czwartek, 30 lipca 2015

Testowanie z Canpol Babies, czyli Blogosfera dla blogujących Mam

 Canpol Babies wychodzi naprzeciw blogującym mamom. To właśnie u nich w blogosferze wystarczy się zalogować i wyrazić chęć udziału wzięcia w testach lub organizacji konkursu na swoim blogu. Co miesiąc inny produkt do przetestowania lub jako nagroda w konkursie. Dzięki tej firmie i wam, inne mamy dowiedzą się o tych nowościach. Będą mogły poznać Waszą opinie lub spróbować swoich sił w organizowanych przez Was konkursach. Więc do dzieła nie zwlekaj. 


W tym miesiącu do testowania super zestaw do nauki jedzenia. Kiedyś maluch usamodzielnić się musi, być może to właśnie nadeszła ta pora na Twojego Smyka. I właśnie Ty będziesz idealnym kandydatem do testów. Więc na co czekasz? Spróbuj swoich sił w Blogosferze. Zestaw składa się z 

  • 2 śliniaków z rękawkami,
  • 2 butelek
  • Miski
  • Kubka
  • Sztućców 

Jednym słowem wszystko to czego potrzeba Dziecku, aby mogło spróbować swojej samodzielności. A więc decydujesz się?    

Wystarczy, że wejdziesz TUTAJ i się zarejestrujesz, potem wypełnił ankietę zgłoszeniową TUTAJ i gotowe. Prócz tego możesz śledzić wszystkie nowinki Canpol Babies oraz brać udział na różnych forach TUTAJ. Bo najlepsze źródło informacji na temat dzieci to inne mamy, które już pewne rzeczy przerabiały. To właśnie na forach Canpol Babies mamy wymieniają się doświadczeniami i swoimi spostrzeżeniami. 


wtorek, 28 lipca 2015

BLW czyli Metoda Bobas Lubi Wybór

Miało być przed wyjazdem, ale coś internet już świrował to teraz uzupełniam i wrzucam. Było już jak się przygotować do BLW teraz co dalej. A więc ważne, dziecko nie musi być siedzące!!! Może być w pozycji półleżącej na leżaczku. Pierwszym daniem, które podajemy to marchewka ugotowane na parze, nie może być za miękka. Kroimy ją w plastry lub słupki, aby dziecko mogło chwycić. Dzieciaka ubieramy w śliniak lub ubranko na straty. Ja zakładałam jedno i drugie. Dajemy w łapkę marchewkę jemu i sobie. Siadamy na przeciwko Malca i wcinamy. Wykonujemy ruch ręka-buzia powoli, aby dziecko mogło zarejestrować jak to się robi. Oczywiście bez przesady z tą powolnością. Wszystko w granicach rozsądku. Potem dietę urozmaicamy np. bananem kroimy  w talary grubsze i dajemy do łapki, jabłko dusimy na parze jeśli dziecko zębów nie ma, jeśli ma to po prostu takie pół ćwiartki w rączkę i niech ładuje do dziobka. Najważniejsze jednak, aby zawsze mieć to samo w ręce co maluch i siadać przed nim. Dzieci uczą się na zasadzie obserwacji. Obserwują otoczenie, dorosłych i próbują małpować. W ten sposób zdobywają pewne umiejętności. Kiedy opanowaliśmy trening jedzenia ręką przechodzimy do łyżki. To wyższa szkoła jazdy. Bierzemy miskę rozdrabniamy marchewkę ugotowaną na parze z ziemniakiem widelcem, aby nie była całkowita papka. Nakładamy sobie na talerz i Maluchowi do miski, On ma swoją łyżkę, my swoją. Siadamy przed nim. Podajemy mu łyżkę WAŻNE!!! Nie ważne, którą ręką chwyci, dzieci do 5 roku życia kształtują jeszcze czy będą lewo- czy prawo- ręczne. Tak więc pozwólmy Maluchowi raz lewą , raz prawą ręka wkładać łyżkę do buzi. Potem zamaczamy łyżkę jego w misce i swoją w swoim talerzu. My jemy i on też próbuje. Pierwsze próby mogą być taki, że jedzenie będzie wszędzie tam gdzie nie powinno być, a w buzi prawie nic. Ale już po 3-4 dniach zobaczymy, że co raz lepiej dziecku wychodzi. Jeśli jest sytuacja podbramkowa, że bardzo bardzo się spieszycie, a musicie nakarmić Brzdąca to nic. Jest sposób nałóżcie do jego miski jedzenie dajcie mu łyżkę do rączki a sami weźcie drugą łyżkę, którą będziecie go karmić. Teraz wy karmicie Malucha a on co jakiś czas sobie wsadzi swoją łyżkę w miskę lub do buzi. W ten sposób cała praca, którą wypracujecie do tego czasu nie pójdzie w las. Tak więc do dzieła. Poniżej kolejność jak najlepiej wprowadzać jedzonko. Ważne, aby 1 podać warzywko a nie owoc. Marchew jest najlepsza bo jest warzywem, delikatna i lekko słodka. Owoc większość słodziutka i warzywa mogą potem średnio smakować.

Marchewka ugotowana na parze
banan lub jabłko (jabłko na parze, jeśli dziecko ma brak zębów)
marchew z ziemniakiem
pietruszka korzeń ugotowana na parze
marchew ziemniak i koperek
ziemniak i pietruszka i marchew
gruszka (tak samo jak jabłko)

piątek, 24 lipca 2015

Mój przyjaciel PIES

Już kiedyś było o zwierzaku i dziecku w domu. Moje dziecię chowa się z psem i ma się świetnie. Zdrowo rośnie i rozwija się jak trzeba. Ciapek nawet dopomógł przy nauce raczkowania i humor poprawiał gdy smutno Maluchowi było. Jest wstanie znieść wiele dla Lusi gotów zrobić wszystko. Z początku walka była i zazdrość a teraz kwitnie przyjaźń między nimi. Lusia dziś dostając herbatnika najpierw z Ciapą się podzieliła a potem sama wcinała. Podczas podłogowej zabawy też już super się dogadują jak ten piłkę jej przyniesie to ta mu rzuci co prawda nie daleko, no ale dba dziecko o to, by piesek podczas upałów się zbytnio nie zmęczył. Poza tym gdy ja na chwilę z pokoju do łązienki pójdę to ten ją pilnuje i krzywdy zrobić obcym nie pozwoli. Takie to kochane zwierze, a ta miłość odwzajemnia i się do niego tuli. Niekiedy dość Ciapek Lusi ma i chowa się przed nią i ucieka. A ta go goni, ale wtedy ja wkraczam do akcji, żeby dać psu odpocząć. Tak więc się dogadują. Uchwyciłam  dziś akcje z ciasteczkiem :)

Stolik edukacyjny Chicco 2w1

STOLIK EDUKACYJNY CHICCO 2w1 

A no takie cudeńko dostałyśmy. Jest to stolik edukacyjny firmy Chicco 2w1. Z jednej strony jest panel z różnościami z drugiej płytka do budowania z klocków.
Stolik jest spory, ale wysokością dostosowany dla dziecka które stają już na nóżkach. Luśka ma 10 miesięcy i spokojnie przy nim stoi i klika. Dzięki temu, że panel jest ściągany, niczym nie jest przymocowany (to jego wada, brak zaczepów, trzymających panel) można go zdjąć lub dziecko samo może zdjąć. Moja jest na etapie prób samodzielnego ściągania. Taki panel można już dla Maluszka, który siedzi lub leży na podłodze na brzuszku położyć przed nim i będzie miał zabawę. Pianinko z panelu można wypiąć i zabrać np. w podróż gdzieś.

Panel wygląda jak na zdjęciu obok, Pianinko ma książeczkę z twardymi stronami, można je przewracać wtedy jest zmiana trybu grania pianinka. Kołowrotek z mrówką także przestawia historyjkę i uruchamia melodyjkę miłą dla ucha. Biedrona jest włącznikiem i wyłącznikiem. Kwiatek jeden to głośnik a drugi uruchamia tryb grania, czyli dziecko może przy nim udawać, że gra na pianinku piękne melodie.
Za pianinkiem gąsieniczka rusza się przód -tył. Pszczółki po spiralce można prowadzić nad jeziorkiem okrągłym. Grzybek po naciśnięciu uruchamia karuzelkę i gąsieniczka zaczyna się kręcić na trawce. 3 kostki z owadami można przesuwać i odkrywać różne obrazki pod nimi. Konik polny po naciśnięciu listka podskakuje do góry do kwiatka. Kółka to grzechotki i uruchamiają dźwięki odgłos żabki i fruwającego owada. Kwiatki -środki ich uruchamiają melodyjkę. Ogólnie dużo bajerków. Lusia bawiła się bez baterii i jej się podobało. Pianinko ma osobne baterie i osobne panel. Przyciski wypinające panel znajdują się z tyłu pianinka oba na raz trzeba wcisnąć. Nóżki stolik łatwo się wyciąga, nie są wczepione a włożone w takie tory. Stolik można złożyć do pudełka i spokojnie przechowywać i wyciągnąć za jakiś czas. Pod panelem znajduje się taka "piaskownica" jak to mąż nazwał, gdzie można trzymać klocki. do panelu z płytką do ich mocowania. Kiedy obrócimy panel będzie płytka do budowania. Takie cudo jak na zdjęciu.
 Klocków jest malutko, ale jak dla Maluszka na początek starcza, łatwo się z czepiają i rozczepiają. Kolorowe i duże. Można dokupić takie klocki więc jak uznamy, że mało możemy kupić. Nam starcza budowanie wieży i jej burzenie nie potrzeba mega dużej ilości na tym etapie. Super masują dziąsła :P .
 
Stolik ma dużo funkcji. My znaleźliśmy też zastosowanie wsypać piasek do "piaskownicy" zwanej przez męża i będzie domowa piaskownica. Lusia też wymyśliła, że tam można się wspiąć i usiąść. I wszystko wyrzucać co się tam znajduje. Znajomych synek odkrył, że może być też skrytką i chował tam cukierki :D




czwartek, 23 lipca 2015

Zebra 3w1 Vtech BOSKA!!!!

Czasem trafiają się takie zabawki, że i rodzic i dziecko stwierdzają, że to ideał. My już jakiś czas temu zdobyliśmy zebrę firmy VTECH. Co prawda nie jest w j.polskim a w j.holenderskim ale jest idealna mimo wszystko. Lusia dostała ją od nas jeszcze za nim siedziała, stawała i raczkowała. Po prostu pełzała. I to właśnie ta zabawka zmotywowała ją najbardziej do siedzenia. Raz jeden (wiem, że nie wolno i nie robiłam tego nie wiadomo ile, tylko raz ją posadziłam, w dniu kryzysowego humoru) I w życiu nie widziałam jej takiej szczęśliwej. Od tam tej pory zebra stała w pokoju zabaw. Pewnego dnia Lusia wpełzła na nią i leżała brzuchem na siedzeniu i rączkami się odpychała. Wtedy już wiedziałam, że to będzie ukochana zabawka. Kolejne etapy to chęć, aby na niej usiąść teraz cel osiągnęła, dodatkowo służy jako pchacz podczas nauki chodzenia.
Teraz coś o samej zabawce.
Zabawka w kształcie zebry sporej rozmiarowo. Nie widziałam w j.polskim, jak już to na allegro j. angielskim się pojawiają. Na głowie, a dokładniej na grzywie ma wbudowaną całą masę guziczków. Idąc od góry
  •  lew-ryczy, kolor czerwony, piosenka o lwie, melodyjka, liczba 1.
  • kangur-hopsa, kolor pomarańczowy, piosenka o kangurze, melodyjka, liczba 2.
  • małpka  -odgłosy małpki, kolor żółty, piosenka o małpce, melodyjka, liczba 3.
  • ptaszek-odgłosy ptaszka, kolor zielony, piosenka o ptaszku, melodyjka, liczba 4
  • hipopotam- odgłosy hipopotam,  kolor niebieski, piosenka o hipopotamie, liczba 5.

Jest 5 trybów zabawy

  1. muzyczki,
  2. włączają się różne melodyjki, piosenki o zwierzątkach
  3. dźwięki podczas jazdy,  
  4. kolory
  5. nazwy zwierząt i ich odgłosy
  6. odgłosy natury, opowiadania o zwierzątkach.

Zebra posiada dwa zielone uchwyty do trzymania podczas jazdy na jednym jest klakson a na drugim buzia uśmiechnięta (po jej kliknięciu usłyszymy brawa dzieci i ich radość) Oraz z boku jest regulacja głośności. 
Zebra posiada też z przodu zdejmowany koszyczek na pierdołki, powinna posiadać jeszcze światełko mocowane na czarnym "guziczku" ale nasza ma brak, nie wiem


Zebra jest 3w1, gdyż rośnie wraz z dzieckiem. Na początek może być pchaczem

Potem jeździkiem 

a potem hulajnogą

a teraz filmik Lusia "jeździ" jak ma wybór pchać i jechać wybiera jazdę :D Rzadko zabawka na tym etapie (10 miesięcy) zabawka umie zająć dziecko na dłużej niż 10 minut, fascynacja Zebrą trwa już ponad 2 miesiące i myślę, że jeszcze długoo będzie się utrzymywać. Może kiedyś pojawi się w j.polskim. Choć obcojęzyczna nie znaczy gorsza :) My mamy i polecamy. Choć myślałam, że prócz tego, że dużo miejsca zajmie i nic poza tym to się pomyliłam i uważam, że takich zabawek powinno być więcej. Przy niej nie tylko sprawdzi się powiedzenie, że rośnie razem z dzieckiem, ale i że można bawić się nią na kilka sposobów oraz jest edukacyjna.
Jeden minus za kółka, strasznie szybko widać na nich ślady użytkowania, ale jeżdżą więc jest dobrze. W przyszłości też blokada kółek by się przydała, bo podczas np. stawania przy niej i zabawy panelem po prostu "ucieka" . 

Zupa z kabaczka

Ostatnio nadmiar kabaczka miałam szukałam fajnego przepisu w necie, od Was też brałam. Lecz postanowiłam improwizować i tak powstała Zupa z Kabaczka. Wszystkim w domu smakowało, nawet Lusia zjadła i się oblizywała, tatunio Lusi no i nasz Pies Ciapek też dostał co nie co.
Teraz się przepisem podzielimy i podaniem bo jest ono najfajniejsze :)

SKŁADNIKI:

  • kabaczek (najlepiej mega gruby i duży)
  • natka pietruszki
  • 2 średnie marchewki
  • 1 korzeń pietruszki
  • 1 pomidor
  • 15 dag szynki konserwowej (dla dzieci drobiowa)
  • sól
  • pieprz
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • serek żółty lub mozzarella do posypania 
PRZYGOTOWANIE:

Do garnka nalewamy wody tak 1/2 garnka stawiamy na ogień. W międzyczasie kroimy szynkę w kostkę. Marchewkę i korzeń pietruszki myjemy, obieramy i tarkujemy na tarce. Natkę pietruszki myjemy i szatkujemy drobno. Pomidorka obieramy ze skórki i kroimy w kostkę. Wrzucamy do garnka. Teraz kabaczek. Myjemy go i odcinamy dupkę tak aby była taka piłka bez góry. Tak jak na zdjęciu.
Wyciągamy miąższ ze środka pestki wyrzucamy lub suszymy jak ktoś ma ogródek to sobie zasieje  :)
A miąższ na deseczkę i kroimy i wrzucamy do garnka. Z drugiej strony kabaczka też obcinamy dupkę i robimy to samo co z pierwszą.
taka miska powstanie
 Środek kabaczka podłużny obieramy ze skóry i wyciągamy pestki i kroimy w kostkę i wrzucamy pokrojony do garnka. Dolewamy wody do 3/4 garnka. Posolić, popieprzyć i wlać 2 łyżki oliwy. Przykrywamy pokrywką garnek i na małym ogniu się gotuje. Kiedy kabaczek jest już mięciutki  i warzywka też wyłączamy i nalewamy do wcześniej przygotowanych misek z kabaczka. 
to jak już prawie wszystko rozlałam zrobiłam zdjęcie
Na koniec można posypać serem żółtym lub mozzarellą. I gotowe. Smacznego :) 
 


czwartek, 9 lipca 2015

Metoda BLW, czyli jak się do niej przygotować

Na pewno słyszeliście o Metodzie Bobas Lubi Wybór. Ja już wcześniej tą metodą pracowałam z "cudzymi" dziećmi a teraz z własnym. Trochę ją pod siebie zmieniłam, ale idea i główne założenie zostało takie samo. Żeby ta metoda miała sens trzeba się wyposażyć. Mianowicie kupujemy zastawę dla dziecka. Zastawa taka zawiera:

  • miseczka plastikowa, nie za wielka i nie za głęboka. My mamy taką koszt około 2-5zł
     


    • łyżeczka na początek fajna jest plastyczna taka, która dopasuje się i do lewej i do prawej rączki. Dziecko bowiem jeszcze nie ma określone czy będzie prawo- czy lewo- ręczne. Łyżeczka ta mimo wyginania zawsze wraca do swojej formy :) Jak będziemy wybierać łyżkę, pamiętajmy o tym by była lekka,płytka, nie za długa, wygodna w trzymaniu.
    • widelec , można choć na początek zbędny, łyżką wygodniej.
    • kubek niekapek lub inne podobne. Polecam z MAM na początek rewelacja wygodny w trzymaniu, może być niekapek a może być kapek, miękki fajny ustnik, nie jest za duży i lekki
       

      .
    • śliniak fajne są w ikea z rękawkami
    • krzesełko wygodne z pasami, na początek bez stolika, bo dziecko nie będzie widziało co w misce ma, jeśli nie siedzi maluch to leżaczek bujaczek zastępuje krzesło :)
    Teraz można przejść do pracy. Kiedy Łucja miała 5 miesięcy wprowadziłam jej marchewkę i kaszkę jaglaną. Podczas karmienia dostawała swoją łyżkę. Ja miała drugą swoją miska leżała po środku na jej nóżkach. Zamaczała sobie sama swoją łyżkę w misce lub z moją pomocą. I tak raz ja wkładałam jej do buzi moją łyżkę z jedzonkiem a raz ona polizała sobie swoją. Tym sposobem po około miesiącu jej celność łyżka-buzia była rewelacyjna. Początki najgorsze. Trzeba nastawić się, że wszystko łącznie z nami będzie w jedzeniu. Ale potem za to będzie łatwiej.
    Około 6 miesiąca zaczęłam kroić marchew w plastry, słupki, tak samo ziemniaki, cukinie, dynie. Gotowałam te warzywka na parze i podawałam jej do ręki lub kładłam do miski. Sama brała próbowała rączkami. Patrzyłam jak reaguje na nowe smaki, jak woli podane warzywa czy plastry czy paski. Potem dopiero wprowadziłam jabłko, biszkopt, chrupki. Chrupki odrzuciła od razu. Wkurzały ją, że się przyklejają do podniebienia. Jabłko smakowało, ale musiało być kwaśne i pokrojone na takie półksiężyce grubość około 1cm. Biszkopty średnio przypasowały bo słodkie. Od razu odrzuciła produkty, które w smaku było słodkie. Posmakowały jej wafle kukurydziane takie andruty. Można kupić nawet w biedronce. UWAGA!!! Bzdurą jest, że dziecko nie mające zębów sobie nie poradzi, będzie się dławić itp. Lusia ma 9,5 miesiąca. Nie ma ani jednego zęba.(Jedynka się przebiła, ale nie wyszła cała. ) Nie dławi się, dziecko ma odruch wymiotny, jak wsadzi sobie za dużo. Choć nam się to nie przydarzyło. Lusia mając teraz 9,5 miesiąca je praktycznie sama, wszystko prócz zupy. Część rączkami część łyżką i daje rade. Nie gotuje osobno dań je praktycznie to co my. Próbuje i smakuje. Nie ma problemu z warzywami i owocami, odrzuciła jedynie słodkie co w sumie jest atutem.

    poniedziałek, 6 lipca 2015

    Nauka matematyki łatwo i prosto

    Ostatnio w Biedronce w ręce mi wpadła niepozorna teczuszka. "Magiczne pisanie i ścieranie" Zawiera ona karty do ćwiczeń matematycznych

    • dodawanie
    • odejmowanie
    • mnożenie
    • dzielenie
    Niektóre maluchy od września idą do szkoły, wiem, że dopiero wakacje co się rozpoczęły a ja tu dupę Wam truje już o nauce, ale cóż poradzić jak teraz w ręce mi to wpadło.
    Wygląda to tak:

    Karty są podzielone po 36 każdego rodzaju i każda dwustronna.Łącznie wiec po 72 zadania z każdej kategorii. 
    Do każdej kategorii dołączony jest pisak ścieralny. Zmazywać można nawet zwykła chusteczką higieniczną. Sprawdzałam. 
    Teczuszkę wydało znane wydawnictwo Olesiejuk. Ono dosyć dużo fajnych książek i pomocy naukowych wydaje na rynek.  Cena w Biedronce to 9,99zł w księgarni już około 13-15zł. Więc nie dużo, a warto się zaopatrzyć. Szczególnie niech zadbają rodzice pociech co do szkoły wyruszają.

    Karty z kategorii Dodawanie i Odejmowanie mają działanie a z boku obrazek np. kaczuszki odpowiadający liczbą z działania. Dziecko magicznym pisakiem wpisuje wynik działania oraz rysuje odpowiednią ilość np. kaczuszek odpowiadającą wynikowi działania.
    Rodzic sprawdza i jeśli dziecko popełniło błąd to zmazujemy i na nowo. Dużym atutem jest wielokrotność użytku kart, czyli jak naszym Pociechom będą zbędne możemy sprzedać/przekazać je dalej. Z pewnością długo posłużą nie jednemu dziecku. Idealne do utrwalania i powtarzania przed sprawdzianami a nawet zwyczajnie wykorzystane do nauki.
    Ja np. wykorzystam z pewnością proste działania z dodawania i odejmowania w przedszkolu. Jaka to frajda będzie dla dzieci pisanie i zmazywanie. Choć mam nadzieję, że głównie na tym się nie skupią i coś wyciągną z tych zajęć. Poniżej krótki filmik, kiepsko idzie mi rysowanie/pisanie i nagrywanie filmu, ale macie pogląd mniej więcej jak to wygląda.


    Lusia moja jeszcze za mała, ale jak podrośnie myślę, że chętniej będzie uczyć jak jej urozmaicę takimi gadżetami niż jak napisze na kartce zwykłej po prostu działanie. 
    Karty fajne kolorowe, rysunki choć małe to czytelne. Dla młodszych dzieci można wykorzystać do liczenia paluszkiem obrazków ile jest zegarków i dziecko sobie policzy. To, że karty mieszczą się w teczuszce zapinanej na rzepy, czyni ją dodatkowo atrakcyjną i wygodną w przenoszeniu. Wszystko jest na swoim miejscu i można wszędzie ze sobą zabrać.
     

    Książka DZIKIE ZWIERZĘTA z latarką :)

    Szukacie niebanalnej książki i lubicie zwierzątka. To coś dla Was. Wydawnictwo WILGA, wydało super książkę pt. "Dzikie zwierzęta" z latarką. Latarka jest tekturowa doczepiona na tasiemce do książki.


    Co w tej książce takiego fajnego? A no jest dużo. Jest podzielona na rozdziały-krainy gdzie znajdują się dzikie zwierzęta.

    • Pustynia
    • Nad wodą
    • Śnieg i lód
    • W górach
    • Las równikowy

    Każdy rozdział to strona z encyklopedią czyli obrazek zwierzaka i krótki jego opis. Zaś na drugiej stronie ciemna folia zasłaniająca obrazek. Aby zobaczyć obrazek należy użyć magicznej latarki, Wkładamy latarkę pomiędzy kartonową stronę a folię i przesuwamy w poszukiwaniu zwierzaków opisanych wcześniej. Najlepiej to widać na filmiku poniżej.

    Książka nie musi służyć tylko i wyłącznie jako encyklopedia wiedzy o zwierzętach. Można też wykorzystać ją do nauki matematyki a nawet spostrzegawczości.

    Np. możemy zapytać Malucha ile znalazł Tygrysów na danej stronie?

    Gdzie znajduje się pingwin?
    Czy umiesz odszukać słonia?
    I wiele innych pytań. 

    Książka jest dosyć duża można ją rozłożyć na podłodze i z Maluchem wyruszyć w podróż w dziką przyrodę w poszukiwaniu zwierząt.
    Książka jest bardzo ładnie ilustrowana co dodatkowo zachęca Malucha do czytania i oglądania jej.
    Latarki nie da się zgubić bo przymocowana na tasiemce, to duży atut. 
    Na okładce znajduje się mniejszy obrazek z mniejsza przymocowaną na stale latarką. Książka fajna dla przedszkolaka i starszaka. Bo można wykorzystać ją na wiele sposobów.
    Polecam ja jestem nią zachwycona i sama z mężem niekiedy się nią pobawię :)



    sobota, 4 lipca 2015

    Wyniki konkursu!!!

    No szok, jak tak to wszyscy konkursy, konkursy. A jak jest to nikt udziału nie bierze prawie. Wasza strata. Wyniki na facebooku :) TUTAJ. Żałujcie, że udziału nie wzięliście.  Pozdrawiam

    piątek, 3 lipca 2015

    Butelka Haberman i podgrzewacz elektryczny

    Ostatnio do testowania od Canpol Babies otrzymałam zestaw butelkę Haberman z podgrzewaczem elektrycznym.  Zestaw jak zwykle przyszedł szybko i pięknie zapakowany. Lusia i ja nie mogłyśmy już doczekać się testowania produktów bo firmę Canpol Babies bardzo lubimy. Mają dużo fajnych produktów i zabawek dla Malucha.
    taka piękna paczuszka pod drzwi przybyła

    a w niej same skarby się znalazły

    Zaczęłam od podgrzewacza, bo to niezbędnik każdej mamy w domu. Podgrzewacz wyglądem przypomina takie jajo troszkę. Dzięki temu ładnie w wkomponowuje się w pokoju Małej. Podoba mi się, że jest regulacja ustawiania pokrętłem. Łatwo się go czyści ściereczką mokrą.
    Kontrolna lampka ułatwia orientowanie się czy już jest osiągnięta odpowiednia temperatura w podgrzewaczu i jedzonko lub woda na mleko są ciepłe. Fajnym rozwiązaniem w tym podgrzewaczu jest pojemnik. Dzięki czemu można podgrzać w nim jedzonko, butelkę z wodą szeroką i wąską, słoiczek.

    Pojemniczek ma przykrywkę i szybciej dzięki temu jedzonko się podgrzewa w pojemniczku. Np. wrzuciłam zupkę Lusi wyjętą z lodówki do pojemniczka wstawiłam do podgrzewacza, zakryłam pokrywką i czekałam około 2 minutek, aby była ciepła i idealna do spożycia. W poprzednim podgrzewaczu innej firmy czas podgrzewania trwał, aż 5 minut to spora różnica.
    W nocy też świetnie podgrzewacz się sprawdza, gdy załóżmy Maluch wstaje co 1-2 godziny. Wstawiamy wodę w butelce do podgrzewacza, włączamy go na minimum. Woda będzie utrzymywana cały czas w stałej ciepłej temperaturze i szybciej jesteśmy przygotować mleczko modyfikowane dla Malucha, a co za tym idzie? Sami szybciej wrócimy do łóżka by dalej móc spać. A przy nocnym częstym wstawaniu i 5 minut to zbawienie.

    Fajne by było gdyby uchwyty były przy tych pojemniczkach, aby łatwiej wyciągać i się nie poparzyć. Cena przystępna, bo można już zakupić nowy podgrzewacz za około 40zł a używany za 25zł. Kolory też ma dwa do wyboru niebieski i szary. Także można wybrać swój wybrany :) Regulacja pokrętła ma 4 pozycje główne i 2 pośrednie. Łącznie 6 pozycji temperatury. Rewelacja jak dla mnie. Bo nie wszystko musi być mega gorące. 
    W naszej ocenie dostaje 5,5 w skali 1-6 :) Polecamy z czystym sercem. Ta firma nigdy mnie nie zwiodła. 

    BUTELKA HABERMAN:
    No Kochani teraz to mercedes wśród butelek. Testowałam wiele butelek, różnych firm ale w tej to ja się zakochałam. Wreszcie ktoś mądry wymyślił genialną butelkę. 

    butelka Haberman
    Na zdjęciu pokazuje Wam jak wygląda to cudo. Taka niepozorna butelka. Kształt ma super łatwy w trzymaniu i dla rodzica i dla Malucha. Lusia już ma etap "Ja chcę sama trzymać butle".
    Ale zacznijmy od początku. Największym atutem tej butelki jest smoczek. To jest prawdziwy antykolkowy smoczek. Bez względu w jakiej pozycji trzymana jest butelka, smoczek zawsze jest wypełniony mlekiem, herbatką, wodą itp. Nie ma ani grama powietrza. Można powiedzieć, że wygląda to tak jakby smoczek i butelka to dwie odrębne części. W butelce widzimy, że jest powietrze, za to w smoczku nie ma go wcale.
     

     Kolejnym atutem butli, jest regulacja przepływu pokarmu. Żeby butle i cycka połączyć. Musimy pamiętać, że dziecko przy cycku musi się napracować, by coś poleciało. Tak samo przy tej butelce, musi popracować. Owszem możemy odpowiednio przekręcić smoczek i zwiększymy przepływ jeśli chcemy, by szybciej i więcej dziecku leciało. Tak więc smoczek rośnie wraz z dzieckiem a to jest cudowne i mega oszczędne. Nie stoję pół godziny na wybieraniu smoczka bo ten zastępuje wszystkie. 
    regulacja smoczka

    Teraz trochę o złożeniu butelki. nie ukrywam jak w nocy wstaje, by małej dać mleko zależy mi na czasie. Chcę szybko złożyć butle, dać mleko i szybko rozłożyć, umyć i iść spać. Tą butelkę złożymy intuicyjnie. Choć wygląda skomplikowanie. Najpierw smoczek na filtr potem nakrętka. Musi kliknąć taki dźwięk "klik". Wtedy mamy pewność, że dobrze złożyliśmy. Tak złożoną górę nakładamy na butlę i zakręcamy i gotowe :) Pokaże Wam też jak opróżniać smoczek z pokarmu a jak go napełniać. To bardzo proste. Można powiedzieć taki a`la kubek niekapek. 


    Mycie też proste. Rozkładamy na części i myjemy tak jak normalną butle, Filtr płukałam wodą z płynem pod bieżącą wodą, żeby go tam nie ściskać i nic nie połamać. W zmywarce nie próbowałam. 
    Ja żałuję, że od początku tej butli nie miałam. Przy drugim Bombelku już od początku tą zakupimy. Miałam Medeli Calme i powiem Wam masakra. Do dupy z myciem, składaniem a jedzenie dla dziecka udręka. Nienawidziła kształtu tego smoczka. Tą pokochała jak mama. Nie ma problemu. Najfajniejsze jest dla niej to, że mimo iż butelka duża i pełna jest jej łatwo trzymać. Przy innych butelkach ciężko jej było i trzeba było pomóc jej troszkę szczególnie na początku jak była pełna. Teraz pełna samodzielność. Cena też o wiele lepsza od innych bo już za 30zł można ją posiadać. Moje poprzednie kosztowały więcej bo 40 zł-50zł, a nie zadowalały mnie całkowicie. Przy tej nie mogę złego słowa powiedzieć. Na tą chwilę wad nie znajduję i z czystym sumieniem polecam. Ocena 6/6 :)