wtorek, 30 sierpnia 2016

3,2,1 przyjdzie jesień. Czas na szale i ozdoby, na te dni ochłody.


Za dnia jeszcze ciepło lata grzeje, jednak wieczory co raz chłodniejsze się robią. Małymi kroczkami zbliża się jesień. Z tej okazji trzeba już zaopatrzyć się w szale. Ja uwielbiam kolorowe, nietypowe. Raz, że pięknie wyglądają i dodatkowo zdobią niczym biżuteria to jeszcze grzeją i chronią szyję, aby głosu nie stracić. W tym roku postanowiłam postawić na coś oryginalnego i znalazłam. W życiu czegoś tak pięknego nie widziałam. Szal wykonany przez Rękodzieło Nitki to bardzo piękny i pracochłonny szal. Każdy jest inny i wykonany pod daną osobę, która będzie go nosiła. Nie ma dwóch identycznych szali, więc każdy jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Nosząc taki szal wyrażamy swoją osobowość. Podziwiam Panią, która te szale robi, bo na prawdę trzeba mieć anielską cierpliwość by go zrobić. Mój szal jest niebiesko-granatowy. Moje ulubione kolory. Co ciekawe do szala można u Rękodzieło Nitki można zamówić opaskę na włosy i bransoletkę do kompletu. Całość będzie wyglądała wspaniale i idealnie komponowała się do każdego stroju czy do pracy, na randkę a nawet na co dzień. 



Teraz trochę o moim szalu. To, że jest piękny to już wiecie. Jednak co ciekawe nie jest to zwykły szal, uszyty z kawałka materiału są to takie "Sznurki" razem połączone w ciekawy sposób tworząc niepowtarzalną całość. Szal łatwo się zakłada przez głowę, nie trzeba nic wiązać, ani motać przy dwójce dzieci rzecz wspaniała, bo mogę szybko go założyć, nie bojąc się, że jak go założę dzieci zdążą się rozebrać lub marudzić. W taki szal warto też wyposażyć dziecko, bo wiadomo jak wygląda szykowanie Malucha na wyjście ono trwa WIEKI. A taki szal, jest wstanie nawet założyć sobie sam. moja Lusia daje radę i jest zachwycona, że może go sama założyć. Rozmiar jest na tyle uniwersalny szala, że pasuje praktycznie na każdego. Dzięki elastyczności użytych materiałów łatwo się dopasowuje do danej osoby. Mój wzór jest prosty z supełkami, każdy supełek dodaje mu dodatkowego uroku. Po jednej stronie jest wzmocniony i związany, aby całość trzymała się i była trwała. 


Opaska jest w tych samych kolorach co szal, Jest w formie warkocza, na środku spięty gumką. Dzięki tej gumce, rozmiar jest uniwersalny i pasuje na każdy obwód głowy, Opaska jest delikatna, nie odznacza się na czole jak to robią zwykle inne plastikowe. Opaska super trzyma włosy. Nie jest za gruba, ani za cienka. Po prostu idealna :) Opaska prócz tego, że jest zszyta na końcach, aby dobrze trzymały się gumki to dodatkowo jest wzmocniona i sklejona klejem. Taka jest bardziej trwała i wytrzymała i będzie nam długo służyła, nawet jeśli córka Wam podkradnie i będzie robiła z opaską cuda. 


Na koniec co nie co o bransoletce. Jest to niczym wisienka na torcie. Jako matka i żona jestem też nadal kobietą i uwielbiam biżuterię. Jednak jako mama muszę myśleć o dzieciach na pierwszym miejscu, więc moja biżuteria musi być dla nich bezpieczna. Szczególnie przy dwulatce, która jest niczym małpka małpująca swoją mamę i podkradająca mamie biżuterię. Bransoletka jest również w stylu warkocza jak opaska. Zapinana jest na zapięcie takie jak mają normalne standardowe bransoletki. Na jednym końcu srebrny łańcuszek zakończony supełkiem z tego materiału jakiego jest bransoletka, zaś na drugim końcu mamy zapinkę, którą zaczepiamy na dowolnym kółeczku na łańcuszku. Dzięki temu mamy regulacje bransoletki i pasuje na rękę każdej damy. Dzięki temu, że zapięcie jest w kolorze srebrnym dodatkowo dodaje uroku mojej bransoletce, jest uniwersalna i pasuje każdemu. Co najważniejsze jest lekka, bezpieczna, nie ma bowiem wystających elementów, które mogą haczyć lub podrapać malucha podczas jego zabawy lub nawet nieumyślnie. 



Ale Wam się rozpisałam, ale dobre rzeczy trzeba doceniać, a podejrzewam, że każda z Was lubi wraz z wymianą garderoby z letniej na jesienną lubi uzupełniać ją o jakiś drobiazg. Takim drobiazgiem może być cały komplet szal+bransoletka+opaska na włosy lub jedna z tych cudowności. Zamawiając u Rękodzieło Nitki na pewno się nie zawiedziecie, a będziecie zachwyceni. Ja otwierając swoją paczuszkę z zestawem, poczułam się jak dziecko, które dostaje właśnie wyczekany prezent pod choinką. Przeszedł bowiem moje najśmielsze oczekiwania. Mój mąż, który rzadko zwraca uwagę na moje dodatki do ubioru o dziwo te zauważył od razu. Bardzo mu się spodobały. Jeśli zapragniecie mieć w swojej szafie coś wspaniałego i takiego Waszego, zrobionego tylko dla Was to nie czekajcie i zamawiajcie u Rękodzieło Nitki. Zapraszam też do śledzenia i polubienia jej strony na Facebooku, bo tam co rusz widzę kolejne wspaniałości wychodzące spod rąk Rękodzieło Nitki  Żeby przenieść się do świata tych cudowności wystarczy, że klikniecie TUTAJ. Ja polecam, a jeśli czytają to Panowie to moi drodzy kobiety lubią dostawać takie prezenty nawet bez okazji :P 








niedziela, 28 sierpnia 2016

1,2,3 i odparzeń nie masz TY !!!

Kosmetyki dla dzieci zawsze staranie się wybiera, szczególnie jak  jest się mamą dwóch małych alergików. W okresie lata, kiedy temperatury wysokie trzeba szczególnie dbać o higienę i smarowanie okolic pieluszkowych, gdzie pojawiają się często odparzenia. Znając życie większość mam stosuje Sudocrem nie jest on jednak całkowicie dobry i bezpieczny dla maluszków, jego skład także nie zachwyca. Jest to dosyć silny krem i można powiedzieć, że to bardziej lek niż taki krem do codziennej pielęgnacji. Inni stosują też babcine sposoby mąki ziemniaczanej, jednak kiedy dziecko się poci, pot zamienia mąkę w grudki, które powodują dyskomfort u malucha. Trzeba więc szukać dalej, aby znaleźć coś co będzie bezpieczne dla malucha, ale również naturalne. Taki właśnie jest znaleziony przeze mnie krem "Ochronny krem pod pieluszkę" firmy Motherlove. Po zamówieniu otrzymacie pięknie zapakowany w wiązany woreczek krem. Nie jest on ani w tubce, ani w plastikowym pojemniczku. O dziwo krem znajduje się w małym, szklanym i zakręcanym małym słoiczku. Szkło z którego wykonany jest słoiczek jest ciemne, dzięki czemu krem dłużej utrzymuje swoją "świeżość" i swoje walory. Jest też bardziej takiej opakowanie odporne na działania słoneczne. Na nakrętce jest naklejka z napisanym składem i zastosowaniem kremu oraz sposób użycia. Dzięki temu, że opakowanie jest niewielkich rozmiarów, łatwo jest go mieć zawsze pod ręką i zmieści się w każdej nawet najmniej torbie. Skład kremu również powala na kolana i uważam, że jest to w 100% najlepszy krem dostępny na rynku jeśli chodzi naturalność. 

Skład kremu:

  • krwawnik pospolity
  • mirra
  • nagietek lekarski
  • oliwa z oliwek
  • korzeń winogron Oregon
  • wosk pszczeli

Jak widzicie nie ma nic prócz samych naturalnych składników. Nie ma dodatków i ulepszaczy.
Krem jest bardzo wydajny, bo wystarczy go na prawdę niewiele, aby posmarować całkiem sporą powierzchnie skóry. Konsystencja kremu jest delikatna w dotyku, lekko tłustawa. Nie zostawia jednak żadnych tłustych śladów na ubrankach. Nie ma jakiegoś też wyrazistego zapachu, powiedziałabym nawet, że jest neutralny. Dzięki temu nie drażni ani mamy ani malucha zapachem. Moja córcia jak to dziewczynka często ma odparzenia okolic pachwin, zaś synek teraz przy tym upale i częstych kupkach odparzenia co rusz się pojawiają. Smarując tym kremem nie tylko odparzenia znikają, ale też koją i dziecko nie odczuwa bólu i dyskomfortu. Krem sprawdza też się na poparzenia sprawdziłam na sobie, kiedy spiesząc się dotknęłam rozgrzanej patelni, posmarowałam cieniutką warstwę kremu i poczułam od razu ulgę. Po poparzeniu nawet nie mam śladu, nawet małego bąbelka, a zwykle się pojawiały. 


Dzięki temu, że krem jest w 100% naturalny może stosować go też mama karmiąca na bolące sutki, niemowlak bowiem choć zębów nie ma to niczym żółwik gryźć potrafi mocno. Taki krem przynosi ogromną ulgę, pomaga szybciej się goić sutkom po ugryzieniu. Co ciekawe nie trzeba go zmywać przed karmieniem, nic się bowiem nie stanie jak dziecko go zliżę z sutka, choć to pewnie rzadkość, bo krem na prawdę bardzo szybko się wchłania i nie ma po nim śladu. Widziałam już bowiem wiele kosmetyków na rynku, jednak zawsze było jakieś, ale w składzie do tych nie ma do czego się przyczepić. Firma dba o każdego klienta a co do kosmetyków dba o najmniejszy szczegół, nawet taki jakim jest etykietka czy opakowanie. Mnie życie już nauczyło, że jeśli firma dba o nawet takie drobne szczegóły jak ten piękny woreczek w jaki jest opakowany krem , to znaczy, że swój produkt wykonuje równie z dużą dbałością i dokładnością, aby zadowolić najbardziej wymagającego klienta. W tym wypadku najbardziej wymagającym klientem będą dzieci, bo to one mają skóry wrażliwe na odparzenia i kosmetyki. Dzięki temu kremowi jednak już z tym koniec. Bo łączy w sobie i skuteczność na walkę z odparzeniami, a nawet pomaga na sutki matki karmiącej, ale także jest naturalnym i bezpiecznym kosmetykiem już od 1 dni życia dziecka. Jednym słowem łączy w sobie wszystko to co najlepsze dała natura :) 


W swojej ofercie firma ma też inne kosmetyki także w 100% naturalnym składem i uważam, że godne uwagi nie tylko rodziców, ale też każdego człowiek, który dba o siebie i tego jakich kosmetyków używa. Co ciekawe na stronie producenta znajdziemy też Balsam kojąco-regenerujący na hemoroidy. Dosyć wstydliwy problem jednak co 3 matka boryka się z tym problemem po porodzie naturalnym, a nawet co 10 Polak, który ma pracę siedzącą lub stojącą. Na prawdę warto zajrzeć jakie inne kosmetyki ma w swojej ofercie Motherlove, bo na pewno każdy z Was coś znajdzie. Szczególnie polecam tej firmy kosmetyki matkom i dzieciom. Zapraszam Was na stronę producenta po więcej informacji TUTAJ














Fotelik Caretero Diablo XL - Pierwsze wrażenia


Ostatnio otrzymałam wielką paczkę, tak wielkiej jeszcze nie miałam. W niej za to ogromna niespodzianka bowiem wspaniały fotelik Diablo XL firmy Caretero. 

Moje pierwsze wrażenie po wyjęciu fotelika, to jego waga. Fotelik wcale nie jest ciężki choć z wyglądu wygląda masywnie to wagowo wcale tego nie czuć. Dla mnie super bo jako mama dwójki mój kręgosłup i tak jest na wyczerpaniu, więc chociaż przy noszeniu fotelika go oszczędzę. 
Teraz co nie co o bezpieczeństwie. Z wyglądu jak obejrzałam fotelik wzdłuż i wszerz rzucił mi się w oczy zagłówek, który posiada dodatkową wkładkę, dzięki czemu lepiej podtrzymuje szyje i kark. Do tego jest regulowany więc łatwo go dopasować do wzrostu dziecka. Fotelik jest też dobrze zabudowany wygląda na bardzo bezpieczny, że w razie gwałtownego hamowania czy zderzenia, nasze dziecko wyjdzie z tego bez szwanku. Kolor grafitowy super uniwersalny a dodatkowo nie widać na nim aż tak brudu. Dzieci niestety przynajmniej moje to mistrzowie brudzenia się "Dziecko brudne dziecko szczęśliwe" sprawdza się w 100%, jednak matka przez to ma więcej prania. Ten fotelik bardzo łatwo się czyści, tapicerka i wszystkie jej elementy bardzo łatwo się ściąga lub nawet przeciera ścierką. Materiał jest oddychający więc dziecko nie będzie tak się pociło, szczególnie przy dłuższych trasach w ciepłe dni. Materiał jest też miły w dotyku welurowy a miejscami siateczkowy. Na pasach także są materiałowe osłonki z jednej strony welurowe a z drugiej podgumowane, dzięki temu przy śliskiej nawierzchni odzieżowej pasy nie będą się zsuwać,a będą w idealnym miejscu. Podczas podróży dziecko też zasnąć może w takiej sytuacji wygodniej jest zmienić kont nachylenia fotelika ten ma taką regulacje za pomocą jednej ręki możemy zmienić pozycje i zapewnić dziecku spokojny sen w wygodniejszej pozycji. Jak na pierwsze wrażenie fotelik wywarł na mnie bardzo dobre. Teraz poddam go testowi podczas jazdy, zobaczymy jak Lusia oceni go podczas jazdy i jak jej się będzie w nim spało i siedziało. A na razie zapraszam Was na filmik z pierwszych wrażeń z fotelika znajdziecie go TUTAJ. Zapraszam też serdecznie na stronę producenta gdzie jeszcze więcej informacji i inne kolory tego modelu fotelika TUTAJ











piątek, 26 sierpnia 2016

Pleśniawki u niemowlaka


Znalezione obrazy dla zapytania pleśniawkiOstatnio czekało mnie pierwsze wyzwanie jako mamy niemowlaka. Mianowicie na języku u mojego synka pojawiły się one. Przyszły choć nikt ich nie zapraszał, zrobiły to tak niespodziewanie i ciężko wytępić je było. Mowa i pleśniawkach. Kiedy zobaczyłam u Szymonka biały nalot na języku moją pierwszą myślą było, że to pozostałość po moim mleku. Zasięgłam wiedzy położnej powiedziała, że to możliwe,bo biały nalot na języku może być po mleku jednak mogą to też być PLEŚNIAWKI. Dostałam wytyczne, aby sprawdzić co i jak z tym nalotem u mojego 3 tygodniowego Malucha. Teraz się z Wami podzielę jak to sprawdzić.
UWAGA!
Jeśli zauważycie biały nalot na języku u swojego dziecka nie przerażajcie się od razu. Tylko sprawdźcie. Żeby sprawdzić czy biały nalot to tylko pozostałość po mleku a nie pleśniawki, należy:

1. Zagotować troszkę wody mineralnej
2. Przygotować sobie jałowe gaziki
3. Namaczamy gazik w przygotowanej wodzie
4. Nakładamy gazik na palec. (tworzymy tak zwanego duszka/babuszkę)
5. Teraz wkładamy palec do buzi dziecka i czyścimy język.
6. Jeśli nalot biały schodzi, znaczy, że to mleko jeśli zaś nie, to niestety czeka Was walka z Pleśniawkami

Kiedy już wiemy, że niestety naszego Maluszka zaatakowały Pleśniawki musimy szybko działaś. Bo te grzybki niestety szybko się namnażają i mogą zaatakować całą jamą ustne a nawet gardło, przełyk. Wtedy walka jest trudniejsza i dłuższa. Pleśniawki nie są groźne, jednak utrudniają życie, powodują bowiem ból podczas jedzenia. Tworzą się takie chrostki, które powodują ogromny ból szczególnie u takich maluszków.

Jak sobie radzić z pleśniawkami? Ostatnio sama szukałam idealnego sposobu na walkę z nimi. Okazało się, że jest kilka sposobów jedne działają szybciej i lepiej inne wolniej, albo wcale.

1. WITAMINA "C"

Najlepszy jest Cebion, choć inna może też da radę. Bierzemy gaziki jałowe maczamy w Cebionie i pędzlujemy buzie dziecka całą najlepiej używać 1 gazik na język 1 na podniebienie 1 na policzek lewy 1 na prawy. Nie używajmy 1 gazika na całą buzie bo możemy sobie rozprzestrzenić te grzybki. Tak działamy dwa razy dziennie. Co ważne, jeśli karmimy piersią swoje brodawki też 1 razy dziennie warto przemyć Cebionem, aby się nie zarazić grzybkami na sutkach. Jeśli karmimy butelką należy zmienić smoczek i go przemywać i dobrze myć po każdym karmieniu. 

2. WODA PRZYGOTOWANA (NAJLEPIEJ MINERALNA)

Bierzemy mały kubeczek i grzejemy w nim wodę mineralną. Potem bierzemy jałowy gazik i znów tak jak w przypadku Cebionu pędzlujemy buzie dziecka, przemywamy całą nie tylko w środku, ale i usta dziecka na zewnątrz. Wodą warto też przemywać po każdym karmieniu oraz jeśli stosujemy Cebion 2 razy dziennie to wodą można działać dodatkowo. Lepszy i szybszy efekt.

3. SIUŚKI DZIECKA

Tutaj trzeba uważać, bo musimy mieć 100% pewność, że dziecko ma zdrowe siuśki nie ma żadnego zakażenia w moczu. Jeśli siuśki zdrowe, to bierzemy pieluszkę tetrową w którą próbujemy łapać te siuśki dziecka i potem tą pieluszką nasączoną moczem pędzlujemy mu buzie. Brzmi obrzydliwie, ale to stary babciny sposób i ponoć bardzo skuteczny (jego nie testowałam, jakoś przemóc się nie mogłam, choć mi go doradzano)

4.NYSTATYNA

Co prawda na receptę tylko sprzedawana, ale jeśli już się na nią zdecydujemy warto pamiętać, że to już ostateczność i niestety nie zawsze na każde dziecko działa. Na nas wcale nie działa i tylko się męczyliśmy.
Znalezione obrazy dla zapytania pleśniawki
Jest jeszcze opcja 1% roztworu gencjany, jednak trzeba uważać u dzieci, bo jest on szkodliwy jak spłynie do żołądka. Można się też umordować mając fioletowe palce, dziecko buzie a i wokół wszystko na straty bo tak farbuje, że prawie nigdy zejść nie chce. U nas pomogła Witamina "C" czyli Cebion. Ogólnie walka trwała aż tydzień i jeszcze zapobiegawczo kilka dni tak na zaś. Grunt to, aby i matka i dziecko się leczyli jednocześnie. Jak matka karmiąca może rozpoznać czy ma grzybicę piersi?


  • zaczerwienienia na piersiach
  • swąd piersi, sutków
  • pojawienie się grudek
  • przebarwienia skórne takie czerwone,bordowe 
Jeśli masz któreś z objawów znaczy, że się zaraziłaś od dziecka. Prócz leczenia trzeba też pamiętać, aby matka zadbała o ogólną higienę:

  • wietrzyć biust
  • smarować tym samym czym u dziecka
  • zmieniać często wkładki laktacyjne jeśli karmimy
  • przed każdym karmieniem i po każdym karmieniu przemywać wodą przygotowaną 
  • stosować bieliznę oddychającą najlepiej bawełnianą

niedziela, 21 sierpnia 2016

Karmić czy nie karmić o to jest pytanie? ...

Miałam tego nie komentować, miałam zostawić to w przemilczeniu. Jednak chyba coś nie mogę. 
Mowa o "karmieniu piersią" w sieci aż głośno od tej akcji i nagonki na matki karmiące w miejscach publicznych. Dorzucę więc swoje 3 grosiki. 
Powiem Wam, że Lusie butlą karmiłam ściągałam mleko laktatorem i dawałam w butli, ale to bardziej z powodu, że ona nie umiała z piersi jeść. Teraz syna karmię piersią i owszem staram się nakarmić go przed wyjściem zawsze, jednak jak wiadomo dziecko nie robot i zaprogramować się nie da. Ono też nie rozumie, gdy nagle się obudzi głodne na spacerze w parku, że teraz jeść nie można i ma zaczekać. Nosz kurcze jak ktoś zna przepis jak wyłączyć dziecko, które jest wściekle głodne i drze się jak opętane do tego smoczka wypluwa dalej niż widzi, a droga do domu minimum 15 minut i to biegusiem. To są sytuacje wiadomo wyjątkowe, jednak raz zdarzają się rzadko, a raz często. To jak z dorosłym najdzie ochota na ciacho to sobie idzie, kupi i zje. Taka prawda. Owszem rozumiem kiedy kobieta zbytnio chce pokazać całemu światu jak to cudnie karmi piersią. Są takie "kwiatki" bo ja też je widuje, jednak rzadko. Takie matki afiszując się karmieniem piersią toż to na prawdę spotkać można raz na jakiś czas lub wcale.  Większość matek wątpię, aby marzyła o tym by pół parku gapiła się w ich biust. Ostatnio specjalnie poprosiłam męża, aby patrzył jak ja karmię, czy coś widzi. I okazało się, że podczas karmienia, nawet jak koszulkę nie odchylisz a podniesiesz od dołu, rozepniesz stanik i przystawisz dziecko to dosłownie nie widać praktycznie nic. 
Jedyne co widzi osoba patrząca z boku to ułożenie dziecka w pozycji karmiącej i kawałek zawiniętej bluzki. Widzi tylko zarys sytuacji, dający sygnał, że małe dziecko właśnie jest karmione. Więc przepraszam bardzo skąd takie oburzenie? Jak normalna mama normalnie karmi to cóż ludzie widzą? Widzą dziecko leżące i mogą się domyślać, że je. To takie gdybanie. Bardziej działa mózg i nasze myślenie i chyba wyobraźnia co to my tam nie widzimy. A ja się pytam "Po co się gapisz?" Bo cię to ciekawi :P Skoro się gapisz i zwracasz uwagę czyli to z tobą coś nie tak, ja ci się w talerz bowiem nie gapię jak jesz.A no przecież bo to porno w pełnej okazałości, pierś jak się patrzy, a no tak i pogapić się trzeba bo swoich to się nie ma. Skoro ta pierś karmiąca taka okropna i obrzydliwa, to po co jak małym niemowlęciem byliście sami od swojej mamy ją ssaliście i to był dla was 7 cud świata. Skoro to takie obrzydliwe, naga pierś kobieca i takie oburzenie wzbudza w ludziach. To nie oglądajcie nagich piersi, niech przestaną reklamy sexem kipieć, gdzie te piersi wiecznie nagie i to bardziej w całej okazałości pokazane i to obie na raz a nie tylko fragment jednej. A plaże, ach te bikini cudowne lub najlepiej toples opalanie tosz to obrzydliwe, gołe piersi i tyłki. No przecież to obrzydliwe porno na każdym kroku. No chyba, że na plaży można to teraz wszędzie niech plaże zrobią i będą karmić tylko na plażach, bo tam to można z piersiami spokojnie na wierzchu. No a faceci no Wy też zbulwersowani. Matka karmi skrycie dziecko schowana w jakimś kącie lub na ławce spokojnie nikomu nie wadzi, nie gapi się na nikogo nie macha plakietką "Patrzcie na mnie!" albo od razu ogrodzona niczym w zoo małpa zostanie i będziecie się gapić na nią i podziwiać i najlepiej banany podawać, bo w sumie jak dziecko je to ona też pewnie głodna. W sumie to wygodne by było gdyby każdy gapiący się mi za to płacił lub dokarmiał jak zwierzątko w zoo. Ależ bym się wzbogaciła, za to że karmię i próbuje jakoś funkcjonować. No, ale przecież to obrzydliwe. No dobra Panowie tak was to burzy, a mnie burzy jak idąc na przystanek widzę gościa z piwem w ręku co z wackiem na wierzchu drzewko sobie podlewa lub jadąc autem co chwilę widzę jak jakiś z Was z podmuchem wiatru wacka podnosi i sobie sika gdzie mu się zachce.
No ja się pieluszką zasłaniam, staram się karmić jak najmniej na widoku, jednak mimo wszystko Wam to przeszkadza to może też zaczniecie siku trzymać i załatwiać w toalecie a nie gdzie popadnie, a jak już musicie to na wacka pieluszkę proszę założyć co by moje dziecko i moje oczy nie widziało tego co tam macie między nogami. Młode towarzystwo też oburzone, bo głupie baby karmią publicznie, powinny w domu siedzieć z tymi dziećmi, po co one wychodzą, chciały to mają a nie się tu pałętają. No nie ma problemu ja zamknę się w domu i będę żyła niczym eksponat w muzeum, ale Wy też się w domu zamknijcie bo całowanie się i obmacanki niczym gra wstępna do łóżka też w miejscu publicznym nie wypada, bo mnie to gorszy bardzo tak gołą pupę oglądać waszą lub jak języki do gardeł sobie wsadzacie. Jakoś średnia przyjemność. No, ale jak zwróci ktoś wam uwagę to zaraz krzyczycie "Bo Wam tak nikt nie robi" A no fakt, to Wam też nikt mleka nigdy nie dawał idąc tym tokiem myślenia i nigdy piersi nie widzieliście, skoro tak Was oburza. No, ale dobrze jeszcze grupa krzyczących została, co to najwięcej do powiedzenia mają i matki karmiące najlepiej jak dinozaura by potraktowało i skierowało ku wymarciu i wszyscy żyjmy na ich warunkach. Nikt nie mówi jak karmić bo czy butelka czy pierś to jedzenie dziecko dostać musi. To, że jedni karmią mlekiem proszkowym a innym naturalnym to każdego osobna sprawa. Jednak jak ktoś krzyczy bo ma tyle skarg. No to proszę bardzo, skoro chcesz dyskutować i krzyczeć lub to kulturalnie, a nie co drugie słowo to cenzurę by wstawić trzeba i słuchać się tego nie da. Ja też nie chce siedząc w kawiarni, słyszeć z boku co drugiego słowa na kxxxxx czy inne takie bo inaczej komunikować się nie potrafisz. Swoje wywody wszystkie wyrzuciłam, a Wam zostawiam do przemyślenia. Owszem matki podzielić można na dwa typy karmiące piersią i te panoszące cyckami. Nie bronię tych panoszących, bo to fakt głupie. Karmisz super, ale rób to z głową. Bronię matek, które karmią bo tak trzeba.
Kiedy dziecko woła jeść nie mówi mu "siedź cicho" tylko siada sobie spokojnie przystawia malucha i karmi, nie ogłasza megafonem "Teraz będę karmiła" Uwierzcie, że ani matką ani tym dzieciom nie służy jak się na nie gapicie, palcami pokazujecie, to nie jest zoo, a matka małpą nie jest co się patrzeć na nią trzeba. Skoro to takie sensacje wzbudza to jak ludzie reagują jak nagą kobietę w łóżku zobaczą. Plus jest taki, że skoro kobieta karmiąca dyskretnie wzbudza taką sensację to jest nadzieja dla ludzi, aby od telefonów i tabletów oderwać trzeba każdemu takiemu maniakowi telefonu matkę karmiąca faktycznie pokazać, bo na chwilę wróci do świata żywych. Ja przyznaje się bez bicia ostatnio syna karmiłam w parku. Siadłam sobie na ławce, lekko bluzkę odgięłam i go przystawiłam dziecko sobie jadło wszystko zasłonięte było. Jedyne co widzieć ktoś mógł to, ze sobie leży, jak chciałam potem zapiąć pieluszką najpierw bluzkę spuściłam i potem stanik dyskretnie zapięłam i tyle sensacji było, co dziwne nikt uwagi mi nie zwrócił a i gapiów nie miałam. Widać mało sensacyjnie to wszystko wyglądało no cóż po 2 dziecku cycki już nie takie do podziwiania ale do dzieciowego cyckania idealnie się nadają :P 

p.s.
Wracając do tych co na plaży w bikini latają i zachwyt i podziw wzbudzają to może matki karmiąc powinny w takich strojach paradować to przecież wtedy by nie gorszyły a podziw by wzbudzały no i fotki pewnie by sobie z nimi robiono :P

sobota, 20 sierpnia 2016

Koniec bycia jedynakiem teraz jestem starszą siostrą, a ty moim młodszym bratem


Od zawsze chciałam mieć dużą rodzinę, chciałam mieć dużo dzieci. Jednak życie plan zweryfikowało i teraz dziękuję Bogu, że mam aż dwoje dzieciaków. Jak Lusia się urodziła bardzo pragnęłam dla niej rodzeństwa. Nie chciałam by była jedynaczką, chciałam żeby miała z kim drzeć koty, ale jednocześnie się bawić. Bo z rodzeństwem już tak jest, że to taki paradoks trochę. jeśli chodzi o relacje międzyludzkie. Bowiem kłóci się i szczerze ze sobą rozmawia. Kocha i nienawidzi. Nie znoszą się, a jednocześnie żyć bez siebie nie mogą. Kiedy więc okazało się, że jestem w drugiej ciąży byłam bardzo szczęśliwa. Jednak wiedziałam, że z drugim dzieckiem pojawią się pewne wyzwania. Lusia która przez prawie dwa lata była jedynaczką, teraz będzie musiała z kimś wszystko dzielić. Owszem starałam się wychowywać ją na normalnego dzieciaka, a nie dzikusa, który się nie dzieli jednak co innego, gdy dzieci są parę godzin a co innego gdy zostaje brat/siostra 24h. Postanowiłam więc już w ciąży ją przygotowywać na nową sytuację. Mimo, iż zdaje sobie sprawę, że pokazując na brzuch i mówiąc tam jest dzidziuś niezbyt wiedziała o co chodzi. Kiedy brzuch już był pokaźnych rozmiarów, bowiem wyglądałam jakby połknęła arbuza i mały mocno kopał pozwalałam Lusi dotykać brzuszka, aby poczuła kopniaki. Kilka razy była też na USG, bo nie było opcji zostawić ją gdzieś. Za każdym razem miała tłumaczone, że tam w środku jest jej brat lub siostra "dzidziuś". Tak to sobie zapamiętała, że później już sama przychodziła i pokazując na mój brzuch mówiła "Dzidziuś". Podczas szykowania pokoju a w sumie jego przerabiania z jedynki na pokój dla dwójki dzieci była angażowana. Wybierała meble, dodatki. Nie była, ani razu odtrącona. Była kimś w rodzaju dekoratora i osoby akceptującej.  Nagle nadszedł moment, poszłam rodzic i później już wróciłam do domu z małym braciszkiem. I tu uwaga kilka cennych uwag. Jak to zrobić, aby nie skrzywdzić tego starszego dziecka, które w domu na mamę czekało i jednak kilka dni jej nie widziało.
Ja zastosowałam taki plan działania i powiem Wam sprawdził się rewelacyjnie:
  1. Fotelik/nosidełko z nowym członkiem rodziny niech trzyma mąż.
  2. Mama wchodzi do mieszkania pierwsza i od razu wita się ze starszym dzieckiem
  3. Teraz jest 5 minut dla mamy i starszego dziecka, tulenie, buziaki a także rozmowa z dzieckiem
  4. Teraz następuje pokazanie brata/siostry robimy to stopniowo.
  • stawiamy nosidełko/fotelik z dzieckiem na wysokości takiej, aby starsze dziecko dobrze widziało.
  • kucamy przy starszym dziecku mówimy, że to jej brat/siostra
  • pozwalamy dotknąć, popatrzeć, oswoić się starszemu dziecku z noworodkiem
  • obserwujemy, cały czas mówiąc, ż bardzo kochamy jedno i drugie
  • teraz następuje położenie noworodka do łóżeczka i pozostawienie go sobie i poświęcenie czasu starszemu dziecku
Dzięki takiemu powitaniu starsze dziecko nie poczuje się odtrącone, tym bardziej, że ono kilka dni mamy nie widziało i tęskniło za nią. Dajmy mu czas nacieszyć się mamą, ale też oswoić z nowym członkiem rodziny. Nie oczekujmy od razu wielkiej miłości i że będa od razu za rączki i się wspólnie bawić na dywaniku. Na to też przyjdzie czas :)



KARMIENIE:

Ważne są też rytuały podczas karmienia na początku. Jeśli postanowimy karmić piersią nie zdziwmy się, że starsze akurat w tym momencie kiedy będziemy trzymać niemowlaka będzie chciało też być na kolanach. Jeśli będzie oboje rodziców w domu to pewnie starsze pójdzie do taty, jednak częściej jest mama sama w domu i wtedy jakoś to trzeba zorganizować, aby karmiąc ogarnąć to drugie. Jeśli karmisz na siedząco pozwól dziecku starszemu usiąść obok, aby mogło być też blisko, jeśli dasz radę weź na drugie kolano, jeśli nie niech będzie mega blisko, ale obok. Jeśli karmisz butelką zasady te same, tylko możesz wspólnie ze starszym przygotować mleko, pozwolić mu np. wsypać mieszankę lub wstawić do podgrzewacza butelkę z wodą. 

PRZEWIJANIE I PRZEBIERANIE - PIELĘGNACJA

Podczas przewijanie lub przebierania jest prościej. Wystarczy angażować starsze dziecko bowiem w te czynności, wtedy poczuje się ważne i potrzebne. Mama do tego pochwali za super pomoc przy rodzeństwie to dziecko urośnie w piórka. Poczuje się wyjątkowe. Jeśli przewijamy poprośmy o podanie pampersa/pieluszki jeśli ubieramy niech poda część ubrania. To na prawdę daje bardzo dużo. Dzieci wbrew pozorom podczas takich czynności też budują więź między sobą. Zdają sobie (na początku to starsze) że mogą na sobie polegać, że to drugie potrzebuje jego pomocy. Do tego dzięki angażowaniu starszego rodzeństwa w pomoc nad młodszym złagadzamy etap zazdrości. Pokazujemy, że choć są starszym bratem/siostrą to bez nich mama by sobie nie poradziła. 

ZABAWA I OPIEKA

Kiedy niemowlak leży w łóżeczku, na leżaczku lub na macie pozwólmy zbliżyć się starszemu dziecku do młodszego. Dajmy grzechotki i zabawki starszego. Zostawmy ich samych, jednak całkowicie nie spuszczajmy z oczu. Najlepiej usiąść na początek w pewnej odległości i obserwować. W razie zagrożenia można bowiem wkroczyć. Pamiętajmy starsze dziecko to też nadal dziecko i może zrobić coś głupiego nie wiedząc, że zrobi tym krzywdę młodszemu. Uwierzcie mi starsze będzie chciało pokazać młodszemu zabawki i swoje i jego. Jednak nie wtrącajmy się to jakie ma pokazać niech samo wybierze z tych, które przygotowaliśmy (takie bezpieczne dla obu stron) 

Ja od początku idę tymi rytuałami i powiem Wam mimo, że Wszyscy mnie ostrzegali, przed wielkim buntem i zazdrością między dziećmi wcale takiego huku nie było. Owszem jest zazdrość, ale nawet dorosły jest czasem zazdrosny o drugiego człowieka a co dopiero dziecko. Jednak to taka zdrowa zazdrość. Zapewne z czasem będą rywalizacje i będą się kłócić jednak zawsze będą wiedzieli, że oboje kocham tak samo, że oboje są ważni i wyjątkowi. Nie można też porównywać dzieci i błagam nigdy tego nie róbcie bo zrobicie im tym wielką krzywdę, Nie tylko będą czuć się gorsze, ale znienawidzą brata bo będą czuli, że kochacie to drugie bardziej. Każde dziecko jest inne u mnie to dwa przeciwieństwa. Lusia szogun wszędzie jej pełno, Szymek azyl spokoju. Ona uwielbia kąpiele od 1 chwil on ich nienawidzi i drze się już na widok wanienki. Ona uwielbia zasypiać przy muzyce, on chce spokoju. Jedno co mają wspólne to, że jak zasną to oboje śpią jak kamienie i imprezę można przy nich spokojnie urządzać, choć pewnie jak każdy człowiek w jakimś stopniu ta cierpliwość kamiennego snu też się kończy. 


My mimo iż 3 tygodnie już zleciały dalej się poznajemy całą czwórką na nowo i próbujemy budować nasze wspólne relacje. Relacje moich dzieci. Taką ciekawostkę Wam powiem, że bałam się o dzieci, że Lusia będzie zazdrosna o brata a tymczasem, mój mąż jest zazdrosny o synka. Stwierdził, że zabrał mu kawałek żony jego żony. Nie wiem jak to rozumieć. Może chodzi o cycki, bo Lusia laktatorem miała ściągane i w butli podawane syn zaś prosto z gwinta ciągnie (czytaj piersi) a wcześniej piersi były tylko mężowe.



piątek, 19 sierpnia 2016

Wozimy dwulatka i niemowlaka żadna wyprawa nam nie straszna aktywną mamą być w zgodzie z dwójką dzieci żyć


   TUTAJ. Wcześniej testowałam nowy wózek tylko dla Lusi, teraz od kiedy jest już Szymek mogę sprawdzić go w 100%. Powiem Wam, że faktycznie wózek jest rewelacyjny i nie żałuję, że go kupiłam bo dzięki niemu dalej jestem niezależna, dalej mogę podróżować z dziećmi komunikacją, czy drogą gdzie nie ma chodnika a jeździ masa aut. 
Jeszcze będąc w ciąży dużo myślałam jak to będzie z dwójką dzieci. Lusia choć 2 latka we wrześniu skończy to jednak nadal w wózku lubi być wożona. Ja głównie sama zdana na siebie bo mąż ma pracę od rana do wieczora więc musiałam wszystko zorganizować tak, aby samej nie zwariować i dalej być niezależną kobietą w 100%. Pierwsza myśl była wózek po Lusi i dokupienie dostawki do wózka, pożyczyliśmy więc od znajomych dostawkę, aby zobaczyć jak to Lusia ogarnie i my. Jednak okazało się, że nasza królewna za drobna i za mała i po prostu nie była wstanie ustać na dostawce. Więc pomysł odpadł od razu. Drugi plan też całkiem niezły się wydawał, że Lusia spacerówka a mały w chustę, jednak przy temperaturach mega plusowych lub na dłuższe spacery to odpadało, bo w razie placu zabaw matka by nie mogła robić miliona rzeczy, które zwykle robi. Trzecią opcją był wózek rok po roku, lecz wydawał się nam ostatecznością. Postanowiliśmy zasięgnąć wiedzy od innych rodziców, jak to było u nich. Na szczęście na osiedlu gdzie mieszkamy jest jedna rodzina co też między dziećmi ma różnicę 22 miesiące między dziećmi. Zapytaliśmy więc ich jak u nich z tym wózkiem rok po roku sprawa się ma. Mama 2 dzieci opowiedziała nam, że ona najpierw nie chciała kupować myśląc, że to zbędny wydatek. Jednak któregoś dnia kiedy wsiadała do autobusu wsadziła starsze dziecko i kiedy wjeżdżała wózkiem z młodszym i drzwi się za nią zamknęły okazało się, że to starsze podczas jej wjazdu wysiadło z autobusu. To był moment kiedy stwierdziła, że dla bezpieczeństwa dzieci musi mieć wózek dla dwójki. Nie wiem jak Wy , ale mnie też bezpieczeństwo i ten argument, aby nie zgubić gdzieś tego starszego jest bardzo przekonywujący. Więc zaczęłam poszukiwania wózka o którym już Wam pisałam


PLUSY JAKIE ZAUWAŻYŁAM:
  • bardzo łatwo się wózek prowadzi, nie ma problemu z manewrami mimo obciążenia pełny koszyk zakupów i dwójka dzieci na pokładzie
  • mega duża gondola- to mega plus bo Szymek urodził się duży a chciałabym, aby zimę w gondoli przejeździł.
  • regulowana rączka - dzięki temu wysoki czy niski może wygodnie wózek prowadzić
  • możliwość kilku kombinacji wpinania i wypinania gondoli i spacerówki - ustawiam tak jak mi wygodnie
  • możliwość przerobienia na wózek pojedynczy - nie zawsze potrzebuje wózka dla dwojga, bo jest mąż w domu wtedy on ogarnia Lusie a ja mogę wozić Szymka spokojnie
  • duży kosz na zakupy- to rewelacja robię spore zakupy i wszystko w koszu się mieści a ja nie taszczę tego w rękach i w zębach do domu
  • mały po złożeniu- oj tak bo auto niestety nie chce się powiększyć mimo powiększenia rodziny
  • łatwo podjeżdża się pod krawężnik z dużym obciążeniem
  • spacerówka choć kubełkowa jest spora i dziecko ma dużo miejsca
  • okienko w daszku gondoli dzięki czemu mogę widzieć córkę, która siedzi za gondolą
  • duża folia od deszczu pokrywa cały wózek i może być nałożona też na jedno dziecko
MINUSY JAKIE ZAUWAŻYŁAM:
  • przednie koła nie są pompowane - niestety koła piankowe lub inne szybciej się ścierają a pompowane są trwalsze i łatwiejsze w wymianie
  • troszkę małe budki nie chronią w 100% od wiatru czy słońca

Ogólnie jest to faktycznie mercedes wśród wózków rok po roku lub bliźniaczych jednak jak każdy wózek ma kilka minusów, choć więcej plusów. Ja jestem zadowolona dzieci moje też, bo Szymek od razu na spacerze zasypia, a Lusia wprost uwielbia w nim jeździć. Teraz nasze podróże czy to piechotą czy komunikacją nie są już straszne. Nawet jak się spieszę gdzieś, aby zdążyć z dwójką dzieci jestem wstanie to ogarnąć bo oboje do wózka pakuje i już. Stwierdzam, że to duży komfort dla mamy, bo daje też pewne poczucie bezpieczeństwa, ze starsze nie wpadnie nam pod auto lub nie zniknie w sklepie. Jednak przy dwójce nie jestem wstanie zostawić gondoli i pobiec za drugim dzieckiem, albo biegać po sklepie lub po ulicy z wózkiem. Tak samo jak cały dzień na dworze spędzamy i jednak 2 latek też odczuwa po pewnym czasie zmęczenie i tylko słyszę "Mama nogi ała" i siada mi na chodniku nie martwię się o mój kręgosłup, że będę musiała ją taszczyć tylko wsadzam do wózka, jak nawet zechce się zdrzemnąć to też ma taką możliwość bo spacerówki mają regulowane kąty ułożenia. Mam nadzieję, że mamą które właśnie stoją przed wyborem wózka lub zastanawiają się czy wózek im się przyda przy dwójce to choć trochę ten wpis pomoże. Ja nie wyobrażam sobie życia bez tego wózka bo na prawdę dzięki niemu normalnie funkcjonuje z dwójką dzieci.
A dla przypomnienia mam wózek iCandy Pear :) Polecam serdecznie. 




duży kosz i nóżki schowane :)






poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Diety rozszerzanie i jedzonka przechowywanie

Jak wiecie jestem mamą od dwóch tygodni po raz drugi. Tym razem się udało i bez problemu karmię piersią małego człowieka. Jednak mleczko moje do 6 miesiąca tylko samo jadł będzie, a potem czas na diety rozszerzanie, akurat pechowo wypada, że Mały będzie miał to 6 miesięcy w samym środku zimy, więc o warzywach z ogródka mogę pomarzyć. Jednak teraz kiedy mamy końcówkę lata i zbiory piękne dyni, kabaczka i innych wspaniałości postanowiłam wykorzystać. Skoro ogródek tak obficie mi obrodził postanowiłam jakoś przetworzyć i dla synka na zimę zostawić. Kiedy będzie już gotowy na diety poszerzenie dostanie zdrowe i pyszne warzywa przetworzone bez chemii z ogródka. Teraz pytanie jak już przetworzymy warzywka czyli ugotujemy i zmiksujemy to co dalej? Przy Lusi wekowałam w słoiczki jednak to duża porcja szczególnie na początek gdy Mały bardziej próbuje nowych smaków niż się ma nimi najeść. Poszerzanie bowiem diety nie polega na najedzeniu się Maluszka wielkim talerzem zupy, bo dalej podstawą jego diety jest mleko czy to mamy czy modyfikowane. No, a jak taki słoik otworzymy to jednak większa porcja wyjdzie. Na szczęście jest na to rada i super pojemniczki idealnie stworzone do okresu diety rozszerzania. Żywność w nich mrozimy i nic się złego z nią dziać nie będzie. Mowa o pojemnikach Foremka do mrożenia pokarmu NUK Fresh Foods firmy NUK. Foremka ta wykonana jest z super trwałego i odpornego na ciepło i zimno silikonu.
Jest on też bardzo elastyczny co ułatwia z niego wyciąganie jedzenia. wystarczy bowiem nacisnąć od spodu dno lekko palcem aby wyciągnąć zamrożoną "kostkę" pokarmu. Porcje są idealne, bo każda to 60ml więc idealna dla Maluszka podczas wprowadzania nowych smaków, kiedy ma je poznać a nie się najadać. Forma nie zawiera BPA. Cały pojemnik składa się z formy podzielonej na 9 porcji każda mieszcząca po 60ml i pokrywki, dzięki czemu nic się nie wyleje a pojemnik jest szczelny. Dzięki temu mam 9 porcji idealnie przygotowanych posiłków od razu do podania po rozmrożeniu i podgrzaniu. Ja przygotowałam 3 dynie, 3 kabaczki i 3 marchewki. Wszystko świeże z ogródka. Zimą zostaje skazana już tylko na warzywa sklepowe, więc miło, że na początek jestem wstanie dać synkowi trochę natury bez chemii i posmakuje jak na prawdę smakuje dane warzywko za nim dam mu takie sklepowe. Pojemnik ten też się łatwo myje, wystarczy bowiem pod bieżącą wodą i mokra ścierka i już. Ponieważ to silikon nic nie przywiera do powierzchni a wszystko łatwo odchodzi. Podsumowując:
  • forma wykonana jest z silikonu
  • podzielona na 9 pojemniczków o pojemności 60ml
  • posiada jedną całościową przykrywkę
  • można w nim mrozić
  • pokarm można łatwo wyjąć i podgrzać idealną porcję
  • łatwo się myje
  • pokarm nie zmienia smaku i zapachu po zamrożeniu
  • elastyczny silikon ułatwia wyciąganie nawet bardzo zamrożonej potrawy
  • nie zawiera BPA
  • jest szczelny
  • porcja idealna do rozszerzania diety Malca

Dzięki firmie NUK, która w swojej ofercie ma jeszcze zestaw 6 pojemników z tej samej serii Frech Foods. Pojemniki te jednak są o różnej pojemności i każdy zawiera osobną przykrywkę. W zestawie mamy 2 pojemniki o pojemności 65ml, 2 pojemniki o pojemności 75ml i 2 pojemniki o pojemności 85ml. Te pojemniki wykonane są z tworzywa już innego niż silikon jednak są nadal odporne na mrożenie lub podgrzanie w mikrofali. Można je myć także w zmywarce.



Takie pojemniki to skarb w zasobie kuchennym mamy. Dzięki formie z pojemniczkami, mamy zawsze gotowy szybko posiłek dla malca. Podzielony tak, aby każdego dnia dać coś innego. Do tego, dzięki tej formie, możemy oznaczyć podpisać jakoś każdy pojemnik i w razie alergii na dany produkt łatwiej będzie nam dojść prawdy co uczuliło. Ja polecam i myślę, że jak zje Szymon każdą kostkę zamrożę kolejne. Jak już wyrośniemy z mrożenia obiadków taka forma świetnie sprawdzi się na mrożenie lodów lub galaretek, które także będą wspaniałym deserem dla starszych dzieci.
Zapraszam do odwiedzenia strony producenta i poszukania czegoś dla siebie i swojego Szkraba bo na pewno się nie zawiedziecie ja firmę NUK bardzo lubię i sobie chwalę. Bo mają dużo ciekawych produktów jakich żadna inna firma nie ma. Ceny także są atrakcyjne i na pewno adekwatne do jakości ich produktów bo są mega trwałe i wytrzymałe. Klikajcie TUTAJ


środa, 10 sierpnia 2016

Być kobietą, być kobietą....

Znacie piosenkę Alicji Majewskiej "Być kobietą"?

"(...) Mieć z pół kilo biżuterii, kapelusze takie duże 
i od stałych wielbicieli wciąż dostawać listy, róże. 
Na bankietach, wernisażach pokazywać się codziennie... 
Być kobietą - ta tęsknota się niekiedy budzi we mnie. (...) "

Jako mamy często zatracamy się w codzienności lub codzienność zatraca nas. A przecież prócz roli bycia matką, kochanką, żoną, jesteśmy wciąż kobietami. Jak każda kobieta chcemy czuć się wspaniale nawet w okresie ciąży, kiedy mamy piłkę z przodu z maleństwem, kiedy jesteśmy w połogu po porodzie i kiedy jesteśmy po prostu sobą. Najgorzej chyba jest podczas połogu, kiedy normują się hormony ciążowe, kiedy uczymy się nowego, małego członka rodziny, kiedy leje  się z nas mleko niczym z fontanny i wszystko się oczyszcza w macicy i też się leje z dołu. Wtedy jest największy kryzys poczucia własnego ja jako kobiety. 


Ja po pierwszej ciąży właśnie przechodziłam ogromny kryzys tak zwany bejbi blues, nie czułam się atrakcyjna, denerwowało mnie kiedy miałam nawał pokarmu, zbędne kg jeszcze z ciąży, dosłownie wszystko było straszne. Funkcjonowałam jak robot. Wstać, ubrać się karmić, przewinąć, zrobić obiad, posprzątać, znów karmić, przewinąć itd. Tak mijał każdy dzień. Był to koszmar. Nie potrafiłam się cieszyć w pełni z tego, że jestem mamą. Bo jak wiadomo dziecko szczęśliwe, gdy mama szczęśliwa. 
Teraz podeszła do wszystkiego inaczej. Po urodzeniu Szymka po powrocie do domu ustaliłam z mężem zasady funkcjonowania na nowo. To pomogło ogarnąć ład i skład w domu, potem zrobiłam magiczną kobiecą listę i powiem Wam mimo, iż jestem w połogu, mimo iż jestem krówką dojną czuje się atrakcyjna i czuje się kobieco. Jak tego dokonałam? W kilku prostych punktach


1. Ustalamy zasady z mężem/partnerem

Dziecka sama sobie nie zrobiłam, w domu też się nie lenie, bo przy 2 dzieci zawsze jest coś do roboty. Jak to kiedyś ktoś policzył, kobieta też ciężko pracuje bo prasuje, gotuje, zajmuje się dziećmi jest więc gosposią i opiekunką 24h. Do tego to kobieta ogarnia najczęściej zakupy, uzupełnia to czego brakuje w domu, planuje. Facet może i jest głową rodziny, ale to żona jest szyją, która tą głową musi kręcić i nawigować. Mój mąż w nocy wstaje do Lusi robi jej mleko ja w tym czasie karmię syna. Wieczorne kąpiele też są podzielone on kąpie ja ubieram. Bajki czytamy na zmianę. Podział równy a ile daje i pomaga. Kiedy on zajmuje się dziećmi wieczorem ja mam chwilę na spokojne wypicie herbatki, zjedzenie kolacji lub przygotowanie zupy na kolejny dzień.

2. Kupienie sobie ładnej bielizny

Owszem karmię, owszem jestem krówką dojną jak już wspomniałam. Mój biust z małego B urósł do kosmicznego rozmiaru E :O Jakoś więc trzeba ogarnąć te cyce wielkie jak donice. Zwykle staniki do karmienia są zwykłe bawełniane można je zakupić na allegro już za 2szt około 20zł. Więc cena niska, jednak spójrzmy prawdzie w oczy biust w tych stanikach najczęściej wygląda właśnie jako bufet mleczny i mało atrakcyjnie. Tak więc matka metodą prób i błędów tym razem zamówiłam sobie od razu 2 piękne staniki w których da się karmić wygodnie, ale i biust wygląda atrakcyjnie a dzięki temu i matka czuje się lepiej i atrakcyjnie. Co prawda są one droższe, ale nawet zakup jednej sztuki takowego lepszego stanika powoduje, polepszenie naszego nastroju i wzrostu poczucia własnego Ja.

3. Poranne wstawanie = szybkie ogarnianie 

Rano ja wiem, że człowiek zalatany. Dziecko wstaje płacze, trzeba nakarmić, potem ogarnąć dom i jeszcze milion innych spraw. Warto jednak w zgiełku tego poranka znaleźć dla siebie 5 minutek na przebranie piżamy na ubranie, kreska na oczy nałożona i jakieś perfumy do popsikania i już matka wygląda nie jak zombi a jak człowiek :)

4. Raz na jakiś czas wyjście do ludzi obowiązkowe

Ja wiem, że dzieci, że mąż, ale czasem trzeba się zresetować. Nikt nie mówi o całonocnym balowaniu, ale o wyjściu choćby z mężem do kina bez dzieci, wyjściu z koleżanką na zakupy czy kawę. Takie wyjście może trwać 1-2 godzinki ale uwierzcie mi dużoooo daje. Dzieci z głodu nie padną mleczko odciągnąć można, a jak większe to coś naszykować. Babcia, ciocia czy zaufana niania na pewno sobie świetnie poradzi.

5. Śpimy jak możemy choć na 5 minut oczy zamykamy i się relaksujemy

Jak dzieci śpią też drzemka się należy ciepła herbatka i kocyk i na chwilę oczy zamknąć. Muzyczka w tle ulubiona puszczona i kobieta już jest zadowolona. Oczy zamknięte też odpoczywają nie musicie spać nie wiadomo ile, czasem na 5 minut wystarczy się wyciszyć, aby organizm sił nabrał

6.Smarujemy, smarujemy i dobrze się czujemy

Rozstępy się pojawiły, a może skóra na brzuchu jeszcze została? Jest na to rada smarujemy się pięknie pachnącymi kremami lub oliwkami, sprężystość skórze przywracamy. Póki ćwiczyć nie można bo połóg trwa, można choć takie domowe małe spa sobie załatwić po kąpieli mąż na chwile dziećmi się zajmie. Rozstępy nie znikną może całkowicie, ale na pewno zmniejszą się lub wypłowieją więc mniej widoczne będą.  Skóra też pozostała musi odzyskać sprężystość by lepiej wyglądała. 


Takie 6 sposobów podczas połogu i nie tylko, warto stosować i znów czuć się kobieco i wspaniale.
Bo pamiętajcie drogie Kobietki jesteście wspaniałymi mamami i żonami, partnerkami jednak jesteście też kobietami i nie chodzi o to, aby facet widział w was dalej sex bombę, ale o to, abyście Wy lepiej się czuły we własnej skórze. Mamy kochane pamiętajcie też o sobie bo to ważne, dla zdrowia psychicznego waszego. Czasem 5 minut w ciągu dnia dla was wygospodarowane może dać na prawdę wiele. Robimy tyle co dzień, staramy się i dajemy z siebie 200% tak więc 5 minutek należy się jak psu kiełbaska. Bo aby siły mieć dawać miłość, aby być gosposią, matką, aby móc ogarniać cały świat i więcej trzeba najpierw odkryć na nowo siebie. Poczuć siebie na nowo i zaakceptować w kwestii zmian. Bo choć dużo się zmieniło nadal jesteśmy wspaniałymi i pięknymi kobietami, za którymi warto w ogień wskoczyć :)