poniedziałek, 28 września 2015

PINIATA

Jak już wiecie Lusia dziś kończy rok, ale impreza jest później w weekend. Postanowiłam, że roczek ma się raz w życiu, do tego nie mogłabym sobie spojrzeć w lustro, że sama organizuje innym dzieciom imprezy a własnej córci tylko tort. Więc wymyśliłam, że zrobię piniate. Szalone. W życiu tego nie robiłam, no ale cóż kiedyś musi być ten 1 raz. Pomogliście wybrać mi wzór. Więc przystąpiłam do dzieła. Teraz zdradzę Wam, jak sami możecie zrobić taką piniate, okazuje się, że to w cale nie takie trudne jak się wydaje.

POTRZEBNE MATERIAŁY:

  • balonik taki grubszy, aby nie pękł łatwo
  • masa gazet typu ulotki Kauflandu, wyborcza
  • klej (samodzielnie zrobiony)
  • doniczka lub wiadro
  • Duuużżżooo cierpliwości :)
PRZEBIEG:
1. Dmuchamy balona taki, aby był nie za duży nie za mały. Stawiamy go na doniczce lub wiaderku
 

2. Teraz robimy klej domowej roboty do papieru, zdrowszy do takich rzeczy, aby nie nawdychać się sztucznych :P


Klej do papieru:
1 1/2 szklanki wody zimnej
2 szklanki mąki

Mieszamy to ze sobą, aby nie było grudek, stawiamy na gaz na chwilkę, czekamy aż zgęstnieje, taki glut powstanie i gotowe mamy klej :)

3. Teraz tniemy gazetę w paski grubsze, cieńsze. Smarujemy klejem i przyklejamy do balona :)
Robimy 2 warstwy i pozostawiamy do wyschnięcia. Potem jak wyschną tam te przyklejamy nowe. 
Warstw musi być minimum 6, bo inaczej się rozleci cała piniata. Ważne, aby przy ogonku balona nie obklejać, musi być bowiem otworek na cukierki



4. Teraz jak już to wyschnie, ozdabiamy bibułą, ciekinkami itp. Tworzymy jakąś postać itp.

5. Przebijamy balon i go wyciągamy przez dziurkę , gdzie był ogonek

6. robimy dwie dziurki u góry gdzie mamy otwór od koniuszka balona. Przeciągamy sznurek i gotowe :)

Gigantyczne Bańki Mydlane

A no jako mama i animator dla dzieci, postanowiłam zaopatrzyć się we własne gigantyczne Bańki mydlane, Na stanie w domu mamy już małe, maszynę do baniek mini mini, miecz do baniek średnich a teraz przyszła pora na Gigantyczne Bańki. Zamówiłam na allegro zestaw do ich stworzenia. Choć w sumie kolejny zrobię już sama. Wystarczą dwa patyczki mogą być jak te od balonów. Potrzebny grubszy sznurek. Zawiązujemy na obu końcach patyczka tak aby powstał pół okrąg. Można kombinować, ale na dobry początek dobre i to. Ten co zamówiłam gotowy (lenistwo). Ma jeszcze w środku dodatkowy nazywa się to poprawnie "okulary". Po południu wypróbuje. Na wstępie podoba mi się jakość wykonania.


Firma TUBAN, No zobaczymy jak sprawdzą się w akcji, bo suche ciężko oceniać. Po rozłożeniu wyglądają zaś tak:
Na tą chwile plusy:
każdy kocha bańki mydlane i duży i mały choćby na rynku jak są pokazy każdy się zachwyca.
nawet gotowy zestaw nie jest drogi ja za ten dałam 24zł więc nie jest źle
ile to frajdy zrobić własne duże bańki 
teraz żadna domowa impreza nie będzie nudna :)

sobota, 26 września 2015

Pani z przedszkola

Dziś z rana dostałam od koleżanki link do artykułu, gdzie były argumenty jednej z mam do Pań z przedszkola. Artykuł proszę wejść i poczytać. Mnie zatkało i się zagotowałam. W życiu większych bzdur chyba nie czytałam. Ja rozumiem, że są Panie w przedszkolu, które nie trafiają tam z powołania a jakby z przymusu, no ale nie można wszystkich wrzucać do jednego worka. I co to za stwierdzenie, że Panie mają wiedzę teoretyczną, wypraszam sobie coś takiego.
1. Nie ma czegoś takiego jak "przedszkolanka", to społeczeństwo wymyśliło nazwę własną na Panie z przedszkola, które są tak na prawdę Nauczycielkami. Tak samo jak Pani w szkole tak samo i Panie w przedszkolu uczą, bawią się i pomagają wychowywać.
2. Nie mają tylko wiedzy teoretycznej, przez pierwsze trzy lata edukacji mamy więcej praktyk, niż zajęć,
3. Pani w przedszkolu nie ma pod opieką 1 dziecka, ale 20 a nawet czasem 30. I nie jest wstanie skupić swojej uwagi tylko i wyłącznie na jednym wybranym dziecku. Od tego są rodzice, żeby swoją uwagę skupiali na swoim dziecku tylko i wyłącznie na nim. Ja muszę ogarnąć wszystkie i dla każdego trochę czasu znaleźć.
4. Zajęcia i przedstawienia zwykle są do 15:30 z prostej przyczyny, dziecko potem jest zmęczone i nie będzie nic mówiło, śpiewało piosenki. Dlaczego? Bo ono chodząc do przedszkola też "pracuje" tam się uczy, bawi, biega, rysuje, dla dziecka to dużo i się męczy. Tak jak dorosły człowiek o 16 marzy by wyjść z pracy tak samo dziecko.
5. To, że jakiś rodzic odbierze dziecko wcześniej z przedszkola, nie oznacza, że Pani teraz będzie miała wolne. Na sali zostają inne dzieci, do tego muszę przygotować zajęcia na jutro, wypełnić stertę papierów. Na stwierdzenie może Pani w domu. Owszem, ale Panie z przedszkola też mają rodziny i własne dzieci.
6. Nie muszę, a nawet nie wolno nam z butami włazić w życie rodziców. To rodzic ma obowiązek powiedzieć, że stała się taka i taka sytuacja np. rozwód z rodziców. Ja mogę wiedzieć od dziecka, odbierać sygnały, ale jak wyjdę pierwsza, że wiem, to wyjdę, że się wtrąca wścibska baba z przedszkola a co ją to obchodzi.
7. Jedzenie dzieci w przedszkolu jedzą same, ja nad nimi czuwam, ale nie mam prawa zmusić do jedzenia. Jedno zje mniej, drugie więcej. Czasem, sobie jedzenie przerzucają z talerza na talerz "taka zabawa prosze Pani" Ja nie wiem, na co dziecko jest uczulone, to rodzic wie. To on musi mnie o tym poinformować. Do tego, Jak ktoś mnie pyta dnia kolejnego o to ile dane dziecko zjadło wczoraj no to nie jestem wstanie tego notować. Chyba, że mam notować to będę, ale to też trzeba wcześniej powiedzieć.
8. Co do leżakowania, żadne dziecko nie leżakuje samo. Są placówki, gdzie w ogóle nie ma leżakowania. Ale tam gdzie są trzeba zrozumieć. Nie ma wyjątku, że wszystkie leżą a jedno sobie pobiega po sali. No litości. Jak pozwolę jednemu to każde będzie chciało, a reszta nie będzie mogła odpocząć. Nikt nie zmusza do spania, ale odpoczynku. Położenia się, zamknięcia oczek. Tak samo dorośli odpoczywają na chwile zamykają oczka, aby odpocząć od pracy, hałasu, wyciszyć się. Czy to coś złego, że uczy się dziecko odpoczynku?
9. Zachowanie dziecka w przedszkolu, było, jest i zawsze będzie inne niż w domu. W domu ma rodziców i jest samo albo ze swoim rodzeństwem. W przedszkolu, żłobku ono jest w grupie obcych dzieci, gdzie chce zdobyć jakąś pozycje w grupie, chce się pokazać. To tak jak w pracy staramy się, aby zabłysnąć przed szefem lub kolegami. Czyli jedni będą rzetelni, spokojni, a inni łobuzy, bo wtedy koledzy i koleżanki chętniej się z kimś takim bawią. Tak to działa.
10. Co do wychowywania ja od tego nie jestem to rodzic wychowuje swoje dziecko, ja tylko je wspomagam, bo to rola nauczyciela wspomaganie. Nie mogę narzucić, mogę zasugerować, ale wiem z doświadczenia, że ja sugeruję a niektórzy rodzice wysłuchają i zrobią i tak po swojemu. Tak jest, ale ja to rozumiem, bo każdy rodzic ma wybór, tylko proszę nie robić oczu jak 5zł, jak ktoś prosi w domu ćwiczyć, w domu rodzicowi się nie chce, a potem pretensje, że Pani nic nie zrobiła.
11. Pani, która pracuje z dziećmi jej nie mogą puścić nerwy, one muszą mieć anielską cierpliwość, właśnie dlatego, że z nimi pracują każdego dnia, za brak takiej cierpliwości się wylatuje i do tego zawodu człowiek się po prostu nie nadaje. Nawet jak kogoś dziecko zdenerwuje musi to przełknąć tak, aby nie było widać. Bo to dziecko, nic nie da, że się zdenerwuje więcej wniosę spokojem i rozmową niż frustracją. Ciekawe czy jak Was szef wkurza idziecie do niego i wrzeszczycie na niego. Chciałabym to zobaczyć. Moim szefem są dzieci. To dla nich szykuje zajęcia nie raz narażając własne zdrowie, siedząc po nocach, aby moje własne dziecko stratne nie było, że ktoś mu mamę zabiera. To dla nich organizuje wycieczki, konkursy, zabawy. Myślicie, że to łatwe? Praca nauczycielki to jedna z cięższych prac moim zdaniem tam nie jest tylko szef pod postacią dyrekcji placówki tam szefami są dzieci. Ty nie masz myśleć jak dorosły ty masz stać się ponownie dzieckiem, myśleć jak ono. Traktować dzieci jak małego człowieka, który coś wie i ma prawo do wielu rzeczy. Poza tym, gdyby nie ta Pani z przedszkola, żłobka żaden z rodziców nie mógłby pracować, bo kto zająłby się tym Maluchem? Niekiedy było mi żal rodziców, bo to ja widziałam te 1 kroki, pierwsze samodzielne jedzenie lub widziałyśmy jak czegoś nowego uczyło się dziecko, a nie on. Jednak weźcie pod uwagę, że to praca i rodzica, ale i Pań z przedszkoli, które zajmują się Waszym dzieckiem, kiedy Wy jesteście w pracy.


Ja wiem, że może ostro napisane, ale tak jest niestety. Dużo rzeczy narzuca też Panią dyrekcja danej placówki, na co nauczyciel nie ma wpływu bo go zwolnią. A każdy ma na utrzymaniu rodzinę i własne dziecko jedno lub więcej. Chce, aby wszyscy wiedzieli Nauczyciel czy to w żłobku, przedszkolu czy szkole to też Człowiek. On też ma dzieci, męża, rodzinę, znajomych. Też musi jeść, chodzić do toalety i odpoczywać. On też zapomina, stara się i popełnia błędy. Więc następnym razem, gdy ktoś takie argumenty napisze jak w tym artykule co dałam linka niech się zastanowi z 3 razy, za nim coś napisze.

CORNER czyli ćwiczymy spostrzegawczość i refleks

Będąc przed chorobą na zakupach na trafiłam na półce na promocje, "Gry karciane po 3zł" no grzechem byłoby nie skorzystać. Kupiłam CORNER firmy TREFL.
Po przyjściu do domu postanowiłam z mężem i córą zagrać. Małe fajne pudełko w środku stos kart dwustronnych i instrukcja. Tylko tyle. Instrukcja jest tak prosta, że każdy zrozumie.
Mamy karty rozdzielamy po równo dla każdego gracza, jedną zostawiamy na środku. Teraz do tej karty musimy dopasować, te które mamy na ręku. Dopasować musimy kształtem i kolorem.
Patrząc na zdjęcie poniżej jednej przykładowej karty
Na środku mamy kształt tu kwadrat, zielony. Na rogach karty są inne kształty. Po ich fragmencie musimy odgadnąć jakie to kształty oraz po kolorze konturów jaki kolor figury. Będzie nam to potrzebne, aby dopasować kolejną kartę. 

Dopasowanie polega na tym, aby znaleźć kartę u siebie taką, która na środku ma kształt i kolor jednej z wybranego przez nas rogu tej, która leży na środku stołu. W tym wypadku według przykładu będzie to: żółte koło, zielony krzyżyk, czerwona gwiazdka, fioletowy kwadrat. 

Kolejne dopasowanie może być za pomocą rogów ale i środków. Wtedy gracz kładący tą kartę mówi "STOP", i oddaje po 1 karcie każdemu z graczy. Dzięki temu szybciej pozbędzie się kart z ręki.
Grę wygrywa gracz, który jak najszybciej pozbędzie się kart. W tej grze fajne jest to, że ćwiczymy z dzieckiem spostrzegawczość, refleks, kształty i kolory. Rywalizacja super :) No i nauka wygrywania i przegrywania. W grę się gra szybciutko. Idealna na wyjazdy lub jako chwila relaksu w domu lub nawet na pikniku. Mała i można wszędzie zabrać.
Polecamy nam się podoba za jej łatwość ale i bardzo wciąga :)




środa, 2 września 2015

Blogosfera Canpol Babies zaprasza !!!

Jak wiecie Canpol Babies mamy blogujące bardzo lubi i ciągle je do siebie zaprasza. Ja już do nich się zapisałam, teraz i Was tam zapraszam. Drogie mamy blogujące to bardzo proste wchodzicie TUTAJ i się rejestrujecie. Później zgłoszenie wysyłacie, Canpol Babies  TUTAJ polubiacie. 

Tym razem do testów jest szansa otrzymać zestaw "Kolorowy ocean". Piękna i żywa kolorystyka ucieszy pewnie każdego Malucha. W zestaw ten wchodzą 3 rzeczy:
  • grzechotka z gryzakiem jest ślicznym krabem

  • książeczka pluszowa 
  • żółwik co wiele niespodzianek skrywa

A jeśli zamiast testowania konkurs zorganizować byście chcieli nie ma na co czekać, także się zgłaszajcie do Blogosfery 

Cały zestaw uważam, że jest idealny i dla tych całkiem malutkich dzieciaczków i troszkę większych szkrabów. Zęby idą bowiem długo a taki przyjaciel to skarb będzie, książeczka, a jakie dziecko nie lubi oglądać a tej nie podrze i ten żółwik cudo. Ja się zgłosiłam i czekam teraz, że zrobicie to samo.




Samodzielne jedzenie z firmą Canpol Babies

Dziś wyruszam z Wami na morze tematu samodzielnego jedzenia. Jak wiecie jestem zwolennikiem metody BLW. Jednak dziecko trzeba wyposażyć. Lusia rośnie, gusta się zmieniają, więc czas nastał na jej własną zastawę stołową. Jakiś czas temu dostałam się do testów na blogosferze u Canpol Babies. Wysyłka jak zwykle szybko przybyła, pięknie zapakowana.
A w środku jak widzicie same skarby pirackie: 

  • fartuszek 24m+
  • fartuszek 36m+
  • zestaw talerzyk, miska, widelec, łyżka i kubek z uszkiem
  • butelka ze smoczkiem 1
  • butelka ze smoczkiem 3
Lusia pomogła mi to wszystko wypakować i oczywiście przetestować. 
 

Oczywiście najbardziej butelka się podobała, bo na pewno tam jest picie. Taa... No cóż. Ja bardziej zachwycałam się fartuszkami. Przy BLW jak wiecie jest niezły armagedon na początku a jak dziecko ma fochy to potem też nabroi. Więc fartuszek miał niezłe wyzwanie. Jeden mamy z misiem a drugi z papugą.
 
Fartuszek łatwo się zakłada, ma fajne szerokie rękawki i wiąże się go z tyłu. Nie odbarwia się nawet po marchewce. Sprawdziłam. Myje się szybko i łatwo, wystarczy pod kran, wodę i heja. Potem ścierką przetrzeć i suchy. Ma kieszonkę, jakby coś spadło to wpadnie do niej. Choć przyznam się szczerze, ja użyłam go też podczas malowania przez Lusie farbkami ona czysta i szczęśliwa a ja szczęśliwa, bo ubranie jakieś ocalało. Tak, więc ma wiele zastosowań. Starczy na długo :) Podaje Wam namiary na stronę producenta o fartuszkach :) TUTAJ 24m+ i drugi TUTAJ 36m+
Kolejne a w sumie razem z fartuszkiem do testów ruszył zestaw naczynek. Cudowny. Różowy jak na księżniczkę przystało, ale jest też wersja niebieska dla chłopca. Na kubku jest misiu, zaś na talerzyku i misce lisek. Zestaw z plastiku, ale bardzo wytrzymałego kubek fruwał dosłownie wszędzie i żyje i śladu nie ma. Lusia troszkę na niego za mała, bo trzeba ją z nim pilnować i pomagać trzymać, ale myślę, że za kilka miesięcy będzie idealny dla niej samej. Łyżka płyciutka, łatwo nabiera. Dziecko samo jest wstanie nałożyć tyle ile jest wstanie wziąć na raz do buziola. Widelec tak samo. Miska super taka większa idealna już dla roczniaka, wcześniej będzie za duża, no chyba, że ktoś ma małego łakomczucha. Talerzyk także duży z brzegami lekko do góry. Miska ma też uchwyty wygodne do przenoszenia jakby było gorące. Podaje namiary na stronę producenta TUTAJ
 
Ostatnie na odstrzał poszły butelki, podoba mi się ich kształt po środku zwężone, łatwiej dziecku dzięki temu trzymać. Wzór na nich boski. Lusia zakochana w butelce z misiem piratem, mi także on się bardzo podoba. Butelki łatwo się myje, są antykolkowe, to też ich atut. Można je włożyć spokojnie do mikrofali, nic się z nimi nie stanie. Do zmywarki jednak nie polecam, bo obrazek po paru myciach może zniknąć. I jeszcze, abyście co nie co więcej poczytali TUTAJ 240ml i TUTAJ 300ml
Tu Młoda podczas obiadu w stroju i zestawem. Powiem Wam, że naczynka także nie są zafarbowane od marchewki, a poprzednia miska kupiona w jakimś sklepie za grosze, po marchewce zrobiła się miejscami pomarańczowa. Lusia jedzenie najpierw palcem próbuje jak kucharz, degustator, a potem sięga po łyżkę lub widelec i wcina. Zestaw super ja jestem zadowolona. Lusi miska się podoba. Zdradzę Wam sekret. Miska i talerz z obrazkiem na dnie to super rozwiązanie dla niejadków. No bo przecież, dziecko zje wszystko co na talerzu, aby zobaczyć pod spodem obrazek. :)









Całkiem nowy kubek "Primamma kubek 2 w 1 12+"

Lusia już co raz bliżej roczku, poszukiwania samodzielnego kubka/bidonu ruszyły już dawno, bo na razie to dziecko tylko ze szklanki chciało jak dorosły, tylko ja nie mam siły i jestem za leniwa stać i asekurować jej picie z tej szklanki. Próbowałam wiele kubeczków niekapków tych znanych i mniej znanych. Przeszukałam cały internet i nic. Pierwszy który długo nam służył był firmy MAM miękki ustnik itp. o nim też Wam napisze w innym poście. Jednak potem dziecko szklankę widziało i już pić z niego nie chciało. Postanowiłam znów poszukać. Miałam szczęście bo dostaliśmy właśnie do testów całkowitą nowość. Hmm na zdjęciach wyglądał ciekawie, więc czemu nie. Spróbujemy. Kiedy przyszedł do nas w paczuszce i dokonałam pierwszych oględzin wydawał się takim bidonem z rurką. No dobra, pomyślałam zobaczymy. Potem umyłam go nalałam wody zakręciłam i podałam Małemu Człowiekowi. I cud normalnie. Dziecię zachwycone z rurki picie się spodobało i o dziwo nie musiałam demonstrować na sobie co trzeba robić. Myślę, że to akurat zasługa męża, który już dawał jej na wakacjach soczki z rurką.
to ten na górze. Różowy idealny dla królewny.

Pewnie patrzycie i myślicie, no kuźwa zwykły kubek z rurką, milion takich na rynku. Też tak myślałam, ale on nie jest taki zwykły. A więc, gdy nalejemy do niego picie, zakręcimy to UWAGA! nie wycieknie z niego nic. Jest dosłownie jak kubek niekapek, nie wiem jak to działa, dla mnie to magia, ale picie leci dopiero jak dziecko pociągnie przez rurkę. Przyznacie cudowny wynalazek. Łatwo się też zamyka można powiedzieć, że tą samą ręką co trzymamy jesteśmy wstanie zamknąć kubeczek. Mega wygodne, gdy robimy 10 000 rzeczy na raz. 

Kolejnym plusem, czego inne kubki nie mają jest schowek na przekąskę np. kawałki jabłka, chrupki kukurydziane u nas też służy jako schowek na smoczek. Nie muszę już nosić miliona opakowań, bo wszystko w jednym miejscu. 
 

Kubek jest też kształtem fajnie wyprofilowany, że po środku jest zwężony przez co wygodnie jest go trzymać i dziecku i dorosłemu. Ciekawy fajny wzór taki tłoczony dodaje dodatkowego uroku. Myłam i w zlewie i w zmywarce i wszystko działa. Pojemny i fajny mieści około 280ml. Moim zdaniem warty uwagi. Ja go polecam jak i inne produkty firmy MAM. A i jeszcze ważne jak dziecko nim rzuci o ziemie córka chciała sprawdzić, z kubkiem nic złego się nie dzieje. Nawet ryski nie ma.
Zapraszam do zamówienia koszt około 25zł. Więc przyznacie, że cena przystępna. Więcej informacji na stronie producenta TUTAJ

wtorek, 1 września 2015

MAM Oral Care Set 0-3 miesięcy

Jakiś czas temu dostałyśmy z Lusią do testów od MAM zestaw "MAM Oral Care Set 0-3 miesięcy", w zestawie znajduje się:

  • króliczek z uszkami, wkładamy w uszka paluszki jak do pacynek i możemy spokojnie umyć dziecku pierwsze ząbki lub pomasować dziąsła
  • szczoteczka dwustronna z jednej strony są gumowe włoski a z drugiej wypustki

Wygląda to tak:
  •  Króliczek:
     
Główka to taki materiał jak ręczniczek, uszka z jednej strony taka gładka tkaninka, a z drugiej takie mikrowłókna super mięciutkie i delikatne dla ząbków i bolących dziąseł. Pasuje na każdą rękę ( w sensie mamy i taty) Można prać w pralce co jest dużym udogodnieniem, ale można też prać ręcznie szybko i sprawnie. Wiadomo, że po każdym użyciu należy pod ciepłą wodą chociaż króliczka przepłukać. Super przyjazny, kolorek delikatny różowy. Córka go pokochała i sama wkłada sobie palce do buzi, gdy mam go na nich. Każe sobie masować dziąsła. Idą jej wszystkie zęby na raz, więc skoro to jej pomaga to to musi być super wynalazek, bo gryzaki wymiękły :) 



  • Szczoteczka

 
 

Jak widać na zdjęciu rączka jest super, nie ślizga się. Pewnie można ją trzymać, nawet Maluszek da radę ją utrzymać. Jedna strona to te wypustki fajne do gryzienia, zaś szczoteczka moim zdaniem dużo lepsza od takich zwykłych dla Maluszków, super masuje, Lusia ją przygryzała. Nie zawiera żadnych szkodliwych substancji, więc śmiało można dać Maluszkowi, krzywdy też sobie nie zrobi, bo końcówki są gumowe i zaokrąglone. Do niej używamy tylko wody, bez pasty.


Po więcej szczegółów zapraszam na stronę firmy MAM TUTAJ, Moim zdaniem warto zaopatrzyć się w taki zestaw, Pierwsze ząbki ciężko umyć normalną szczotką dla dziecka, a ten króliczek to super rozwiązanie, dziecko samo otwiera buzie. Myśmy ułożyły wierszyk 
"By ząbki czyste były,
z króliczkiem je umyje
jedno uszko górne myje,
drugie uszko dolne umyje
i już czyste ząbki mam
a na koniec dziąsła pomasuje sam"

W każdym domku taki uszaty przyjaciel powinien się pojawić. Nam nie tylko ząbki czyścił, ale i w bólu bardzo ulżył i dziecko rozweselił. I super jako pacynka. Do przygotowania nawyków szczotkowania ząbków z pewnością przyda się taka szczoteczka. Myjemy w wodzie ciepłej i starczy.


Wierszyk o Żabie

Kochani wierszyk o żabie i o tym, by nie rozmawiać z obcymi, bo nie wiemy czy ktoś ma wobec nas uczciwe zamiary :)
Mam nadzieję, że Wam się spodoba i przypominam oczywiście o konkursie, który trwa "Lusiowy Roczek" TUTAJ