 1 podejście wygląda tak do sytuacji.

    1. Podchodzimy do dziecka bierzemy za fraki, zaczynamy krzyczeć na nie by się uspokoiło, że idziemy do domu i krzyczymy, że nigdy więcej nie weźmiemy go na zakupy, bo tylko wstyd nam robi. Po czym dziecko głośniej wyje, zanosi się i w tej jakże "miłej" atmosferze idziemy do domu, bo zakupów już nam się odechciało. Oczywiście cała zbieranina gapiów kiwa nam głową, że źle wychowaliśmy dziecko.... Taaa

    Drugie podejście to też często się zdarza. Ja to nazywam "Chcę mieć spokój".

    2. Podchodzimy do półki z tą wymarzoną rzeczą dziecka i oczywiście mu ją kupujemy. No, ale żeby nie było kupujemy ją z wyrzutem, wściekli. Dziecko prze szczęśliwe, my wściekli. Milion gapiów znów wokoło co tylko czekają, aby nam dopiec. Najgorsze jest to, że dziecko uczy się , że krzykiem, płaczem może zdobyć i osiągnąć wszystko co chce. A nie tego byśmy chcieli raczej by się nauczyło

    A teraz kilka fajnych sytuacji, które się zdarzają rzadko, bo wymagają wypracowania u rodzica pewnego zachowania.

    1. Podchodzimy do dziecka i spokojnym głosem mówimy, że nie kupimy mu tego, bo nie po to tu przyszliśmy. Prosimy by się uspokoiło, mówimy, że je bardzo kochamy i odchodzimy kawałek dalej. Gwarantuję, że dziecko jeszcze chwilę będzie próbowała wzbudzić "litość" w nas a po chwili wstanie podejdzie i się uspokoi.

    UWAGA!
    W tej sytuacji trzeba być gotowym na reakcje gapiów (czyt. wszelkie babcie co zapomniały jak to było, gdy swoje dzieci miały) A będzie tak "Niech Pani mu to kupi, tak prosi." lub "Jak Pani może zostawiać tak dziecko, czego go Pani uczy" "Dzieci trzeba wychowywać, a nie zostawiać" No cóż, na szczęście te babcie waszych dzieci nie wychowują, tylko Wy.

    2. Przed wyjściem do sklepu wspólni z dzieckiem robimy listę zakupów. W sklepie idziemy według listy, staramy się (jak się oczywiście da) omijać alejki "kuszące" czyli zabawki, słodkości, wszelakie dziecięce marzenia. Angażujemy dziecko w zakupy, czyli prosimy, aby podało i wrzuciło do koszyka np. ryż, chleb itp.

    UWAGA!
    Może być tak, iż dziecię będzie chciało coś dopisać do listy. Wtedy mówimy, że słodkości są jeszcze w domu i kupimy następnym razem jak te zjemy. Chodzi o to, by dać do zrozumienia, że to na tą chwilę nie jest nam potrzebne.


    Wiecie co jest najzabawniejsze, że jak rodzic ma dziecko, które przeżywa bunt 2-latka to najczęściej dostaje fobii na samą myśl pójścia z dzieckiem do sklepu. Dosłownie zakupy stają się wtedy ostatnią rzeczą o jakiej człowiek myśli. Najważniejsze, żeby nie dać się gapiom, bo myślę, że to oni jakoś wywierają w większości wpływ na zachowanie rodzica. No muszę przyznać się, że ja nie raz spaliłam buraka na spacerze, gdy młoda wyła, bo chciała wymusić wzięcie na ręce i tym sposobem zdobywałam fanów córki. "Niech Pani ją weźmie, jak Pani może być taka nieczuła" itp. Taa tylko, że jak ja jej ulegnę to ja będę mieć problem w domu a  nie "Spacerowi pomocnicy"
      

    niedziela, 8 listopada 2015

    Kary i nagrody w wychowaniu

    Na studiach wiele się nasłuchałam i naczytałam o karach i nagrodach stosowanych w wychowaniu. Niektóre głupie, ale niektóre mądre. Sama kilka wykorzystuje w wychowaniu Lusi a nawet w przedszkolu. No fakt ogarnąć jedno dziecko niekiedy jest ciężko, a ja niekiedy muszę ogarnąć całą 25. Bywają momenty hardcorowe, ale trzeba dać radę. Takie metody mogą wspomóc wychowanie, ale mogą i zaszkodzić. Najważniejsze by znać umiar.
    Nie będę rozpisywać się o wszystkich bo to zbędne. Opisze Wam te, która sama stosuje i mogę z ręką na sercu powiedzieć iż są skuteczne.


    1. Karny jeżyk 
    Choć jeżykiem potocznie nazywany, nie musi nim być. Nie jest to karne krzesełko. Najlepiej, aby to była jakaś dużaaaa poducha, pufka. Ja mam pluszową pufkę takiego zająca. Jak Lusia jest niegrzeczna, a zdarza się jej zacnie pokazać rogi. To zostaje posadzone na karnym "zającu". Kiedy ją posadzę, mówię spokojnym głosem. "Lusia tak nie wolno robić, uspokój się, mama cię kocha, ale tak nie wolno robić" Mimo, iż nam się wydaje, że takie roczne dziecko nie rozumie, to ono Was zdziwi bo rozumie, więcej niż Wam się wydaje. Wiadomo, że jest małe i dopiero poznaje co jest dobre, a co złe. Ale jak ma poznać granice, skoro nikt nie zwróci mu uwagi na to co robi źle. Dziecko jak dorosły musi mieć swobodę, ale i pewne granice, które są określone.


          2. Wytupywacz złości
    Może być to wycieraczka w ciekawym kształcie lub naklejka na podłogę, albo jakiś mały dywanik np. okrągły. Stawiamy go w jakimś kąciku lub na przedpokoju (bliżej wyjścia- by złość poszła nie wracała) I tłumaczymy, że jak dziecko lub dorosły się zdenerwuje to zamiast swoją złość wyżyć na kimś innym lepiej stanąć na tej wycieraczce i ją wytupać, pokrzyczeć nawet sobie na niej choćby do ściany. Wkurzyć się na "wycieraczkę", a nie na człowieka. Uwierzcie mi działa! Sama nie raz kiedy w pracy masakra była, wracam do domu wściekła. To zamiast wściec się na wszystkich potupie sobie policzę do 10 i lepiej.


         3.Tablica motywacyjna
    Za to to medal bym dała. Są różne takie jednorazowe gotowe lub takie na magnes na lodówkę lub można zrobić samemu. Ustalamy z dzieckiem jaki znaczek dostaje za dobre zachowanie a jaki za złe. Można też wprowadzić obowiązki typu "Jaś sam zjadł ładnie śniadanie bez marudzenia" i jeśli tak będzie dostanie np. uśmiechnięta buzie. jak nie to smutną buzie. Kombinacji jest masa. W przedszkolu mam wprowadzoną dodatkową, że pod koniec tygodnia liczymy te buziole uśmiechnięte i smutne i ten kto zdobył 5 uśmiechniętych dostaje naklejkę do domu. W domu wprowadzę, że nagroda będzie pójście do cukierni, do kina. To uczyni te wyjścia bardziej wyjątkowe, bo samo sobie dziecko na nie zapracowało. My posiadamy firmy ALEXANDER z zebrą Zou oraz jednorazową z Zosią z Biedronki. Koszt tej z magnesami to koszt około 16zł a ta z Biedronki 10zł.

     

        4.Karne krzesełko
    Sadzamy dziecko na krzesełku (tak około 2 lata  wzwyż) Mówimy spokojnym tonem (wiem, że trudno, gdy nas wkurzyło jego zachowanie) "Usiądź tu i przemyśl swoje zachowanie. Tak nie wolno robić, jest mi przykro" Dziecko walnie zapewne focha aż stąd na Alaskę, no ale z czasem znudzi się siedzenie, bo przecież bajka leci, bo zabawki czekają itp. Podejdzie i przeprosi.



        WAŻNE!!!
    Pamiętaj, że to nie dziecko Cię wkurza, ale jego zachowanie, które jest w danym momencie złe. Staraj się, dać do zrozumienia, że ono źle się zachowuje, a nie, że jest złym człowiekiem. Dziecko dopiero uczy się co jest dobre a co złe, nie wymagaj by wiedziało tyle co ty o tym co powinno a co nie.
    Zawsze staraj się opanować, krzykiem nic nie zdziałasz,a  tylko zagłuszysz Malucha, jednak on nic z tego nie wyniesie.

    Zabawka Tupot Małych Stóp

    Znacie bajkę Tupot Małych Stóp? Ja lubię tą bajkę, Lusia za to lubi z niej piosenki :) Jakiś czas temu w łapki nam wpadła fajna zabawka z tej bajki. Można ją różnorako wykorzystać.

    Tak poglądowo:
    Wygląda jak góra lodowa z jeziorkiem. Do zestawu jest dołączona jedna figurka pingwinka (w środku jest obciążony magnesem)

    Całość wygląda tak:

    Zabawka jest dosyć spora. Szkoda, że tylko jedna figurka, jak namierzę gdzie kupić inne dam znać. 

    my mamy taką
    Teraz co ta zabawka potrafi i co czyni ją fajną. Po pierwsze ma wiele zastosowań. 
    1.Można bawić się jako normalną górą lodową z innymi figurkami, my tak zrobiłyśmy z Lusią. Wzięłyśmy figurkę niedźwiedzia polarnego i jakieś tam smerfy i dinozaury i zabawa była super. 
    2. Pingwinek ma wbudowany magnes nie bez powodu, są miejsca gdzie można go na górze przytwierdzić. 
    3. Pingwinek zjeżdża na zjeżdżalni i trafia prosto w takie jedno z wyjątkowych miejsc na magnes.
    4. Ukryta jaskinia jak włożymy tam pingwinka to wypadnie z drugiej strony koło jeziorka/lodowiska video

    5. Jak postawimy pingwina na lodowisku i wciśniemy guziczka będzie się poruszał w tle będzie słychać śmiech pingwinka lub jego tupot. 
    6. Pingwinek po postawieniu na lodowisku i wciśnięciu guziczka z muzyką zaczyna tańczyć. Widać to na załączonym filmiku. Pokrętło przy zjeżdżalni obraca podstawkę za nim się z niej zjedzie.
    video
    7.Drugi guziczek jest do uruchamiania windy, która zawozi pingwinka na zjeżdżalnie. 
    video


    Cała zabawka jest stabilna i dobrze wykonana ucieszy już 2 latka. Lusia za mała by sama bawić się figurką pingwinka, jednak tak jak mówię, można zastąpić go innymi postaciami. (większymi). Tak więc polecamy. Zabawkę można nabyć na allegro TUTAJ

    sobota, 7 listopada 2015

    Chcę znów być mamą !!!

    Jeszcze za nim Młoda się urodziła, chciałam mieć dzieci tak z różnicą 2-3 lata. Jednak po tym co przeszłam w ciąży z Lusią boję się ponownie zajść w ciążę, Z jednej strony bardzo bym chciała znów być mamą, znów przeżyć te wszystkie trudności i radości z niemowlakiem. Jednak coś hamuje. Ten strach, że znów będę 9 miechów leżeć. Znów masa leków, szpitale. Na samo wspomnienie tego co przeszłam, przechodzą mi ciarki. Walczę już ze sobą długooo. Wiem ,że każda ciąża jest inna i druga może być o niebo lepsza. Jednak ty se mów a ja wiem swoje. Jak to śmieje się, ze mnie mąż. Byłam już u swojego ginekologa, wypytać go o wszystko. Jednak on jak to on. Prosto z mostu czysta szczerość, że muszę wiedzieć, że może być
    1. ciężko zajść mi znów w ciąże (problemy kobiece)
    2. ciąża może być inna, a może być gorsza (ten to wie jak pocieszyć)
    3. mogę od razu zajść w ciążę i przeżyć ją niezauważalnie

    ta 3 opcja bardzo mi się podoba :D Przynajmniej w ciąży i po ciąży odzyskałabym znów kształtne cycki, a nie jakieś "uszy jamnika", które mam obecnie.
    8 miesiąc z Lusią w brzuszku


    Jedno jest pewne, że jeśli się przełamię, by znów zostać mamą, to przy drugim będę mądrzejsza. Już wiem co i jak wygląda. Oby poród był tak samo szybko jak przy Lusi no i z opieką nad 2 już nie będzie debat co i jak bo już to przerabiałam. Na tą chwilę, zrobiłam sobie wszystkie badania tak an wszelki wypadek, od 3 miesięcy łykam kwas foliowy. Kto wie, może znów sylwester będzie na bogato i przyniesie brata lub siostrę dla Lusi.

    p.s.
    Jestem ciekawa jak to było u Was, przy drugiej ciąży planowałyście ją? bałyście się? Czy było zupełnie inaczej.

    Pozdrawiam i ściskam ciepło

    ZMIANY

    Każdy ma chyba w życiu taki moment kiedy wie, że przyszedł czas na zmiany w jego życiu. W moim życiu teraz dzieją się takie zmiany. Staram się wszystko poukładać w pełnym ładzie i składzie. Jednak jak to ze mną bywa z tymi ładami nie bardzo. Na szczęście jest mężunio co jeszcze wesprze. Na tą chwilę zadziało już się wiele, jednak mam nadzieję, że z dniem 1 grudnia będzie już pełne szaleństwo :) Zmiana pracy na inną, Lusia do żłoba się wybrała, po nieudanych przygodach z nianią. Teraz robimy istny kogel mogel w jej pokoju, żeby był bardziej jej, niż wspólny :) Bo Wy nie wiecie, ale Młoda u siebie ma taką wielką szafę w której całej naszej trójki graty się mieszczą. Tak to bywa, gdy się małe ma mieszkanko, a każdy chce kąt dla siebie posiadać, a mebli za wiele nie ma gdzie postawić. Szykują się też zmiany na blogu i to spore. Myślę nad zmianą nazwy i zbudowaniem cyklu dnia by przynajmniej raz na dwa dni coś się tu pojawiło. Miło by mi też było, gdyby odzew od Was się pojawił, że ktoś czyta to moje mydło i powidło. Ja wiem, że nie ma tu ładu i składu. Pracuje nad tym. Ale staram się. Zapewniam Was za to, że jest tu szczerze i to co pisze to prosto z serducha i życia a nie z dupy wziętego. Więc jeśli choć Was garsteczka to dajcie znak, że ktoś tu to czyta, abym się podbudowała :)  W kolejnym wpisie wyjaśnię co i jak się dzieję, bo istną wojnę w sobie toczę związaną z bycia mamą.

    MOMME kosmtyki 100% natury

    Jakiś czas temu załapałam się z Lusią do testów u firmy MOMME . Są to ekologiczne kosmetyki. Jak wiadomo etykietką nie ufamy, więc postanowiłam to sprawdzić. Ponieważ obie z Młodą jesteśmy alergikami wciąż szukam i szukam czegoś dla nas idealnego.
    Pierwszy do testów wzięłam "Spacerowy krem na każdą pogodę z filtrem 25"

    Skład wypisany na opakowaniu z walił mnie z nóg, ale pozytywnie.
    mineralny filtr przeciwsłoneczny, prebiotyk z cykorii, mleczko z migdałów ziemnych, wosk pszczeli, gliceryna organiczna, lanolina roślinna, skwalan z oliwek, naturalna witamina E oraz oleje: babassu, makadamia, arbuzowy, słonecznikowy i ze słodkich migdałów.

    Wszystkie te składniki pochodzą z upraw organicznych. Rewelacja. Już sam skład zachęcił mega do spróbowania.

    Jak co dzień wyszykowane na dwór zostały ostatnie szlify. Ja pomadka a ta kremem buziola. Wzięłyśmy na spróbowanie z MOMME. Małą ilością byłam wstanie wysmarować jej całą buzie. Kolejny pozytyw zapach nie jest mocny, duszący. Jest bardzo delikatny i subtelny. Nie drażni nosa. To, że jest w tubce też mega ułatwia sprawę, jestem bowiem wstanie otworzyć go i zamknąć jedną ręką. A jak każda mama wie, druga zawsze przydatna by była wolna :D. Spokojnie zmieści się nawet do najmniejszej torebki. Lusia go już wąchała i mnie też wymaziła kremem i jestem mega zadowolona. Rewelacyjnie nawilża buzie i moja i Lusi. Nie zatyka porów (to sprawdziłam na sobie). Nie świeci się buzia po wysmarowaniu. Nie znoszę tego w dotyku tłuste policzki dziecka, a tu wszystko się wchłania i nie ma tego efektu.

    To lecimy z podsumowankiem

    Pozytywy:

    • cudownie zapakowana tubeczka
    • łatwość otwarcia i zamknięcia jedną ręką
    • skład w 100% naturalny nic nie uczuli, chyba, że ktoś uczulony na jeden ze składów, ale wątpię
    • rewelacyjnie nawilża buzię, nie pozostawiając tłustej powłoki
    • bardzoooo wydajny (oj tu wielki ukłon bo na prawdę wydajna taka tubeczka)
    • nadaje się idealnie i na lato i na zimę
    • chroni przed owianiem buziaka, zaspokaja potrzeby skóry na witaminki szczególnie zimą
    • delikatny zapach
    • konsystencja super się rozprowadza i super wchłania
    Negatywy:
    -brak nie znalazłam bowiem.


    Zapraszam na stronę firmy MOMME jak i na ich profil na facebooku TUTAJ. Ja firmę jak i ich kosmetyki polecam z czystym sumieniem.