poniedziałek, 29 lutego 2016

Testuj z Canpol Babies, czyli witamy w Blogosferze


Canpol Babies jest jedną z większych firm na rynku, produkującą akcesoria oraz zabawki dla dzieci. Wszystko co robią tworzą z pasją do dzieci i ich mam. Od zawsze też wychodzą na przeciw blogującym mamą. Z nimi tworzą coś wyjątkowego, nazywa się to Blogosfera.

Już teraz do przetestowania dla blogujących mam zaproponowali cudowny zestaw z serii "Kolorowy ocean". 
Zestaw składać się będzie z :
  • Karuzela pluszowa ze składanym pałąkiem „Kolorowy ocean”

Piękna i bezpieczna dla naszych Malutkich pociech. Z pewnością nie jednego noworodka zauroczy i ukoi do snu. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej klikajcie TUTAJ
  • Pluszowa spirala edukacyjna "Kolorowy ocean"
Spirala jest wprost cudowna. Do zamontowania na łóżeczku, w wózku czy foteliku. Posiada elementy szeleszczące, piszczące a nawet grzechoczące. Co ciekawe jest to jedna z nielicznych spirali, która zawiera też pozytywkę schowaną wraz z migającymi światełkami w ośmiornicy. Więcej dowiecie się na stronie TUTAJ
  • Pluszowa zabawka do wózka/ łóżeczka "Kolorowy ocean"
Można zabrać ją dosłownie wszędzie, kolorowa i ciekawa. Z pewnością będzie świetną towarzyszką zabaw każdego malca. Więcej chcecie wiedzieć to klikajcie TUTAJ

Mam nadzieję, że Was zachęciłam, już tak nie wiele Was dzieli od tego, aby wziąć udział w teście tych cudownych zabawek. Jeśli jeszcze nie macie konta na Blogosferze TUTAJ to koniecznie załóżcie je szybko. Teraz jeszcze wypełnijcie ankietę zgłoszeniową. Fajne jest też to, że możecie zgłosić się nie tylko do testów, ale i do organizacji konkursu na swoim blogu, gdzie do wygrania będzie ten o to cudowny zestaw. Prawda, że warto? 

Aby przejść na stronę Blogosfery Canpol Babies, możecie także kliknąć w poniższą ikonkę. Ja już się zgłosiłam i trzymam kciuki za Was i za siebie. 

 Kliknij obrazek

Powodzenia wszystkim zgłaszającym się blogującym mamom :)








Pierwsze kredki małego smyka :)

Warto już od najmłodszych lat dawać dziecku kredki do rysowania. Nie musi malować obrazów, ważne żeby zapoznało się z kredką. Dziecko ćwiczy chwyt kredki, ćwiczy rączki, rozwija lewą półkule mózgową a nawet swoją wyobraźnie. Poza tym jaka mama nie lubi dostawać obrazków, nawet takich, które składają się z 3 kresek. Toż to dla nas narysowało dziecko, a jakie podbudowujące jak widzę u siebie zbędne kilogramy, a córa maluje mnie jako patyczek. Ach i znów czuję się piękna i chuda :) Jednak przy wyborze pierwszy kredek warto pamiętać o kilku rzeczach:

  • muszą być miękkie, w rysowaniu najlepsze jako pierwsze sprawdzają się świecowe
  • muszą być grubsze, aby wygodniej się dziecku trzymało
  • fajnie by było jakby były trójkątne (ćwiczy prawidłowy chwyt kredki, ułożenie palców jeszcze dokładniej niż przy okrągłych)
  • nie mogą być za długie ani za krótkie (8-10cm)
  • na początek starczy 6-10 kolorów (dziecko i tak używa 3 ukochanych kolorów)
  • łatwo spieralne i zmazywalne z mebli (to mega istotne) 
Kiedy już wiemy jakich mamy szukać w sklepie zaczynamy zakupy. My z Lusią wypróbowałyśmy już kilka rodzai, które są dostępne w sklepach.



1. Crayola, Kredki świecowe, Mini Kids, 8 szt 

 Grube, trójkątne. Mój faworyt super się spiera z ubrań i łatwo zmywa z mebli. Łatwo nimi rysować są miękkie, nie łamią się też tak szybko i wygodnie się dziecku je trzyma. Cena też nie duża bo to pudełko można mieć już za  około 12zł. 
 

2. Melissa and Doug Grube trójkątne kredki Jumbo


Te są droższe, ale mega trwałe. Bo choć są miękkie w rysowaniu są wykonane ze specjalnego plastiku. Są dzięki temu trwalsze i odporne na wielokrotne upadki. Są trójkątne i odpowiednio grube. Ich atutem są też piękne, pastelowe kolory. W zestawie jest też plastikowe pudełko z przegródkami do łatwiejszego przechowywania. Cena ich jednak to około 20-25zł. 

3. Coloriko, Kredki woskowe, Jumbo, 8 kolorów
 Tanie, ale nie są gorsze. Wygodnie się nimi rysuje. Z ubrań schodzą łatwo z mebli trochę gorzej, ale da radę. Niestety są słabe jeśli chodzi o ich odporność i szybko się łamią. Mają za to ładne kolory. Nie są długie a odpowiednie dla Maluszków, które zaczynają przygodę z kredkami. Cena ich to około 7-8zł. 

4. PlayBox Wax Crayons Kredki świecowe (ta firma produkuje też kredki firmy BIC)

Są to najtańsze chyba kredki jakie znalazłam, które spełniają wszystkie wymogi jako 1 kredki dla dziecka. Są bezpieczne, miękkie, idealnie długie. Są cieńsze od wyżej wymienionych, ale też dają radę. Nie łamią się łatwo, córka rzucała jedną, bo nie wyszła jej kreska i kredka przeżyła. Ciekawe jest też to, że firma która je produkuje, to ta sama co produkuje kredki firmy BIC. To jak z pampersami, produkuje je firma Pampers dla Rossmanna pod nazwą Babydream. Cena tych kredek to około 4- 5zł. 


5. ALPINO kredki świecowe DACS 

Super kredki mimo iż w opakowaniu znajduje się tylko 6 kolorów, to nic nie szkodzi. Kolory można mieszać ze sobą, kredki łatwo się "mieszają" kolorami podczas rysowania. Czyli dziecko tworzy co tylko zamarzy. Są to jedne z klasycznych świecówek, jakie były kiedyś. Są grube i wygodne w trzymaniu, choć mają okrągły kształt. Miękko się nimi rysuje są na prawdę godne polecenia. Sprawdza się tu powiedzenie, że dobre nie znaczy drogie, bo te kredki to koszt 6zł. 

Na razie to wszystkie, które miałam okazje z Lusią sprawdzić jak coś fajnego wpadnie mi w ręce dam znać i dopiszę do listy. Życzę miłych zakupów i super rysowania :)





piątek, 26 lutego 2016

Prawdy i mity o alergiach

Po sieci i nie tylko krążą różne informacje dotyczące alergii. Jednak nie wszystkie są prawdziwe. Sama jestem alergikiem od 2 roku życia + astma oskrzelowa, więc co nie co już wiem :) Teraz moja córa ma alergię o czym późno się dowiedziałam. Tak więc rodzina alergików się kłania. Zebrałam kilka ważnych mitów i prawd o alergii. Myślę, że warto je znać bo ułatwią życie wszystkim rodzicom małych alergików.


  1. Alergia objawia się wysypką - MIT.
Prawdą jest, że alergia może objawiać się wysypką, ale nie koniecznie. U mojej córki zbyt późno wykryto alergię na mleko i jajko właśnie przez lekarza, który szukał wysypki, ja sama także i brano mnie za wariatkę, gdy mówiłam, że to musi być alergia.
Alergia może objawiać się:
  • wysypką
  • wymiotami
  • przebarwieniami skórnymi
  • przesuszoną skórą
  • śluzem w kale
  • biegunką
  • brakiem przyrostu masy ciała (organizm broni się i wydala to co dziecko zjadło łącznie z alergenem przez co nie przybiera masy, bo wszystko przez nie przelatuje)
  • katar
  • zaczerwienione oczy
  • puchnięcie (dróg oddechowych)
  • łzawienie 
  • duszności (jeśli masz astmę)
       2. Alergia jest dziedziczona -PRAWDA/MIT 

Prawda leży po środku. Alergia może być dziedziczona jeśli oboje rodziców lub jedno są alergikami, ale nie musi. Czasem dziecko może być zdrowe. Prawdą jednak jest, że 80% alergii jest jednak dziedziczona.

      3. Najpospolitszymi alergenami są pyłki roślin i roztocza- PRAWDA

To prawda, najczęściej ludzie prócz alergii pokarmowej mają uczulenie na pyłki (kwitnące trawy) i roztocza (te są skaraniem boskim, bo są dosłownie wszędzie)

   4. Alergie ma się na całe życie.- MIT
  
  Żyjemy w takich czasach, że alergię się leczy. Do tego, jeśli szybko ją się wykryje i zacznie zapobiegać objawom i leczyć zapobiegawczo, jest szansa, że się z niej wyrośnie. Ja nie byłam NIGDY odczulana. A mając 2 lata byłam uczulona na prawie wszystko (mąka pszenna, żytnia, pyłki, trawy, roztocze, zwierzęta, masło, mleko, jajka, truskawki, jabłka, cytrusy, czekoladę itp.) z wiekiem jednak mijało i teraz jem większość rzeczy na które wcześniej byłam uczulona.

    5. Składnik na który jesteśmy uczuleni trzeba całkowicie wykluczyć z diety-MIT/PRAWDA

 Jeśli uczulona nas np. mleko to wykluczamy na jakiś czas je z naszej diety i wszystko co je zawiera, jednak warto co 3-6 miesięcy podawać trochę alergenu, nie po to, aby uprzykrzyć sobie życie, bo nie mówię tu o zjedzeniu całego jogurtu, ale np. 2 duże łyżki jogurtu. Organizm sam się wtedy uodparnia na dany alergen i przestaje on uczulać, jak wykluczymy całkowicie na dłuższy okres z diety mleko, nie pozbędziemy się alergii. Nawet odczulanie polega na podawaniu odrobiny alergenu rozcieńczonego z czymś do organizmu.

   6. Jak uczula nas zwierzę, które mamy w domu należy się go pozbyć. - MIT

    Najpierw robimy testy potwierdzające alergię na dane zwierzę, potem patrzymy na wskaźnik jaki jest wysoki (jak bardzo nas dane zwierzę uczula). Potem konsultując z lekarzem wdrążamy leki i odczulanie. Dodatkowo staramy się zwierzaka nie głaskać a jeśli to zrobimy myjemy od razu dokładnie ręce.  Legowisko lub klatka przenosimy w miarę możliwości do innego pomieszczenia, gdzie nie śpimy i nie przebywamy największą ilość czasu. Często wietrzymy mieszkanie. Jeśli zwierzę ma klatkę lub kuwetę często ją opróżniamy w rękawiczkach można używać też przy sprzątaniu maseczki jak przy malowaniu malarz zakłada.

   7.  Jak raz zrobiliśmy testy to wystarczy- MIT 

Nie prawda, jeśli na coś byliśmy uczuleni nie oznacza to, że zawsze na to będziemy. Testy należy dlatego powtarzać raz w roku i być pod opieką stałą alergologa, to bardzo pomaga i ułatwia leczenie ale i warto kontrolować stany alergii, szczególnie w momencie występowania alergenu w naszej okolicy.

  8. Trzeba raz na 3 miesiące chodzić do lekarza na kontrole- PRAWDA

Bardzo ważne, aby jeśli już mamy stwierdzoną alergię ją monitorować. Często to co wydaje się katarem podczas przeziębienia, może być oznaką alergii. Nawet jak czujemy się dobrze warto pójść do lekarza to skontrolować.

   9.Zawsze przy sobie należy mieć leki na alergię.-PRAWDA

To obowiązek każdego alergika, nie znasz bowiem dnia i godziny jak coś może cię uczulić nawet przez przypadek np. zjesz pomarańcz na który jesteś uczulony. Często niewielka ilość może wywołać skutki alergii, wtedy bierzesz leki. Jeśli leków nie masz możesz dostać wstrząsu anafilaktycznego, który prowadzi nawet do śmierci lub śpiączki

    10. Alergia nie jest poważną chorobą- MIT

Alergia jest poważną chorobą, nie leczona i nie monitorowana może doprowadzić do innych chorób jak np. astma oskrzelowa.  Wiem, co mówię bo mam astmę i jest to koszmar. Dla dziecka cierpienie a i dla dorosłego można płuca wypluć. Często przy silnych atakach duszności + alergia powikłaniem jest zapalenie płuc. Czyli leżymy w szpitalu.... Spędziłam tam pół dzieciństwa. Nikomu tego nie życzę, więc nie bagatelizujcie alergii nawet małej. Warto się badać by potem nie płakać, że dolega nam coś gorszego. 

  11. Alergia obniża odporność- PRAWDA

Podczas pylenia danej rośliny, ogólnie kiedy jesteśmy narażeni na duże stężenie i kontakt z alergenem, który nas uczula, kiedy organizm walczy z naszą alergią, nasza odporność jest kiepska. Niestety, ale osoby które są dużymi alergikami częściej chorują, bo mają słabszą odporność.

  12. To co jesz podczas karmienia piersią ma wpływ. -PRAWDA

 Nawet to co jesz podczas trwania ciąży ma wpływ. Jeśli jesz dużo nabiału w ciąży i podczas karmienia nie dziw się, że dziecko może mieć problemy z tolerancją laktozy lub z alergią na mleko. Prawdą jest, że kobieta karmiąca powinna jeść tylko 200 gram dziennie nabiału (mleko w kawuni zbożowej, lodach też się wlicza) 



wtorek, 23 lutego 2016

Chrzciny, czyli dlaczego chrzcimy dzieci?

Zastanawiałam się jak napisać post nie raniąc nikogo, ale chyba tak się nie da, bo zawsze ktoś poczuje się urażony.
Ja jestem osobą wierzącą, chodzącą do kościoła co niedziele i święta. Wiara od zawsze była w mojej rodzinie, więc nie wyobrażam sobie innego życia.

Od kiedy córka się urodziła był temat "Chrzciny" kiedy? jak? gdzie?. Pierwsza wizja była na wiosnę, bo córka na jesień urodzona, chciałam odczekać, aż będzie cieplej. Nasz kościół to jak chłodnia jesienią i zimą. Naciski rodziny jednak były straszne. "Jak można tak długo odwlekać chrzest dziecka" Jak mnie to wnerwiało. Zapewne nie jedna z Was miała po narodzinach malucha mądrości babć i dziadków. Trzeba jednak pamiętać dziadkowie to dziadkowie, oni myślą przeszłością i tym jak oni robili, a teraz jest Wasz czas na bycie rodzicem i to Wasze a nie ich dziecko ma zostać ochrzczone. Drugim argumentem było, że córka musi być ciut większa, nie pozwolę, by mi babcie, ciocie chuchały na świeżego noworodka. Po długich rozmowach z mężem i śledzeniu pogody ustaliliśmy, że może damy radę na początku grudnia, pod warunkiem, że ochrzci nam nasz zaprzyjaźniony ksiądz. Udało się wszystko ustalić. Potem powiadomiliśmy rodzinę, że zapraszamy Tylko! Moich i jego rodziców, czyli dziadków Młodej, nasze rodzeństwo z rodzinami. Tutaj też wyszedł konflikt z rodziną, bo Ci by chcieli huczną imprezę, tutaj stanął mój mąż na wysokości zadania informując, że to nie ma być wesele tylko chrzciny, skromne i osobiste przeżycie. Rodzina po marudziła i odpuściła. Przeszliśmy nauki chrzcielne dla rodziców, tam właśnie zadano nam pytanie "Po co chcemy ochrzcić nasze dziecko?" No właśnie po co? My chcieliśmy, aby została przyjęta "jako dziecko boże", chcieliśmy by była wychowywana w wierze.

To była nasza decyzja i nasze zdanie w tej kwestii. No bo po co chrzcić dziecko, jeśli się nie wierzy w Boga? To jak zaprzeczyć czemuś co się myśli. Nie wierzę, ale jednak wszyscy chrzczą to ja też. Byłam ciekawa co kieruje takimi ludźmi, którzy chrzczą swoje dzieci nie ze względu na swoją wiarę.
Po rozmowie z innymi mamami dowiedziałam się dlaczego. Ludzie chrzczą swoje dzieci, bo:

  • nie wytrzymują presji rodziny.                                                                                                    Dziadkowie jak na starszą datę przystało nie uznają poglądów młodego pokolenia. Uważają, że tylko ich racje są właściwe i na siłę chcą by stały się racjami ich dzieci czy wnuków. Fakt, faktem jesteśmy ludźmi i nikt długo nie wytrzyma przy każdym niedzielnym obiedzie słuchać "Ale z ciebie zła matka, jak można nie ochrzcić własnego dziecka" albo "Twoje dziecko jest takie niegrzeczne bo go nie ochrzciłaś" a najgorsze, gdy padnięta matka na pyszczek słyszy "Ono ma kolki, bo Bóg cię każe, za to, że nie zostało ochrzczone" - Toż to głupie i jest to po prostu wymuszanie na kimś zrobienie czegoś wbrew sobie. Aż wreszcie matka nie wytrzymuje i idzie ochrzcić dziecko
  • dla imprezy i prezentów
          Nie od dziś wiadomo, że panuje takie przekonanie nie tylko w Polsce, że na chrzciny dostaje               "dziecko" drogie prezenty lub kasę. Jest to też dla niektórych super okazja na imprezę z              rodziną. No cóż, prawda bolesna, ale prawdziwa. 
  • bo tak robią inni
         Czasem jest właśnie tak jest jakaś "moda" i wszyscy robią to co inni, nie ważne, że myślą                    inaczej, ważne co pomyślą o nich inni.
  • dziecko samo chciało
     Rodzice nie wierzący, ale dziecko starsze poszło do szkoły i koledzy byli chrzczeni, chodzi na religie i też chciało i zostało ochrzczone. 
  • wierzący nie praktykujący
    W sumie czegoś takiego nie ma, ale ludzie tak to sobie nazwali, że wierzą, ale nie chodzą do kościoła, nie wierzą w te wszystkie rzeczy, nie uznają nic co mówi kościół, ale wierzą, więc ochrzcili dziecko dla Boga. To za mną nie przemawia, ale rozumiem, że ktoś może myśleć inaczej.

Podsumowując chrzcimy dzieci z różnych powodów. Moim zdaniem najważniejsze, aby ten chrzest nie był tylko "formalnością" czy świstkiem papieru, bo kiedyś przyda mu się, ale faktycznie, że za tym idzie jakieś przekonanie zakorzenione w wierze. 


Mikser który ma milion zastosowań w 5 minut :)

Już wspominałam o tym cudeńku na fanpage TUTAJ. Teraz trochę więcej o tym co on potrafi.

Zestaw zawiera

  • podstawę z silniczkiem i kabelkiem :) 
  • 2 kubki 600 ml
  • 2 zatyczki
  • jedna nakrętka z nożami
  • instrukcja obsługi
Już od dłuższego czasu rozmyślałam nad blenderem/mikserem do koktajli. Uwielbiam domowe soki, jogurty. Jednak w ciągłym biegu czasem ciężko znaleźć mi czas na przygotowanie tego. Była też myśl o kupnie sokowirówki, jednak ja nie mam miejsca w kuchni na duże gabaryty, szukałam więc czegoś mniejszego. Wreszcie wybór padł na BLENDER RUSSEL HOBBS . Pozostało ubłagać męża i o to i on. 

Żyjesz w biegu a chciałbyś pić zdrowe soki, koktajle a może lubisz zupy krem? 
Ten sprzęt jest dla Ciebie. To blender i przenośny bidon w jednym urządzeniu. Nie żartuje.
Zaraz się przekonasz jakie to banalne. Podłączasz podstawę do kontaktu. Teraz do pojemnika wrzucasz umyte (dla dzieci też obrane) np. jabłka, pomarańcze, miętę i dolewasz trochę wody mineralnej. Zakładasz nakrętkę z ostrzami. Teraz mocujesz na podstawie, przyciskasz chwile i gotowe. Mamy super pyszny sok na gorące dni :) 
Z może wolicie zupkę krem? Moja Lusia lubi takie zupki. No to do roboty.Myjemy warzywka i wrzucamy. Zakręcamy i miksujemy. To jak będzie drobno zmiksowane zależy od tego jak długo będziemy trzymać kubek na podstawie. 
Jeśli marzycie zabrać ze sobą taki zdrowy sok. Nie ma problemu, bierzecie nakrętkę z korkiem, teraz czary mary i mamy bidon, który wszędzie można zabrać, nic się nie wyleje :) Testowałam z Lusią. Potrząsała, rzucała i kubek żyje i nic się nie wylało. 
Super co? Dziś zrobiłyśmy sobie sok z jabłek z dodatkiem cynamonu i wody mineralnej. Powiem Wam pychaaaa. Atutem też jest, że można kubki, ostrze, końcówki do bidonu myć w zmywarce. Koszt też niewielki bo już za 90zł można takie cudeńko mieć. Ja jestem bardzo zadowolona. Z pewnością, gdy synek będzie miał rozszerzaną dietę pomoże mi przygotować dla niego masę pysznych zupek :) A Wy co myślicie o moim nowym nabytku? Lubicie takie ułatwiacze życia w biegu do robienia soków i zup krem?







piątek, 19 lutego 2016

Krem do ciała z koziego mleka :)


Krem niedawno był dostępny w Biedronce w cenie 7,99zł. Postanowiłam się skusić. Wielki napis "Kozie mleko" brzmiał zachęcająco. Krem jest z firmy Vellie Cosmerics.  
Według tego co pisze producent krem został też wzbogacony o ekstrakt z aloesu i grejpfruta. Czytając skład kremu bardzooo długi oczywiście doszukałam się masy zbędnych składników pisanych "małym druczkiem", są też jednak całkiem ciekawe typu parafina, woda, soja, oleje roślinne. 

Krem pachnie bardzo ładnie, delikatnie, także nie będzie drażnił nadwrażliwców na zapachy.
Jest gęsty, ale delikatny. Łatwo się go rozprowadza i bardzo szybko się wchłania. Nie pozostawia uczucia tłustości. Często po kremach na ciele zostaje ślad takie uczucie tłustości. Podczas zakładania bluzki cały krem nagle zostawia tłustą plamę na ubraniu. Tutaj tego nie ma. Można od razu po kremowaniu ubrać bluzkę bez obaw, że zostawi na ubraniu plamę. Ponieważ dużooo rzeczy mnie uczula, miałam lekkie obawy. Ten krem jednak mnie nie uczulił. Super też łagodzi podrażnienia po goleniu nóg, poparzeniu się czymś. Teraz zimą kiedy skóra jest przesuszona doskonale ją nawilża. Skóra po posmarowaniu jest delikatna w dotyku, miękka. Ogólna ocena kremu jestem zadowolona z zakupu. Jak za taką cenę i duża tubkę, bo aż 200ml uważam, że krem jest super. Mogę go polecić także mamą w ciąży krem został bowiem przebadany dermatologicznie, nie zaszkodzi dziecku ani mamie. Super nawilża nawet już powstałe rozstępy. 

Polecam kremik z czystym sumieniem. Tani, wydajny i całkiem dobry :)



piątek, 12 lutego 2016

Walentynkowe serce- kartka pełna miłości

A no w niedziele mamy Walentynki. Święto lubiane przez młodych i starych. Jak to mówi mój mąż "Kobieta zawsze powie, że nie obchodzi tego święta, ale jak facet nie da jej choćby kwiatka to potem tydzień ma w domu milczenie" :D Może coś w tym jest, ja wyznaje zasadę, że kocha się cały rok, a nie tylko raz w roku. Fakt faktem, że tak to ciągle gdzieś biegniemy i pędzimy do pracy, do domu, zakupy. Te Walentynki warto by były odskocznią na przypomnienie za co się pokochaliśmy i za co się teraz kochamy, bo związek jak kwiatek najpierw ziarenko, potem mała roślinka a potem kwitnie i zbierasz owoce :)

Pokaże Wam jak zrobić więc łatwo niebanalną kartkę walentynkową. Myślę, że Wam się spodoba. Ja ponieważ teraz po sklepach łazić nie mogę to taka alternatywa, aby nie było, że zapomniałam o mężu.

POTRZEBNE:

  • 1 kartka bloku technicznego biała
  • 1 kartka bloku technicznego czerwona
  • klej
  • nożyczki
  • pisaki, żelowe pisaki, 
  • brokat
  • i co tam chcecie :)
  • ołówek
  • linijka

Zaczynamy od narysowania na kartce białej takie cuda jak na zdjęciu. Tym większe narysujecie tym większa będzie kartka :) Ważne aby boki były równe i proste. Więc warto najpierw naszkicować sobie z pomocą ołówka i linijki dwa słupki a potem tylko dorysować łuk na górze. Teraz wycinamy to cudo nasze.

Teraz bierzemy czerwoną kartkę (jak nie mamy można białą dwustronnie pokolorować kredkami,farbami, flamastrami) Przykładamy wycięty kształt i odrysowujemy, na drugiej kartce, aby mieć identyczny drugi kształt w innym kolorze.


I wycinamy :) Nasz drugi kształt. Teraz posiadamy dwie identyczne figury. Teraz będzie trochę rysowania :)


Teraz chwytamy w rękę ołówek i linijkę te dwie rzeczy będą teraz niezbędne. Rysujemy najpierw punkty w poziomie mniej więcej odstęp między nimi 1-1,5cm. Trochę niżej rysujemy znów te same podpunkty by móc je połączyć w pionie w równe linie.


Łączymy punkty w pionie. Rysujemy linie takiej samej długości u mnie było to 8cm, ale może być więcej zależy od wielkości figur. Ważne, aby nie rysować do końca musi zostać przestrzeń, aby powstała taka kopuła, tak jak widać to na zdjęciu.


Teraz nożyczkami tniemy wzdłuż linii tak, aby powstały takie paski jak przy ogłoszeniach z numerami telefonu :)


Takie paski identyczne robimy na obu figurach. 
Teraz będzie najtrudniejsza część kartki. Będziemy łączyć figury ze sobą za pomocą przeplatania pasków. Na filmie widać to średnio, Lusia kręciła ( w sumie stała i miała trzymać prosto telefon)


video


Teraz bierzemy klej i podklejamy na samych końcach pasków. Czyli tylko brzegi serduszka klejem smarujemy. 


Mamy już gotowe serduszko teraz tylko je dowolnie ozdabiamy wedle uznania :D


My ozdobiłyśmy żelowymi długopisami z brokatem, pisakami :) Można też naklejki czym chata bogata.



Podoba się? Zostaw ślad po sobie w postaci komentarza lub polub naszego fanpage. Tam teraz dużoo się dzieje i konkurs nawet Walentynkowy. Więc nie ma na co czekać trzeba tam zmykać :) TUTAJ






Baranek wielkanocny z jadalną wełną

Ponieważ zbliża się pomału Wielkanoc postanowiłam pokazać Wam jak zrobić sobie wielkanocnego baranka. Jednak nie będzie to taki zwykły jak robi się z ciasta czy cukru. Ten baranek będzie miał jadalną wełnę.

POTRZEBNE:

  • pudełeczko po jogurcie takim duo typu Fantasia lub z Biedronki Fruvita Duo
  • wata  
  • woda
  • nasiona rzeżuchy
  • marker




Jogurt zjadamy, kubeczek myjemy, dobrze osuszamy. Mniejszy pojemnik zaginamy lekko do góry tak, aby nam się nie odłamał od większego pojemnika.


Bierzemy marker i na małym pojemniczku z przodu malujemy nosek a po bokach oczka na dużym można namalować nóżki, które stoją (patrz zdjęcie)


Teraz wypełniamy mniejszy pojemniczek watą tak, aby aż wystawała (patrz zdjęcia). Teraz do większego wykładamy watą tak 2/3 wysokości pojemnika i lekko ugniatamy.  


Teraz do dużego pojemnika na watę wsypujemy nasionka. Na koniec leciutko polewamy wodą. I tak co dzień troszkę podlewamy, aż rzeżuszka urośnie, czyli nasza wełna baranka i będzie można ją ścinać i zajadać na kanapeczkach :) Prawda, że proste? Powodzenia :)


środa, 10 lutego 2016

Nauka części ciała dla roczniaka i starszaka

Kiedy dziecko małe o tym się nie myśli, potem uczymy gdzie ma rączkę, nóżkę, oczko, a później musimy pokazać różnice między chłopcem i dziewczynką, bo dziecko zasypuje nas pytaniami "dlaczego?"

Lusia na razie ma etap części ciała poznawanie ich. Mimo, iż nie wymówi większości nazw, umie je pokazać. Jednak nie przyszło to samo z siebie. Zależało mi, aby ją tego nauczyć. Wbrew pozorom nauka części ciała jest przydatna. Gdy dziecko coś boli, uderzy się gdzieś lub się źle czuje i ma gorączkę pokaże nam to. Na pytanie "Co cię boli?" Nie będzie się gapiło na nas, a my na nie, nastąpi komunikacja. Dziecko nie musi doskonale mówić, aby je tego nauczyć, uczmy się też obserwować dziecko, ono nam pokaże. Tak jakby "ilustrowało" część ciała. Jednak jak zacząć naukę?

Bardzo prosto. Ja zaczęłam od piosenek. Tańczyłam na wprost niej, śpiewając powoli piosenkę o częściach ciała. Fajna jest

"Rączki robią klap, klap, klap.
nóżki robią tup, tup, tup.
Tutaj swoją główkę mam
i na brzuszku sobie gram.
Buzia robi am, am, am,
oczka patrzą tu i tam,
tutaj swoje uszka mam 
i na nosku sobie gram." 

Piosenka łatwa do zapamiętania i do zobrazowania. Dziecko kojarzy część ciała z czynnością np. buzia robi am, am, am - tak jak przy jedzeniu, używa buzi, robi am :)

Kolejną piosenką  "Głowa, ramiona, kolana pięty" z pewnością każdy zna :)
Jest to jednak już piosenka dla trochę starszaka, kolano, pięty dla roczniaka mogą być trudne, dla 2 latka już prostsze :)

Warto też zaopatrzyć się w jakąś fajną książkę dla dzieci typu


  • Sekrety ludzkiego ciała - King Colin, Daynes Katie - Wyd. Olesiejuk
  • Ciało człowieka. Moja pierwsza książka - Swift Christine, Ivimy Louis
  • Moje ciało. Pytania i odpowiedzi.- Katie Daynes, Wyd. Olesiejuk
  •  Obrazki dla Maluchów. CIAŁO- Emilie Beaumont,  Wyd. Olesiejuk (super od 1 roku do 2 lat)

 My na razie bazujemy na ostatniej pozycji. "Obrazki dla Malucha. CIAŁO" strony są twarde, więc książka jest trwalsza, dla maluszka. Obrazki kolorowe i wyraźne. Nie są pokazane tylko części ciała, ale i opisane do czego każda służy. Jak dbać o swoje zdrowie a nawet jak sprawdzić jak działa np. zmysł smaku dzięki językowi. Książka jest idealna na początek podróży z ciałem i jego poznawanie,. dużo ilustracji, mało tekstu. Dziecko roczne nie znosi długich bajek, bo się nudzi, nie usiedzi w jednym miejscu. Taka książka więc jest idealna. 

Teraz cała seria w tym CIAŁO do zakupienia w Biedronce za około 10zł.


Kolejny etap to pokazywanie. Bierzemy misia, lalkę co tam chcemy i mówimy "OKO" i pokazujemy oko zabawki, potem bierzemy za paluszek dziecko, aby też dotknęło i znów mówimy oko. Później pokazujemy na sobie i pozwalamy dziecku dotknąć z naszą pomocą, aby nam tego oka nie wydłubało (warto zamknąć oko na czas macania przez dziecko)  Na koniec pokazujemy swoim palcem oko dziecka i mówimy oko, dziecko będzie samo chciało dotknąć swojego oka. Pozwólmy mu na to, krzywdy samo sobie nie zrobi, będzie za to ostrożne. Tą metodą idziemy wszystkie części ciała po kolei. Jednak nie wszystkie na raz. Jednego dnia weźmy 3, np. oko,nos, buzia. Kolejnego te co były plus dodatkowe 2 nowe części ciała. Trzeba stopniować, bo dziecko nie jest wstanie pojąć aż tyle nowości i jeszcze zakodować co do czego. Tym sposobem wszystko potem będzie "Oko", bo najłatwiejsze.

Później gdy jest starsze, rysujemy na kartce ludzika, można pobrać gotowca przygotowanego przeze mnie TUTAJ . Osobno wycinamy oczka, nos, usta, uszy, włosy. Gotowe znajdziecie TUTAJ.
Teraz prosicie dziecko, aby położyło w odpowiednie miejsce oczka, nosek, usta, język itp. Można zabawę dla starszaka rozbudować i wyciąć jeszcze dłonie z palcami i stopy. Wtedy tworzy całego ludzika. Można też zrobić puzzle z częściami. Można tak na wiele sposobów to tylko kilka przykładów.

Super są tez puzzle Beleduc "Twoje ciało". Muszę się w takie zaopatrzyć. Miałam takie w przedszkolu i sprawdzają się super szczególnie przy nauce z -cztero, - pięcio, a nawet sześciolatkiem.

Wyglądają tak: 

Tutaj zagłębiamy się aż po układ kostny i wnętrzności. Dlatego zdecydowanie fajne dla starszaka, dla malucha za trudne. 






Nauka na prawdę nie musi być nudna, żyjemy w takich czasach, że pomoce są na wyciągnięcie ręki, a czasem wystarczą dobre chęci. Młoda odkąd nauczyła się części ciała pokazywać jest prościej się z nią dogadać, jak się uderzy wiem co boli, jak się źle czuje wiem, gdzie leży mniej więcej przyczyna. To na prawdę ułatwia życie. Zresztą z ciała korzysta cały czas. Ręce są potrzebne do jedzenia, rysowania. Warto dzieci zapoznawać z ciałem, nie tylko w celu nauki anatomii, ale w celu dbania o ich zdrowie. Zęby myje, bo...?  Bo nimi jem, bo ładnie wyglądają, pomagają w mówieniu. Tak można z każdą częścią ciała. A co będzie jak się coś "zepsuje" a no trzeba jakoś naprawić. Tak samo jak dziecko będzie miało ból głowy, nie może myśleć, bawić się, co zrobić by mu pomóc. Dzieci zapamiętują takie rzeczy i co robić by nie dopuszczać, by ta głowa nas bolała.

Powodzenia i miłej nauki :)

Wielki Post, Popielec a ciąża i karmienie piersią

Dziś Środa Popielcowa i przed nami Wielki Post. Wiele z Was pewnie zastanawia się jak to pogodzić z ciąża gdy jeść się chce średnio co 2 godziny no i jesz po to, aby dostarczać witaminy dziecku. To samo tyczy się karmienia piersią praktycznie cały czas jesz, bo podczas karmienia spalasz kalorie a do tego pokarm sam się nie wytworzy z powietrza. Jak karmiłam Lusie zastanawiałam się nad tym jeść czy nie jeść, no ale przecież muszę nakarmić dziecko. Jadłam tylko faktycznie tyle ile musiałam, ograniczyłam po prostu przyjemność typu łakocie, które uwielbiam (czekolada, żelki - mniam mniam). Rozmawiałam też na ten temat z zaprzyjaźnionym księdzem. On powiedział mi, że kobieta karmiąca i w ciąży jest częściowo zwolniona z poszczenia z przyczyn logicznych. To kwestia sumienia i nasza jak przeżyjemy Post lub Popielec. Skoro jeść muszę, bo karmię piersią lub jem bo jestem w ciąży to znajdź inne ograniczenia, które jesteś wstanie poświecić, ale są ważne.
Ja będąc teraz w ciąży i zmuszona do jedzenia, postanowiłam nie jeść słodyczy, uwielbiam je, szczególnie czekoladę, ale dam radę wytrwać przez Wielki Post. Dodatkowo postanowiłam być bardziej cierpliwa i nie wściekać się na ludzi (to mega ciężkie, bo niekiedy hormony tak mi buzują ciążowe, że mam ochotę rozszarpać wszystkich). Trzymam się też, że w Środę Popielcową nie je się mięsa i go nie jem. Zastąpiłam je innymi produktami. Da się wszystko, ale trzeba chcieć. To, że jesteś w ciąży lub karmisz, nie znaczy, że nie możesz pościć, po prostu robisz to trochę inaczej. Ważne, aby to co robisz było zgodne z Twoim sumieniem. Wiadomo, można olać wszystko i tłumaczyć, nie będę miała wyrzeczeń bo jestem w ciąży, bo karmię i to już dużo wymaga. Nie krytykuje nikogo, bo każdy ma swój rozum i sam dokonuje wyborów.