niedziela, 30 października 2016

kobiece świecidełka na każdą okazje


Jestem mamą i to jest pewne i niepodważalne, jednak jestem też nadal kobietą. Kobietą, która uwielbia dodatki do ubioru, jednym z moich ulubionych jest biżuteria. Tym bardziej oryginalna i niepowtarzalna tym lepiej. W kwesti biżuterii jestem jak sroka uwielbiam wyjątkowe błyskotki, świecące, kolorowe i w ciekawych kształtach. Najbardziej cenię te robione ręcznie, takie w które ktoś wkłada serce, aby powstało coś co odzwierciedla osobowość danej kobiety. Taka biżuteria jest bowiem zawsze robiona pod daną osobę, jest niepowtarzalna i dwóch takich wisiorków, kolczyków, bransoletek nie ma. Zawsze każdy ma 1 egzemplarz, bo nawet jak wzór niby taki sam, to nigdy nie będą idealnie identyczne. To jest w tym najpiękniejsze ta wyjątkowość. Jednym z takich sklepów, gdzie znajdziecie takie wyroby ręczne jest DECObajery. Tam znajdziecie właśnie wspaniałą biżuterię dla każdej kobiety sroczki, kolorowe, stonowane tyle różności, że spokojnie każda znajdzie coś dla siebie. Co ciekawe na stronie są też ozdoby, pudełka, a nawet buciki szydełkowane dla Waszych małych pociech. Tak więc gama asortymentu na prawdę duża. Każda rzecz jest robiona z najwyższą starannością, Pani która tworzy te cuda wkłada w to ogrom pasji i serca, przez co te rzeczy są naprawdę piękne. Ja mam wisiorek ręcznie wykonany w kształcie myszki według Lusi a wedug mnie to kotek. Wisiorek jest zapakowany z najwyższą starannością w czerwony materiał i zawiązany garanatową wstążką, przez co idealnie nadaje się na prezent. Widać, że Pani dba nawet o najmniejsze szczegóły jakim jest opakowanie biżuterii. Mój wisiorek jest zrobiony w moim ulubionym kolorze granatwo-fioletowym. Nie jest też on płaski, a taki 3D. Posiada małe wypukłe szkiełko, przez które jak wpada światło mienią się koraliki znajdujące się w środku wisiorka. Wisiorek nie jest ani za duży, ani za mały, taki w sam raz. Jest wykonany z małych koralików ze sobą wspólnie splecionych, podejrzewam, że zrobienie go zajmuje sporo czasu, bo te koraliki takie malusie, a ileż trzeba mieć cierpliwości przy tym, na prawdę szczerze podziwiam, bo ja to cierpliwość mam do dzieci, ale do takich robótek tego mi brak :D Prędzej ja bym była w tych koralikach niż coś by z nich powstało. Wisiorek też jest bardzo uniwersalny bo można nosić go na co dzień, albo od święta. 
Idealnie się komponuje z elegancką kiecką i bluzką ze spodniami. Bo przecież, to że jestem mamą nie musi czynić mnie nudną mamą. Mama także musi czuć się kobieco i atrakcyjna, a czasem taki mały akcent dodaje jednak lepszego samopoczucia na spacerze w parku z wózkiem, choć nikt nie widzi, aj wiem, że mam coś takiego kobiecego i swojego. Idę na randkę z mężem to przecież chce wyglądać niczym bomba sexapilu ale i wyjątkowo jak za pierwszym razem gdy mnie ujrzał. Ten wisiorek powoduje, że czuje się świetnie bez względu od sytuacji. Mogę spokojnie powiedzieć, że do mnie idealnie pasuje i się z nim utóżsamiam. Ja obstawiam kota, a ja właśnie jak kot. Chodzę własnymi ścieżkami, choć lubię też ciepło domowe, to kura domowa ze mnie średnia. Jestem spokojna i łagodna, jednak jak ktoś mi zawlezie za skórę to i pazur pokażę. Jak to mamy mają w naturze, niby spokojna, ale jak coś się dzieje to broni młode swoje jak lwica (trochę większy kiciuś).
 Teraz już za miesiąc mamy Mikołaja a potem Święta Bożego Narodzenia, więc z pewnością rozglądacie się już za prezentami. Moim zdaniem prezenty takie rękodzielnicze, są bardziej wyjątkowe od kupionej w sklepie oklepanej bransoletki, która powstała w Chinach w taśmowej produkcji jako 100000 identyczna jak inne. Ceny DECObajery ma na prawdę atrakcyjne, jak za tak piękne i wspaniałe rzeczy ręcznie robione. No to skoro już zakupy prezentowe ruszyły nie zwlekajcie a na stronę do DECObajery zmykajcie. Zachęcam też do polubienia fanpage bo tam także wiele się dzieję i wszystkie nowości na bieżąco będziecie widzieć TUTAJ. Ja już mężowi głowę suszę o ozodby świąteczne, bo uwielbiam takie proste na choince zrobione ręcznie :)


















Kopalnia Węgla w Nowej Rudzie -węgla poznanie, pracy górnika docenianie


W ramach projektu Aktywna mama i tata oraz Podróże kształcą mieliśmy okazję odwiedzić ostatnio Kopalnie Węgla w Nowej Rudzie. Co prawda rano pogoda zrobiła nam psikusa i strasznie padało, ale nie poddaliśmy się i pojechaliśmy. Na miejscu o dziwo przestało padać. Przed głównym wejściem do Muzeum Kopalni mamy parking bezpłatny co jest dużym plusem, bo chyba już wszędzie są parkingi płatne. W głównym budynku Muzeum znajduje się ogromny sklepik z pamiątkami, moje dziecko szalało ze szczęścia, bo wszystko się jej podobało i chciała mieć. Mamy jednak umowę, że z każdej wycieczki przywozimy magnes tak było i tym razem i wybraliśmy piękny magnes, koloru złotego z wizerunkiem szybu do kopalni z wagonikiem. W sklepiku też kupujemy bilety wstępu do Muzeum. Z tymi jakże pięknymi biletami macie zniżkę -10% na inne atrakcje dolnegośląska, wypisane są one z tyłu biletu. Taka mała dodatkowa korzyść z posiadania biletów do Kopalni. Jak już nabyliśmy bilety, zamotaliśmy Szymka w chustę, czekaliśmy zwarci i gotowi na przewodnika. Tutaj zostaliśmy bardzo miło zaskoczeni, bo przewodnik posiadał ogromną wiedzę, opowiadał z pasją dzięki temu potrafił zaciekawić nas wszelkimi informacjami, a my staraliśmy się niczym gąbki chłonąć tą wiedzę. Do tego wielkie brawa dla tego Pana i ogromny szacunek za ogrom cierpliwości do Lusi, która koniecznie chciała mu asystować na swój sposób. Pan miał swój wskaźnik i pokazywał różne eksponaty, rzeczy, a Lusia swój i go naśladowała. Wacając do zwiedzania najpierw zwiedza się sale z eksponatami związanymi z węglem i tą kopalnią. Pierwsza sala to różne rodzaje węgla, informacje skąd się wziął, nawet możemy zobaczyć szkielet małego dinozaura. Druga sala to stroje odświętne górników, kaski, wyposażenie gónika, makieta z przekrojem kopalni. Kolejna sala to centrum dowodzenia z całym panelem, tam siedział Pan, któy pełnił jedną z ważniejszych funkcji w sumie, bo nadawał ważne komunikaty, informował górników o niebezpieczeństwie, o końcu pracy itp. Co ciekawe dowiedzieliśmy się też, że gónicy w kopalni byli z tego centrum podsłuchiwani, dzięki tak skonstrułowanym głośnikom, wystarczyło, przełączyć na panelu odpowiedni guzik i Pan z tego centrum wszystko słyszał co działo się w kopalni, zaś górnicy nie słyszeli jego. Mój mąż porównał to do działania niani monitorującej nasze dzieci.
 Coś w tym jest, bo w sumie zasada działania ta sama. Po zwiedzeniu wszystkich sal w glównej części muzeum mogliśmy wybrać swój kask, który zakładaliśmy niczym górnicy przed wejściem do kopalni. Kaski są w różnych kolorach, jednak nie jest to przypadek, bo każdy kolor ma znaczenie, o czym dowiedzieliśmy się dopiero później już w samej kopalni. Do samego wejścia do kopalni trzeba troszkę podejść, po drodzę zobaczymy szyb, którym górnicy zjeżdżali pod ziemię. Klatki zjazdowe wydają się na prawdę małe, a dowiedziałam się, że w jednej takiej mieściło się aż 10 górników na dole a 10 na górze. No kiedy już wszystko z zwenątrz zwiedziliśmy nastąpiło długo wyczekiwane wejście do kopalni. Temperatura jest tam około 8 stopni celcjusza, więc nie bójcie się wybrać z małymi dziećmi. Mój Szymek i Lusia nie zmarzli, a wręcz było im cieplej niż na dworze. W kopalni jest oświetlenie i co jest bardzo ciekawe, działają wszelakie sprzęty, których używali górnicy. Dzięki temu możemy poczuć się jak prawdziwy górnik i zobaczyć jaka to była ciężka praca. Na każdym stanowisku też każdy może się wykazać, tutaj mają znaczenie koloru kasków. Nie powiem Wam co każdy oznacza, bo to zepsuje Wam całą zabawę. Powiem tylko, że najlepiej mieć biały, a jeśli chcecie, by było zabawnie polecam żółty :) W kopalni zobaczycie charakterystyczną łopatę nazywaną od przodu "sercówną", a od tyłu "babska dupa", skąd ta nazwa przekonajcie się sami. Główną atrakcją w tej kopalni jest też kolejka, którą niegdyś służyła do przewozu górników, a teraz moga nią podróżować turyści.  Jest to pierwsza tego typu kopalnia w Polsce, która posiada udostępnioną dla turystów kolejkę, a 4 tego typu kolejka w Europie. Przejechanie się taką kolejką to naprawdę niesamowite przeżycie. Ogólnie całe zwiedzanie kopalni daje możliwość poznania pracy górnika, docenienie jego ciężkiej pracy. Jest to jeden z bardziej niebezpiecznych zawodów moim zdaniem, idąc do pracy nigdy nie ma gwarancji powrotu, bo żaden człowiek nie jest w stanie przewidzieć co się wydarzy pod ziemią, a przyroda też lubi płatać figle. Do tego chwalimy cudze muzea za granicą, gdzie wszystko można dotknąć i zobaczyć. Kopalnia nieczynna, to też muzeum, gdzie możemy wszystko dotknąć i wcielić się w rolę górnika. Więc kochani cudze chwalicie a swojego nie znacie. Teraz mamy okres grzewczy i czy ktoś z Was zastanowił się skąd się bierze ten węgiel co daje ciepło? Ile pracy, wysiłku ktoś musiał włożyć, abyśmy my mieli ciepło w domu, a ile osób straciło życie podczas pracy? Nikt z nas na co dzień niezastanawia się nad tym, taka wycieczka to też świetna nauka dla dzieci i młodzieży, bo uważam, że każdy powinien wiedzieć to i owo w życiu. A najlepsza nauka to taka namacalna. Ja jestem bardzo zadowolona z wycieczki do tej kopalni  i na pewno tam wrócę, gdy dzieci troszkę podrosną i jeszcze więcej wyniosą. W kopalni też mieszka Skarbnik, który brudzi turystów węglem, Lusia została pomalowana takim węglem na kotka. Zrobiono jej wąsy i nosek. Skarbnik też co jakiś czas pojawia się w kopalni i straszy turystów, jednak stanowi to dodatkowe urozmaicenie zwiedzania, spotkanie takiego Skarbnika to także super atrakcja dla dzieci. O dziwo moje się go nie bały, za to ja podskoczyłąm kilka razy wystraszona jego niespodziewanym się pojawieniem. Więc jak widać ja większy tchórz niż dzieci.
Jako ciekawostkę też polecam tam odbywające się różne projekty dla rodzin. Jednym z nich o czym się dowiedzieliśmy są Mikołajki tam odbywające. Rodzice przywożą prezenty dla swoich pociech, które zostają schowane w jednej z komór w kopalni, ta komora jest pięknie oświetlona i ozdobiona, a także w niej czeka Mikołaj. Potem dzieci nie wiedząc gdzie jest ta komora z prezentami, wuruszają na poszukiwania Mikołaja i paczek. Powiem Wam, że super sprawa bo takie Mikołajki to świetna zabawa i chyba każdy z nas jak był mały, chciał zobaczyć Mikołaja.  Więc kto wie, może za jakiś czas spotkam się z którymś z Was w kopalni na takich Mikołajkach. 
Więc choć mamy jesień i z pogodą różnie bywa nie zrażajcie się i wyruszajcie na zwiedzanie tej Kopalni w Nowej Rudzie, bo na prawdę warto i nie pożałujecie, że tam dotarliście. Obsługa na wysokim poziomie, miła i zawsze pomocna. Jeśli karmicie maluchy piersią spokojnie będziecie mogli je nakarmić w zacisznym miejscu. Nie ma minusów a same plusy. Więc jeśli nie macie pomysłu gdzie wybrać się na 1 dzień to pakujcie się i przybajcie do kopalni.
Ja w każdym razie polecam z czystym sumieniem. Bo korzystają na tym i wasze dzieci i Wy sami.
Zapraszam też do polubienia ich fanpage TUTAJ i zajrzenia na stronę TUTAJ
W drodzę powrotnej także odwiedziliśmy Twierdzę w Srebrnej Górze, ale o tym już napiszę Wam innym razem. 















sobota, 29 października 2016

KONKURS!!! "Jesienne Wariacje"

Znalezione obrazy dla zapytania jesienne liście   Jesień mamy w pełnej okazałości. Na drzewach liście mienią się kolorowe są żółte, brązowe no i czerwone. Mamy też wspaniałe kasztany i żołędzie, ciekawe co z nich będzie. Pewnie ludki wspaniałe a może jakieś zwierzęta nowopowstałe. Ważna jest dovra zabawa i mimo tej pogody kapryśnej co raz słonko nam daje a raz deszczem w nos pryśnie. Jednak mimo wszystko z pogody korzystać trzeba choć jesień humory swoje miewa. Z okazji więc tej wspaniałej jesieni konkurs dla Was z Emiko Store mamy . Do wygrania wbrany worek na jesienne skarby dla każdego przedszkolaka i starszaka :) W worku tym wszystko się zmieści i na wycieczki także zabrać go można. Wzorów cała masa, wszystkie zobaczyć możecie TUTAJ. Teraz najważniejsza część konkursu, co zrobić więc trzeba, aby wziąć udział w zabawie? Tym razem nie będzie malowania, ani wyklejania. Tym razem będzie zdjęcie najpiękniejsze i najbardziej kolorowe zrobione podczas jesiennej zabawy na dworze. Uwaga na zdjęciu musi być akcent w choć jednym kolorze jesieni. Może to być bukiet z liści, chustka, czapka, szalik w tym kolorze co chcecie, ale musi być 1 kolor jesieni. Do wyboru macie kolory takie jak

  • żółty
  • czerwony
  • brązowy
                 Może być 1 kolor, mogą być 2, a mogą być wszystkie :) Zadanie więc proste, bo kolorów cała masa na dworze choćby w liściach całą game kolorów macie. Więc nie ma co zwlekać tylko ruszać na spacer i zdjęcie cykać. Potem zdjęcie takie wysyłacie do nas w wiadomości lub w komentarzu pod plakatem konkursowym.


REGULAMIN


1. Polub organizatora Kreatywnego Rodzica
2. Polub sponsora nagrody Emiko Store
3. Udostępnij plakat konkursowy dostępny TUTAJ
4. Zrób zdjęcie z wybranym kolorem lub kolorami pokazujące jesienną wariacje na dworze
5. Każda rodzina może wysłać 1 zdjęcie (nie można kolaży)
6. Zdjęcie ma być na nasz konkurs, nie może brać udziału w innych.
7. Podaj wybrany worek, który chcesz wygrać (wozr dostępne TUTAJ)
8. Zaproś pod plakatem konkursowym do zabawy choć 2 osoby TUTAJ
9. Zdjęcie dodajemy w komentarzu TUTAJ lub wysyłamy w wiadomości 
10. Dobrze się bawimy i nie obrażamy na nikogo :)
11. Miło będzie jeśli polubisz też Emiko Store na Intagramie TUTAJ

POWODZENIA !!! :) 

Znalezione obrazy dla zapytania jesienne liście


WYNIKI!!!

KONKURS BYŁ PROSTY I WIELU Z WAS UDZIAŁ WZIĘŁO CO BARDZO MNIE CIESZY, JEDNAK NAGRODA JEDNA BYŁA. PO WIELU DEBATACH I GŁOSOWANIU WYBRALIŚMY ZGODNIE JEDNO ZDJĘCIE, KTÓRE W PEŁNI ODDAJE TEMAT KONKURSU I ZACHWYCIŁO NAS TROSZKĘ WIĘCEJ OD INNYCH. CHOĆ WSZYSTKIE SIĘ PODOBAŁY MAMY NADZIEJĘ, ŻE NIKT SIĘ NIE OBRAZI. A ZWYCIĘŻCZYNIĘ PROSIMY O ZGŁOSZENIE SIĘ DO NAS NA PRIV. PRÓCZ WYGRANEJ MAMY JEDNO WYRÓŻNIENIE I RÓWNIEŻ NA PRIV ZAPRASZAM :)

GRATULUJĘ WIĘC:

MAŁGORZATA MICHALUK

A WYRÓŻNIENIE DLA:

MARZENA KOPERNIAK

JESZCZE RAZ GRATULUJĘ I CZEKAM 3 DNI NA ZGŁOSZENIE, POTEM WYBIORĘ KOLEJNE ZDJĘCIE :)

piątek, 21 października 2016

Oczy, uszy no i nos -zagrajmy w grę

Dzień co raz krótszy a i pogoda co raz mniej dopisuje na harce na dworze. Trzeba więc coś pomyśleć, aby maluch spędził wesoło czas w domu i się nie nudził, a jeszcze jak uda się czegoś nauczyć toż to rewelacja.
Ja wychodzę z założenia, że na jesienne i zimowe wieczory najlepsze są gry, gdzie dziecko i samo zagrać może i z kimś :)
Taką gre można modyfikować i ulepszać, dzięki temu za każdym razem jest inna.
Dziś do Was przychodzę z grą "Oczy, uszy no i nos". Gra jest bardzo prosta i ma banalne zasady. Można grać na 2 stopniach trudności. Jeden dla Maluchów a drugi dla Starszaków. Oczywiście można też wymyślić własne zasady. Ja pokażę Wam moją propozycje.



1. OCZY, USZY NO I NOS- wersja dla maluchów

Potrzebne będą:
  • magiczne kostki (jak je zrobić możecie zobaczyć TUTAJ, tylko nie piszcie literek muszą być czyste )
  • plansza twarz (do pobrania TUTAJ)
  • części ciała (do pobrania TUTAJ)
  • klej
  • nożyczki
  • marker

Najpierw wycinamy oczy, usta, nos, włosy. Teraz rozsypujemy przed sobą. Można też ułatwić przez posegregowanie częśći kategoriami. Teraz robimy kostki, każda ścianka to co innego 1.oczy 2.włosy 3.usta 4 nos 5. puste pole (nic) 6. X (tutaj będzie możliwość dowolnego wyboru). Rysujemy obrazki na kostkach lub przyklejamy obrazek oczu, nosa, ust, włosów (inne niż te które wycieliśmy) Teraz plansza, kładziemy przed sobą i zaczynamy zabawę. Rzucamy po kolei kostką to co wypadnie kładziemy na twarz "plansza". Wybieramy dowolnie co się podoba czy takie oczka czy inne. Potem rzuca kolejna osoba i dokłada wypadnięta część. Jeśli wypadną znów oczy dokładamy oczy inne. Może być tak, że całą plansza będzie w oczach. Gra kończy się gdy minie cała kolejka wszystkie osoby rzucą kostką i położą coś na planszy lub gra kończy się jeśli każdy ma swojąplansze i kostkę i wygrywa wtedy ta osoba, która ułoży jak najszybciej całą twarz (bedą oczy, uszy, nos, włosy -mogą być w dowolnej ilości)


2. OCZY, USZY NO I NOS- wersja dla starszaków

Potrzebne będą:
  • magiczne kostki (jak je zrobić możecie zobaczyć TUTAJ, tylko nie piszcie literek muszą być czyste )- ilość kostek mówi ile części twarzy będziemy układać
  • plansza twarz (do pobrania TUTAJ)
  • części ciała (do pobrania oczy-TUTAJ nos-TUTAJ usta-TUTAJ włosy-TUTAJ)
  • nożyczki
  • marker
  • kredki
Najpierw wycinamy oczy, usta, nos, włosy. Teraz rozsypujemy przed sobą. Można też ułatwić przez posegregowanie częśći kategoriami. Teraz robimy kostki, każda kosta to jedna część np. 1. to oczy 2. usta 3.nosy 4.włosy. Rysujemy podobne oczka do tych wyciętych każda ścianka to 1 para oczu lub nos lub włosy itp. Rzucamy wszystkimi kostkami na raz to co wypadnie układamy na planszy. Jeśli jakieś oczy, które nam wypadły są już położone na planszy dokładamy tylko brakujące elementy, których nie ma, na zasadzie wymiany i liczymy punkty. Za każdą swoją położoną część mamy 1 punkt, jeśli oczy już leżały i nie zmieniliśmy ich nie otrzymujemy punktu. Wygrywa ta osoba, która zdobędzie najwięcej punktów. Grę można urozmaicić o kolory oczu, kolorowe ozdoby jako punkty premium. Wtedy dodatkowa kostka z takimi dodatkami np. 3 ścianki będą miały dodatek a 3 puste. 



3. OCZY, USZY NO I NOS- wersja dla każdego
Potrzebne będą:
  • magiczne kostki (jak je zrobić możecie zobaczyć TUTAJ, tylko nie piszcie literek muszą być czyste )- ilość kostek mówi ile części twarzy będziemy układać
  • plansza twarz (do pobrania TUTAJ)
  • części ciała (do pobrania oczy-TUTAJ nos-TUTAJ usta-TUTAJ włosy-TUTAJ))
  • nożyczki
  • plansze z gotowymi twarzami ( do pobrania TUTAJ)
  • marker
Najpierw wycinamy oczy, usta, nos, włosy. Teraz rozsypujemy przed sobą. Można też ułatwić przez posegregowanie częśći kategoriami. Teraz robimy kostki, każda kosta to jedna część np. 1. to oczy 2. usta 3.nosy 4.włosy. Rysujemy podobne oczka do tych wyciętych każda ścianka to 1 para oczu lub nos lub włosy itp. Teraz tniemy kartę z twarzami, aby każda twarz była 1 kartką. Odwracamy białą stroną na górę kartę z twarzą gotową i losujemy. Teraz rzucamy kostkami wszystkimi na raz, aby wypadły takie części ciała, aby ułożyć twarz z obrazka. Za każdą trafioną część mamy punkt. Wygrywa osoba, która wyrzuci najwięcej części pasujących do obrazka i zdobędzie najwięcej punktów tym samym.
Grę można utrudnić i wtedy wygrywa osoba, która jak najszybciej ułoży wylosowaną twarz. Mianowicie rzucamy wszystkimi kostkami i układamy wyrzycone na kostkach, pasujące elementy do wzorca twarzy. Jeśli brakuje nam oczu rzucamy ponownie kostką z oczami jeśli znów wypadły inne niż nam potrzeba rzucamy do skutku, aż wypadną właściwe. Liczymy próby ile razy musieliśmy rzucać kostkami, aby ułożyć twarz, wygrywa ta osoba, która jak najszybciej ułoży twarz (jak najmniej razy rzucała kostkami) 



To są moje propozycje Wy możecie wymyślać własne, modyfikować moje propozycje. Udanej zabawy :) Jeśli podoba Wam się wpis dajcie znać w komentarzu lub polubcie nasz fanpage. Wszystko bowiem co robimy, robimy dla Was :)


środa, 19 października 2016

DIY kostki do nauki czytania i pisania



        Tak jak obiecałam super szybka i prosta instrukcja jak zrobić kostki do nauki czytania i pisania tanim kosztem. Jako rodzic staramy się i dwoimy i troimy, aby jak najlepiej zapewnić rozwój naszego dziecka. Jednym z takich zabaw rozwojowych jest nauka czytania oraz pisania liter. Dzięki tym kostkom nauka taka nie będzie nudna, a przerodzi się we wspaniałą zabawę. Owszem można zakupić gotowe drewniane, jednak one są bardzo drogie i nie każdego na takie cudo stać. Więc najlepiej zrobić samemu. No dobra dosyć pisania, teraz pora na moje gadanie przed kamerą :P 
Poniżej filmik instruktażowy. Jak coś pytajcie pomogę jak mogę :) A już niedługo zrobicie ze mną grę do nauki części ciała. 



video



wtorek, 18 października 2016

Nowo-narodzony i co dalej?

Najpierw jest noszenie 9 miesięcy pod serduchem i rośnięcie z Tobą, tylko, że to ja wyglądam jak wieloryb. Później rodzę Cię w ciężkich bólach porodowych, już nie wspomnę o krzyżowych (w moim przypadku gorsze od skurczy). I nagle dostaje Cię na brzuch takiego jeszcze brudnego, płaczącego z przerażenia, patrzymy na siebie. To tak jak idzie się do przedszkola i nie wiadomo czy ktoś nas polubi. Nagle uświadamiam sobie, że Ty ta mała istotka jesteś częścią mnie, od razu Cię kocham, lecz nie wiem czy Ty pokochasz mnie. Przecież mnie nie znasz. Co z tego, że powiemCi "mów mi mamo". Pewnie będę Cie wkurzać kiedy nie będę rozumiała dlaczego płaczesz w nocy lub w dzień. Pewnie będę czasem zawodzić, gdy sił mi braknie na ciągłe noszenie Ciebie po domu. Pewnie nie raz wspólnie płakać będziemy z bezsilności, lecz jedno mogę Ci zagwarantować nigdy nie przestanę Cię kochać. Nawet gdy wzajemnie będziemy się wkurzać to jednak nadal będę mocno Cię tulić i zawsze wspierać w każdej twojej decyzji. 

Tak zaczyna się właśnie droga naszego wspólnego życia. Nowa droga nazywana "macierzyństwem". Teraz mam nową rolę, rolę "mamy" nie chce jej grać jak w teatrze grają aktorzy, nie chce być idealna ani książkowa. Chce być czasem niepomalowana i roczochrana, chce być taka nieidalna, ale Twoja zawsze. Taka mama co daje nakazy ale i nagrody. Taka co przytuli i gdy coś przeskrobiesz trochę nakrzyczy. Jednak zawsze będzie kochać. 

Pamiętam te chwile na porodówce gdy leżałeś na moim brzuchu. Gapiliśmy się na siebie i żadne z nas nie wiedziało o co chodzi :D Potem szybko rachu ciachu i masz babo jesteś zdana na siebie w domu a on na Ciebie. Teraz pytanie co dalej z tym nowo narodzonym ludziem zrobić? 
A no kochać. Tyle wyzwań tyle trudów, ale warto. Teraz zmieni się kilka rzeczy:

1. Pora spania to pora śniadania- a no cóż poradzić teraz spanie to marzenie, bo nocne wstawanie do Ciebie to nakarmienie lub tulenie. Trzeba się przestawić i koniec spania do południa teraz będzie jogging do łóżeczka i do łóżka z powrotem. Pierwsze dwa dni myślisz "ee spoko nie jest źle", kolejne dwa dni myślisz "kurde trochę jestem zmęczona", kolejne dwa dni "nosz kurcze kiedy to dziecko się regeneruje?" a potem po prostu wstajesz bo organizm się już w miarę przyzwyczaił a i ludzik mały daje więcej pospać.
2. Przewijanie, ubieranie toż to magia. Z córą jakoś prościej było a ten to na twarz nawet se sika. Ja wam mówie do mam talent go oddam jak nic, bo bierze niby niepozornie i leje tak, że do buzi swojej trafia, a mi się śniadanie cofa co zjadłam rano. A ten się cieszy jakby nie wiem co mu do tej buzi wleciało pysznego i na brawa czeka. A kupa o to jest magia dopiero, że w takim małym człowieku tyle tego się zbiera i jak ze dwa dni zejdą to taka eksplozja nastaje, że i meble, podłoga i matka cała a człowiek szczęśliwy bo lżej na brzuchu i głodny znów dzieć się robi.
3. Karmienie ja nie wiem co do czego, ale jakoś rade dajemy. Cyc do buzi i heja, czasem ugryzie, czasem źle złapie, ale ogólnie facet wie o co chodzi. Gorzej, że te cycki jakieś takie nie raz jak kamienie, od ramion do ziemi sięgają i mlekiem po twarzy innych sikają, a na spacerze nie ma zapominania o karmieniu bo zaraz wszystko w mlecznym jest płynie. Bo tak to jest z tym mlekiem matki, najpierw go nie ma, potem za dużo, potem się normuje a potem zanika. 
4. Rozmawiamy - a no ja gadam do ciebie a ty nic. Ty leżysz i płaczesz i bądź tu mądry kiedy płaczesz inaczej, a może w inne tony ? Chyba nagrywać zacznę niż zgadywać i płacz do sytuacji zacznę dopasowywać. Potem zapiszę i słownik tłumaczeń zrobię, niczym instrukcja niemowlaka, ależ by się sprzedawała książka taka :D Interes życia. Tylko ty chyba jednak wciąż płączesz tak samo, albo ja taka zmęczona, że już różnicy nie widać wcale. 
5. Instrukcja no właśnie czemu nikt jej nie dokłada? A powinni a nie matkę samą zostawiają. On patrzy na mnie ja na niego i tak leżeć możemy wieki całe, jednak co dalej? 
Nie ma teraz reklamcji bo nie uwzględniają, nie ma mówienia że się nie wiedziało. Teraz trzeba działać i jakoś żyć. A jak? A no dziecko Wam ustawi plan działania. Teraz to ono będzie budzikiem do pracy wstawania, teraz to ono zapewni wam ogromne pokłady joggingu i sportu, a ile nerwów łooo spalicie wszystkie kilogramy, do tego dojdą chwile radości gdy spojrzą na ciebie te dwa ślepia i wytulisz i wyściskasz. Nie myśl co będzie bo nie warto życie wiele rzeczy weryfikuje, a takie dziecko nauczy cię wiele, ono najlepszym jest teraz nauczycielem. Patrz na nie i bądź jak służący na każde skinienie na mleko, na przebranie i na tulenie. A ono odwzajemni się  miłością bezwarunkową i wreszcie kiedyś powie do ciebie "KOCHAM CIĘ MAMO" ten moment wszystko wynagradza i przypomina o największym skarbie jaki ma się w życiu a DZIECKO się nazywa :)

piątek, 14 października 2016

Bo nauczycielem jest każdy, nie tylko pedagog.

Znalezione obrazy dla zapytania gazetka na dzien nauczycielaGodzina chwilę po ósmej pojawiasz się na świecie, patrzysz na mnie tymi małymi oczkami, w tych oczach widzę przerażenie nowym światem ale i ciekawość. Wiem, że liczysz na mnie, że pomogę Ci ten świat poznać, wszystko pokażę i nauczę. I tak już brniemy przez ten świat dwa lata, czasem nie znam odpowiedzi na zadane przez ciebie pytanie, czasem nie umiem ci czegoś wytłumaczyć, ale próbuję, a Ty dalej masz mnie za encyklopedię wiedzy. To dla Ciebie na nowo uczę się skąd się tęcza bierze i próbuję doświadczeniami wytłumaczyć to zjawisko, a Ty masz mnie za czarodzieja, co tęcze czaruje. A teraz znów od dwóch miesięcy drugi mały człowiek liczy na mnie znów patrzy tymi oczami, znów ja mam być jego wyrocznią. Teraz oboje na mnie liczycie, a ja uczę Was, uczę tego dziwnego świata. Uczymy się upadać, ale i podnosić wspólnie. Nie narzucam Wam niczego ja wam towarzyszę w tej podróży poznania. Czasem Wy uczycie się ode mnie a czasem ja od Was. Chce dawać Wam wybór, nauka to nasza zabawa. Wiem, że z czasem będą też inni nauczyciele co pokażą Wam więcej w danym temacie, wiem, że wszystkiego nie wiem, ale się staram. Bo nauczycielem jet każdy człowiek, każdy rodzic. Każdy czegoś nowego nas uczy. Dzięki temu się uzupełniamy.
Choć tak różni jesteśmy, choć czasem więcej nas dzieci niż łączy to jednak się wzajemnie uczymy. 

Dziś 14 października Dzień Nauczyciela. Kiedyś uczyłam dzieci innych rodziców, kiedyś towarzyszyłam innym dzieciom w ich drodze poznania. Kiedyś to z nimi dmuchałam bańki, zbierałam kasztany, czy skakałam po kałużach. Te chwile są miłe i miło jest wracać do tego wspomnieniami. Wtedy miałam niczym wypisane na czole "Nauczyciel" tak mnie postrzegano, a ja czułam się czasem jak przyjaciel któremu się ufa, jak anioł stróż, co musi stać i pilnować by nikomu krzywda się nie stała, czasem jak policjant co mandat wlepia i tłumaczy, dlaczego tak nie wolno robić, czasem jak dziecko gdy razem się bawimy. Taka ta rola "nauczyciela" jest złożona niby jedna osoba, a zadań ma wiele.
Wiem, że gdy moje dzieci pójdą do przedszkola i inni nauczyciele pojawiają się w ich życiu będę ich cenić za ich trud pracy włożony. To oni bowiem najbardziej przygotowują dzieci do życia w tym świecie zaraz po rodzicach. To oni zaczną spędzać 60% czasu dnia z moimi dziećmi. To oni nauczą jak pracować w grupie, jak się uczyć nowych rzeczy i radzić sobie z presją świata. Ja wtedy będę tylko towarzyszyczyć, ja będę obserwować jako mama iw razie czego naprowadzać, a gdy coś mi się nie spodoba, wspólnymi siłami z nauczycielami postaramy się załatwić sprawę, by wszyscy byli zadowoleni :)

Z okazji więc tego wspaniałego święta życzę Wszystkim RODZICOM, NAUZYCIELOM, DZIADKOM, wszytskim którzy czują, że są nauczycielami kogoś w życiu składam najserdeczniejsze życzenia. Bo bycie nauczycielem to ciężka praca :)

Znalezione obrazy dla zapytania gazetka na dzien nauczyciela

poniedziałek, 10 października 2016

Jogobela nowe smaki

"Jogobela, jogobela, owocowa radość mnie rozpiera.
Na śniadanie Breakfast wcinam choco crunchy blueberry, ten smak wprost uwielbiam.
Potem gdy przerwa w pracy się zbiera,
ja swój drugi jogurt wyciagam 
i smakiem jego się delektuje 
od razu przypływ energii czuje
Truskawka i Banan musli sił mi dodaje
i praca od razu w rękach się pali.
A na kolacj 8 zbóż zjem
taką mam właśnie chęć,
lekka, pyszna wprost wspaniała
dla duszy i ciała.
Mój brzuszek bardzo się raduje, gdy smak jogurtu tego czuje
Jogobela nowych smaków ma wiele
i wszyscy moi przyjaciele
i rodzina moja cała
i znajomi z pracy i dalecy
i ja sama
jogurty te pokochałam
i już noe zapasy w lodówce ich zebrałam "


Znalezione obrazy dla zapytania jogobella breakfast


JOGOBELA BREKFAST:

  • truskawka z orzechowym musli
  • truskawka z tropikalnym musli
  • brzoskwiniowy z orzechowym musli
  • brzoskwiniowy z tropikalnym musli
  • jagodowy z choco crunchy
  • bananowy z choco crunchy
Próbowałam wszystkich smaków i najbardziej przypadł mi jagodowy i bananowy. Idealne na śniadanie jako przekąska przed głównym posiłkiem :) Osobiście lubie jogurty gdzie mam możliwość samodzielnego wymieszania składników. Tutaj jest pojemniczek z jogurtem a drugi mniejszy z dodatkami. Są one dośc twarde, ale to jak normalne musli :) Pyszne i moje ulubione jogurty od dzisiaj.
Znalezione obrazy dla zapytania jogobella musli

JOGOBELA MUSLI
  • truskawka-banan
  • malina-ananas
  • winogrono-figi
  • jabłko-gruszka
Ciekawe smaki, idealne połączenie słodkawe i smaczne. Idealny mały kubeczek do wzięcia do pracy, na spacer na szybkie przekąszenie. Na zabicie "małego głoda". Dzieci także je bardzo lubią.

Znalezione obrazy dla zapytania jogobella 8 zbóż
JOGOBELA 8 ZBÓŻ
(owies, orkisz, żyto, jęczmień, pszenicę, ryż, proso i grykę.)
  • śliwka
  • jagoda
  • truskawka
  • banan-ananas
  • brzoskwinia
  • wiśnia
Ogromna gama smaków czyni testowanie i smakowanie jeszcze bardziej przyjemne, Mój ulubiony to jagoda. Mój mąż uwielbia wisienki a córka truskawke. Dzięki temu jak stoimi przed lodówką i myślimy "co bym zjadł" mamy ogromny wybór smaków. Zawsze znajdzie się coś dobrego i smaczmego. Dzięki temu, że zawierają 8 zbóż czyni je zdrowszymi od innych jogurtów. Tyle zbóż w jednym jogurcie to same pozytywy i pozytywna energia na cały dzień. Ja zawsze jeszcze sobie dosypuję musli do nich i mam miskę apetycznego jogurciku z masą pysznego musli. Polecam każdemu te jogurciki bo są pyszne. Moja cała rodzina i znajomi sobie je chwalą. Ja jogurty pochłaniam w ogromnych ilościach, więc takie testowanie, było przyjemnością, aż szkoda, że już koniec. Jogurty jednak tak nam posmakowały, że zapasy zostały już uzupełnione i znów można cieszyć się smakiem Jogobeli :)


piątek, 7 października 2016

Dyniowe placki


Lubicie dynie? Ja jesienią uwielbiam zupę dyniową z grzankami pycha. Jednak ostatnio myślałam, co jeszcze mogłabym z tej dyni zrobić. Tak powstały placuszki dyniowe. Robi się je podobnie do placków ziemniaczanych jednak troszkę inaczej.





SKŁADNIKI:

  • pół dyni małej ( kupiłam w Biedronce pół takiej małej dyni koszt około 90groszy)
  • 3/4 szklanki mąki pszennej
  • 1 łyżka soli
  • 1 łyżka majeranku
  • 2 ząbki czosnku
  • pieprz
  • 2 jajka
PRZYGOTOWANIE:

Dynię obieramy, wyciągamy ze środka pestki i miąższ, teraz tarkujemy na drobne wiórki Ja przed tarkowaniem pokroiłam na mniejsze kawałki, aby było mi wygodniej.
Tak starkowaną dynię doprawiamy solą, pieprzem, majerankiem. Teraz czosnek tarkujemy i dodajemy do dyni. Jajka rozbijamy i odzielamy białko od żółtka. Żółtka lądują w dyni a białko ubijamy na pianę. Teraz dodajemy mąkę do dyni i ubitą pianę i mieszamy wszystko razem ja mieszam ręką bo tak mi wygodnie, ale można też łyżką.  Rozgrzewamy patelnię nalewamy olej i nakładamy łyżką masę formując na patelni takie placuszki nie za grube i nie za cieńkie około 5mm grubości. Smażymy z jednej i drugiej strony. Potem przerzucamy na talerz, na którym mamy ręcznik papierowy, aby odsączyć tłuszcz. Podajemy z jogurtem naturalnym lub sosem pomidorowym. PYCHA. 

SMACZNEGO!!!


poniedziałek, 3 października 2016

CZARNY PROTEST 3.10.2016

Powiem tak, jestem osobą wierzącą, jednak mieszanie religi do polityki to głupota. Nigdy tego nie popierałam i popierać nie będę. Owszem aborcja jest zła, ale już wcześniej była zakazana jako zachcianka. Teraźniejsza ustawa modyfikuje, bo to nie jest zakaz aborcji tylko zakaz wyboru kobiet. Kobieta nie robot i ma uczucia.
Ja to widzę tak drogi człowieku.
Teraz faceci poczują znów władzę i bezkarność nad kobietami. Niby jesteśmy przeciwni muzułmanom itp. a sami robimy to samo ubezwłasnowalniamy kobiety.
Teraz kobiety "legalnie" będą gwałcone, gwałciciel pójdzie do więzienia, gdzie może studiować, żyć jak pączek w maśle, a ta zgwałcona kobieta ma nosić 9 miesięcy mu dziecko, a potem urodzić. Owszem są przypadki, że pokocha, ale w większości nie będzie umiała, bo dziecko przypomina jej, że nie wzięło się z miłości 2 ludzi, tylko z gwaltu, patrząc na dziecko będzie widziała pewne cechy podobieństwa tego gwałciciela. Jest opcja urodzi odda do domu dziecka, no tak na pewno lepsza tylko pytam się co z tymi dziećmi w domu dziecka? Już teraz są przepełnione, a nawet tam dzieci są gwałcone przez starszych kolegów. I błędne koło się zamyka. 

Znalezione obrazy dla zapytania czarny protest]

Wyobraźcie sobie swoją córkę, która wraca późno ze szkoły bo miała zajęcia pozalekcyjne i ktoś ją zgwałci i zajdzie w ciążę, ona się załamie, nie będzie na to gotowa. Myślicie, że urodzi? A może wzrośnie liczba samobóstw kobiet, bo będą wolały umrzeć niż urodzić i żyć. Myślicie, że ta dziewczyna nic nie czuje? Ona to przeżywa, bardziej niż Wam się wydaje. Owszem poczęte dziecko nie jest nic winne, jednak je też po przez urodzenie na świat jako "niechciane" oddane do domu dziecka, skazujemy na zły start w życiu, myślicie, że fajnie jest w domu dziecka? Dzieci są porzucone, czują się nie kochane. Mało? Idźmy dalej. Wzrośnie dzięki tej ustawie liczba morderstw, spytacie jak to? Przecież jest zakaz aborcji, a no tak to. Kobieta owszem donosi i nie usunie chorego dziecka lub dziecka z gwałtu i wiecie co może zrobić zabić to dziecko. Lepsze rozwiązanie? Toż to dopiero jest morderstwo. Zabronicie wyboru kobiecie, która ma ryzyko umrzeć przy porodzie? No gratuluje, a kto pomyśli, że ta kobieta może ma już 2 dzieci i co się stanie z jej dziećmi jak ona umrze? Zostanie ojciec samotny z 3 dzieci, bo Państwo tak chciało? Brawo. Wasza ustawa zabrania też badań stwierdzających, czy dziecko dane jest zdrowe czy posiada jakąś chorobę. No gratuluje cofamy się do ery dinozaura, tylko, że te właśnie badania uratowały życie moim obojgu dzieciom. Co za kretyn skazuje, mnie na jakąś naturalną selekcje. Czemu nitk nie pomyśli, że te badania ratują ludzkie życie? Skoro tak chcecie bronić życia to czemu zabraniacie tych badań, które właśnie je ratują? Jak zabronicie tego wszystkiego kobiety przestaną rodzić dzieci, bo będą się bały zajść w ciążę. Nawet jak zabronicie antykoncepcji, nie urodzi się więcej dzieci tylko ludzie zaczną stąd wyjeźdzać do innych krajów i wiecie kto tu zostanie? Społeczeństwo starsze, które już nie rodzi dzieci, bo jest w okresie menopauzy. Będzie wreszcie tak jak w seksmisji, kobiety zaczną żyć bez mężczyzn, a może będzie gorzej, bo matki nie będą chciały rodzić, córek, która ma być "inkubatorem". Ja jestem matką 2 dzieci, jestem też kobietą i osobą wierzącą i w życiu nie poprę tak durnej ustawy, ustawę o aborcji z powodu zachcianki poprę, ale nie poprę zmuszania 12-latki do urodzenia dziecka, gdzie ona może umrzeć, a gadanie durnot, bo dziewczyny ubierają się wyzywająco mnie nie przekonują, bo to jest dziecko. Nie poprę wycofania badań ciążowych, które ratują dzieci, aby przy wadzie serca, móc od razu zrobić operację, by dane dziecko żyło. Nie poprę idioty, który uważa, że jak matka ma ciążę poza maciczną i może umrzeć. Nie poprę tej durnej ustawy, która każe mi czekać 9 miesięcy na urodzenie i patrzenie na śmierć mojego dziecka. Nie poprę ustawy, która każe mi nosić martwe dziecko pod sercem, bo co? Na nowo ożyje? Ludzie w proteście nie chodzi kobietom o to, że nie chcą rodzić dzieci i dla kaprysu usunął. Chodzi o możliwość wyboru w razie na prawdę trudnych sytuacji. Faceci, któzy uważają, że kobiety mają się zamknąć niech sam zajdzie w ciążę i urodzi. 

Dziwne, że ci co najwięcej są za tą ustawą to:

  • mają 1 max 2 dzieci
  • nie mają dzieci
  • są już w wieku menopauzy
  • są facetami
  • nie zajmują się dziećmi, bo ciągle pracują i dziecko wychowuje się "samo"
  • są bogaci i stać ich na utrzymanie 5-10 dzieci
  • faceci, którzy wszystim obarczają kobiety, a sami nei pomagają wychwywać, pomagać w domu, wracają piwko i telewizor.
  • nigdy nie musieli staćprze wyborem w sytuacji gwałtu, choroby dziecka lub możliwością śmierci matki dziecka
Nasz rząd doprowadzi do tego, że
  •  kobiety zaczną uciekać z kraju, 
  • zaczną popełniać samobóstwo
  • wzrośnie popyt dla czarnego rynku
  • nie będą chciały zachodzić w ciążę
  • nie będą chciały uprawiać sexu z mężami
  • wzrośnie liczba gwałtów
  • wzrośnie liczba samobóstw
  • domy dziecka będą jeszcze bardziej przepełnione
A i jeszcze jedno skoro kobieta ma urodzić dziecko, które będzie wymagało opieki 24h/7 dni w tygodniu, skoro leczenie tego dziecka by żyło będzie wymagało ogromu funduszy, to ja się pytam kto tej matce te pieniądze da? Aby nie tylko leczyła dziecko, ale żeby też miała z czego żyć? Bo nie pójdzie do pracy, bo musi się nim zajmować. 
Już teraz państwo złotówki nie daje praktycznie na pomoc dzieciom niepełnosprawnym i co nagle się to zmieni? Jak do lekarza rehabilitanta na nfz kiedy potrzeba na cito, mam czekać z dzieckiem prawie rok? Wiem bo przerabiałam z córką. 
Skończy się tym,że panujący rząd przy kolejnych wyborach zostanie odepchnięty od władzy bo jednak wy faceci i wasze państwo, nie dacie rady bez kobiet, które uciekną, nie będą rodzić. Nasze państwo więc z czasem zniknie, bo umrą ci co są i nowych, młodych ludzi nie będzie. 

JESTEM MATKĄ, JESTEM ŻONĄ, ALE TEŻ KOBIETĄ I CZŁOWIEKIEM. JAK MI SIĘ COŚ STANIE MARTWA DZIECKA NIE URODZĘ, A SAMO SIĘ NIE WYCHOWA. SKORO JESTECIE ZA ŻYCIEM POMYŚLCIE O ŻYCIU TEŻ KOBIET. 

Znalezione obrazy dla zapytania czarny protest]


sobota, 1 października 2016

Wszystko o wodzie - Hydropolis


W ramach projektu Aktywna mama i tata oraz podróże kształcą, odwiedziliśmy również Hydropolis znajdujące się we Wrocławiu. Jako pedagog uwielbiam, takie miejsca bo właśnie tak powinny wyglądać lekcje z dziećmi. W takich miejscach dziecko więcej się uczy i więceh wyniesie wiedzy niż z ławki. Hydropolis to stała wystawa o wodzie. Co ciekawe znajduje się w budynku z 1983r.,który był podziemnym zbiornikiem wodnym dla wrocławskich wodociągów.

         Przy wejściu wejściu przez bramę znajduje się mały budnek gdzie znajdują się kasy. Tam zakupujemy bilet i wyruszamy spacerkiem do głównego budynku, gdzie mieści się wystawa.
Za nim wejdziemy jednak do budynku zobaczymy coś wspniałego, taką ścianę wody, co rusz pojawiają się w niej nowe wzoru to paseczki lub serduszka. Warto zwrócić na to uwagę. Moją córkę zachwyciły paseczki, mnie serducha. Robi to bowiem mega wrażenie.
My idziemy pomiędzy ścianą budynku a ścianą z wody. Super przeżycie i romantyczne. Teraz wchodzimy do budynku. Można wejść schodami a można zjechać windą. Więc rodzic z wózkiem lub osoba niepełnosprawna spokojnie może wystawę zwiedzić, bo ma mośliwość dostania się na nią bez większego wysiłku.


Po wjściu zobaczymy znów wielki szklany filar gdzie pokazany jest wir wodny. Rewelacja dla dzieci, można dokładnie pokazać dziecku jak wygląda wir wodny i jak się tworzy. Z głównego holu wchodzi się do głównego pomieszczenia, które jest jednocześnie salą kinową. Wszystkie ściany, drzwi są jednym wielkim ekranem.
Na środku znajduje się zbiornik wodny i mimo, iż obsługa obiektu informuje, aby na niego uważać i tak widziałam Pana, który w niego wlazł. Nad zbiornikiem jest wielka kula ziemska. Robi wrażenie. Kula jest na zasadzie wyświetlania na niej obrazu, dzięki czemu jest obraz ruchomy. Kula się obraca co dodaje dodatkowego efektu. Po obejrzeniu krótkiego filmu skąd się wzięła woda i jakie były jej początki i po co ta woda. Wyruszamy z głównej sali w podróż po innych mniejszych salach. W każdej sali są ekrany interaktywne na których wyświetlane są ruchome obrazy, filmy. Z każdego krótkiego filmiku można na prawdę dużo się dowiedzieć. W jednej sali są makiety ryb z głębin, jak również  łódz podwodna. Do takiej łodzi można wejść i poczuć się jakbyśmy właśnie zwiedzali głębiny oceanów. Z tej sali można wejść też do takich małych 2 salek, które są jak sale kinowe. Posiadają super okrągłe pufy różnej wielkości, można usiąść, albo wygodnie się położyć. Moje dziecko usilnie się kładło. Widać bardzo są wygodne.
Kolejne sale to kolejne ciekawostki. Na mnie zrobiła też wrażenie wielka ławica ryb powieszona pod sufitem i wielki rekin ją goniący. Coś niesamowtego. Do tego w jednej części znajduą się takie mini doświadczenia, które o pewnych porach pokazuje jeden z pracowników. Rewelacja nie tylko dla szkolnych wycieczek, ale też dla rodzin z dziećmi, gdzie chcemy pokazać jakieś ciekawe doświadczenia z wodą lub coś dziecku wytłumaczyć. Obsługa przemiła odpowiada na każde pytanie dorosłych i dzieci. Sala z częścią gdzie mamy informacje o wykorzystanu wody dla ludzi. Jest rzeźba wyglądająca jak z wody, bo przecież człowiek głównie składa się z wody. Są też co jakiś czas małe monitory z grami. O dziwo na nich częściej grają dorośli, a biedne dzieci czekają w kolejkach. Każda gra jest edukacyjna i czegoś uczy. Raz się jest nurkiem, który czegoś szuka, innym razem tworzymy łańcuch chemiczny i powstaje lód, śnieg i widzimy jak zachodzą zmiany pogodowe. Wrażenie też zrobi pojemnik z puchem, który  ma wyglądać jak śnieg i co jakiś czas jest wprawiany w ruch delikatny by zaraz zamienić się w zamieć śnieżna.
Cała masa wspaniałej ekspocyji multimedialnej. Dzięki temu łatwiej jest zachęcić malucha do skorzystania i zwiedzania. Dzieci tam się uczą nawet nie świadomie, bo traktują to jak zabawę.Hydropolis to właśnie takie muzeum XXI wieku na najwyższym poziomie robiące ogromne wrażenie, gdzie nie tylko człowiek patrzy, ale też dotyka, wczuwa się. Działa na niego wiele bodźców i na prawdę wyniesie wiele informacji. Zwiedzanie z dziećmi jest mega przyjemne bo wózek może łatwo przejechać korytarze są szerokie, a aby się nie zgubić prowadzi podświetlany strumyk w podłodze. Są też toalety piękne i przystosowane do przewinięcia niemowlaka. Jeśli karmisz peirsią też spokojnie się odnajdziesz pokoje z pufami są bardzo ustronne, więc spokojnie nakarmisz Malucha. Tak więc kochani jeśli nie macie pomysłu gdzie wybrać się z dzieckiem lub sami chcecie przeżyć niesamowitą wodną przygodę polecam odwiedzenie Hydropolis. Ceny biletów jak do jakości wystawy jest na prawdę niska. Oby więcej takich miejsc powstało i ludzie umieli z tego korzystać. Bo nauka nie musi być nudna, a może na prawdę być ciekawa. Do tego czas spędzony z dziećmi może także być przygodą a i dorosły może czegoś się nauczy :)














Kasztankowe obrazki

 
Jesienią kasztany dzieci zbierają i robią z nich wspaniałe ludziki z zapałkami. Jest to najbardziej popularna zabawa jaką robimy z kasztanami. Ja jednak wpadłam na pomysł modyfikujący zabawę i zrobienie z kasztankami obrazków.
Kasztanki możemy też zastąpić guziczkami, wtedy są bardziej kolorowe. 





      Rysujemy/drukujemy obrazki, gdzie mamy puste pola w kształcie dużych kół. 
Ja mogę Wam udostępnić kilka moich propozycji gotowych do pobrania i druku
Teraz wystarczy pozbierać trochę kasztanków i dowolnie układać i się bawić. Podczas zabawy dziecko uczy się kreatywności i kształtow w tym wypadku "koła".