czwartek, 28 maja 2015

Zabawa w piasku czyli rozwój kreatywności i terapia w jednym

Pogoda coś ostatnio u nas nie dopisuje, szaro i zimno. Gdzie to majowo-czerwcowe słoneczko?Nawet momentami pada, brryy nie cierpię takiej pogody, nigdy nie wiem jak się wtedy ubrać. A nasze maluchy tak by do piachu chciały. Babe by zrobiły, zamki ulepiły i zabawa przednia by była. Nie wiem czy wiecie, ale zabawa w piasku stymuluje tez bardzo rozwój Malucha pod wieloma względami oraz działa terapeutycznie. Kiedy dziecko bawi się w piasku z którego można zrobić dosłownie wszystko rozwija swoją wyobraźnie i kreatywność. Raz jest cukiernikiem co ciastka piecze innym razem rycerzem co zamek buduje i fosy strzeże. Tyle możliwości zabawy jest w piaskownicy. Dodatkowo dzieci uczą się pracy w grupie, na placach zabaw trzeba się dzielić piaskownicą z innymi dziećmi. Można też współdziałać i wspólnie coś zbudować większego. Piasek też jest terapeutyczny. Kiedy dziecko chodzi po nim boso lub na czworaka pobudza receptory, nerwy na stopach i rączkach. Super jest puścić np. na plaży malucha z gołymi stopami wymasuje sobie stopki i nie będzie mowy o płaskostopiu i innych problemach. Zabawa piaskiem przekładanie, przesypywanie go z rączki do rączki odpręża też dziecko. Piasek jest wykorzystany w rehabilitacjach dzieci, które mają problemy z nerwami, napięciem mięśniowym lub między innymi płaskostopie. Zabawę w piasku też można poszerzyć o naukę. Klepsydra mierząca czas, w niej przesypuje się piasek. Można też zrobić samemu taką klepsydrę z Maluszkiem, ale o tym w innym poście będzie. 
Tak, więc jak macie możliwość pójścia do piachu to śmiało. Owszem trzeba pamiętać, aby mieć sprawdzoną piaskownicę, gdzie nie ma szkła lub odchodów zwierząt. Chodzi też o bezpieczeństwo dzieci, które jest na pierwszym miejscu. W drugim poście wrzuciłam Wam przepis na piaskownicę domową :) Super sprawa. Lusia też jest rehabilitowana piaskiem. Tylko na leżąco, bo jeszcze nie siedzi :) Próbujcie stymulować swoje maluszki. Sypcie im piasek na rączki i na część wewnętrzną dłoni i zewnętrzną. To samo ze stopami. Jak boicie się, bo są malutkie to zróbcie piasek sami. Jest bardziej miękki i nawet jak trochę wpadnie do buzi nic się nie stanie. Pozdrawiamy ciepło w ten szary i zimny dzień

środa, 27 maja 2015

Magiczne sposoby na boleści kolkowe

Najpierw chodzimy w ciąży, ciężko nam z brzuchami wielkimi. Potem poród no to jak tydzień w kopalni pracować. A żeby potem sobie jeszcze czas "umilić" pojawiają się KOLKI. To one powodują noce nie przespane, i łzy przez dziecko i matkę wylane. Dziecko bo boli i cierpi a mama bo już z sił opada i nie daje rady. Ja na szczęście tylko kilka razy doświadczyłam kolek w pierwszych 3 miesiącach życia Luśki. Bo kolki ponoć tak mają, że trwają do 3 miesiąca życia, a potem cudownie znikają, ale tego Wam nie potwierdzę. Moja Młoda miała po pomidorach jak zjadłam wtedy to noc z głowy była i po czekoladzie, ale już tak strasznie jej mi się chciało, że jej sobie nie potrafiłam odmówić. Potem to odpokutowałam i do dziś żałuje, choć pyszna była. Jest kilka staroświeckich czy jak kto woli sprawdzonych sposobów na te "przyjemności kolkowe". Sprawdzone, ale jak wiadomo, każde dziecko inne to, że na moje podziałało, nie oznacza, że Waszemu też podpasuje. Ważne, aby próbować.
1. Ciepłe okłady - może być to ciepła pieluszka na brzuszek położona lub mini termofor z pestkami wiśni. Ogrzewa i rozluźnia napięte mięśnie, daje poczucie ulgi, po dobrym nagrzaniu.
2.Ciepła kąpiel- nawet dorosłego ciepła kąpiel relaksuje, więc co się dziwić, że na Małego Człowieka też działa.
3.Masaż na piłce- tutaj super sprawdzi się piłka, taką jaką w szkole rodzenia mają lub na porodówkach. Na pewno nie które z Was taką w domu mają. Kładziemy malca brzuchem do piłki i trzymamy. Potem wykonujemy okrągłe ruchy z dzieckiem, aby piłka masowała mu brzuszek
4.Masaż przeponą- tutaj Tatusiów angażujemy, bo to oni przeponą oddychają (niektóre kobiety też). Tatuś kładzie sobie maluszka rozebranego brzuch do brzucha. Maluszka można przykryć pieluszką tetrową lub flanelową. I Tatuś zaczyna oddychać, bierze głębsze wdechy i mocniej wydycha. Swoim brzuchem masuje maluszka. Rewelacja u nas super pomogło, a i tata się poczuł ważny i zaangażowany. Bo teraz to on był niezastąpiony i miał swoją role. Nie ukrywam, chciałam się małą nacieszyć :P
5. Masaż shantala- można wykonać masaż samemu, poprosić przeszkoloną osobę lub niektóre położne także potrafią. Choć teraz jak nie macie takich możliwości to obejrzyjcie film na internecie i też dacie radę. Nie od razu Rzym zbudowano, a nauczenie się go pomoże nawet potem przy zasypianiu. Masaż ten rozluźnia mięśnie, człowiek się w pełni relaksuje, odpływa dosłownie. Super też na napięcie mięśniowe. A dla chętnych samouków podsyłam fajną stronkę o TUTAJ.
6.Espumisan-Jak inne sposoby zawodzą można podać maluszkowi Espumisan. Zostaje on wydalany według położnej wraz z gzami dziecka, nie zostaje wchłonięty i jest dla dziecka bezpieczny.  Nie wypowiadam się czy tak faktycznie jest, bo medycyny nie kończyłam.
7.Krople Sap Simplex- niemieckie krople, można zamówić na internecie lub odkupić od innych, którzy sprowadzają do Polski i handlują. Kropelki skuteczne działają niemal od razu, jednak ważne, aby stosować je w takich ilościach jak pisze na opakowaniu i warto powiedzieć położnej i lekarzowi, że takowe się stosuje lub chce zastosować. Nie wiadomo, czy danemu dziecku nie zaszkodzą. Nikt nie powie mi, że na pewno bezpieczne. To jednak już lek.
8. Chusta- zbawienna jeśli ktoś ma możliwość niech korzysta z tego dobrocia i mota się ile wlezie a dziecię uśnie bez płaczu i bólu :)
9.Leżakowanie brzuszkowanie- jak najczęściej kładziemy malca na brzuszku sam sobie ten brzuchol wymasuje, trzeba się liczyć z tym, że coś może przy tym "wyjść".
10. herbatka z kopru włoskiego (w saszetkach lub parzone zioła) pomaga pozbyć się zalegających gazów w brzuszku.

WAŻNE!!!
Jeśli kolki pojawiają się cały czas mimo zmiany diety i wszelkich innych usilnych prób zapobiegania im, należy porozmawiać z lekarzem lub swoją położna, która nam coś doradzi. Kolki mogą być tak po prostu lub mogą być objawem różnych problemów maluszka z trawieniem, może też mieć refluks.
Wtedy obserwujemy dziecko pod kilkoma czynnikami, ale o tym powie nam lekarz lub położna.

Jak jakiś pomysł przyjcie mi do głowy, dopiszę Wam go. Na tą chwilę to wszystko. Oby kolki Was ominęły i sen Dzidziusia był tak spokojny jak jeszcze nigdy.

Kiermasz rzeczy dla dzieci i zabawek z Wrocławia i okolic :)


No jak wiadomo, rzeczy dla dzieci naszych są drogie. Często bluzka dla malucha droższa niż dla dorosłego. Zabawki tym bardziej, że Dzień dziecka się zbliża tak samo. Nie wiem jak Wy, ale ja czasem kupuję coś z drugiej ręki. I wcale nie czuje się z tym źle. Ale ten wątek rozwinę w osobnym wpisie. Tutaj chce Was poinformować o kiermaszu We Wrocławiu na ul.Skrzydlatej 21A/1B jest to  Gądów Mały jak mieszkacie w pobliżu lub macie czym dojechać zapraszam. To już w tą sobotę 30.05.2015 o godzinie 10-14. Weźcie maluchy, dobry humor i na zakupy. Dzień dziecka przecież wielkimi krokami się zbliża. My z młodą tam będziemy i na zakupach i sami sprzedawać będziemy.

Vojta czyli ćwicz, ćwicz a będzie git!

Jak dowiedziałam się w 6 miesiącu, że Lusi nerwy zostały uszkodzone podczas porodu i wylewy, które ponoć nie miały mieć wpływu jednak miały. Zdołowałam się, potem było szukanie neurologów i obmyślanie planów. Wreszcie rehabilitacja. I zaczęła się ciężka praca. 3 razy w tygodniu fizjoterapeuta (nadszarpnęło to nasz budżet bo raz w tygodniu prywatnie) 2 udało się u znajomego fizjoterapeuty za darmo. 4 razy ćwiczenia w domu. I to było najgorsze. Mąż nie był wstanie z nią ćwiczyć, bo nie mógł znieść, że ona płacze i według niego cierpi. Choć wcale nie cierpiała. Vojta nie zadaje dzieciom bólu, ona tylko uciska odpowiednie nerwy, punkty aby stymulować mózg i organizm do uzyskania prawidłowych wzorców zachowań. Mimo wszystko dziecko się buntuje. Wyrywa się, krzyczy, płacze, wpada w histerię. Zresztą co się dziwić. Jakby mi ktoś przytrzymał nogi, ręce i jeszcze głowę i kazał tak leżeć i jeszcze robić jakieś ćwiczenia, kiedy mi nie wygodnie w tej pozycji to bym się też wściekła. Mimo wszystko mi też było ciężko to znosić, Teraz już bardziej trzeźwo do tego podchodzę. albo się tak znieczuliłam już. Z początku ćwiczyłam 4 razy dziennie. Wstawałam to jak pacierz 8-12-16-20 to były te godziny o których miały nastąpić ćwiczenia. Z początku po każdej sesji ćwiczeniowej musiałam wyjść na spacer wokół bloków aby odreagować. Czułam się jak zła mama, która powoduje, że jej dziecko płacze i krzyczy. Rodzina też nie wspierała, nie rozumiała, że robię to dla dobra córeczki. Każdy mądre rady ale nikt nie wiedział co ja przeżywam jako mama. Teraz już ćwiczymy 3 razy dziennie i tylko 2 razy w tygodniu fizjoterapeuta za darmo. Odczuwam ulgę. Lusia już się tak nie wyrywa, nie rzuca. Owszem złości się, ale już nie aż tak jak na początku. Lecz nie o tym. Chodzi mi o to, że jeśli jako matka musicie ćwiczyć vojtą lub jakąkolwiek inną metodą nie liczcie, że rodzina wesprze, bo ona tego nie zrozumie. Babcie będą odczuwały, że robicie krzywdę wnuczce/wnukowi. Nie będą rozumiały, że tak czasem trzeba. Dla nich są tam te czasy, gdzie dzieci nie ćwiczyły i żyły. Tylko teraz mają krzywe kręgosłupy, problemy z chodzeniem i porodami i na starość rehabilitacje mają. Musicie sobie powtarzać, że to co robicie, te ćwiczenia to robicie dla swojego dziecka, aby potem miało łatwiej, aby potem nie musiało ćwiczyć. Ja mogę na dzisiejszy dzień pochwalić się efektami. Moje dziecko, które leżało, czasem chwyciło zabawkę i nie było wstanie dłużej się nią pobawić na dziś dzień pełza, kręci się, chwyta i podnosi się. Jeszcze z miesiąc i mam nadzieje, zacznie raczkować. Owszem jest mi czasem przykro, że dzieci rówieśnicy jej już siedzą, raczkują i chodzą. Ale przecież zdrowy rozsądek wie, że ona też będzie tylko wszystko w swoim czasie. Jeszcze nie raz mnie zaskoczy i pewnie za jakiś czas nawet przegoni inne dzieci.
Poniżej film co by komu humor poprawić jak dopiero zaczyna/startuje z ćwiczeniami, aby się nie załamywać i działać bo efekty są cudowne. A człowiek cieszy się z byle pierdoły, że dziecko nawet obrocik zrobi samo i już mama tryska dumą.


wtorek, 26 maja 2015

Dzień Mamy!!! Kim jest Mama?

Kim jest Mama?
M jak miłość kocha bezgranicznie
A jak aktywna 24 h / 7 dni w tygodniu i więcej
M jak mądrość bo mama zna na wszystkie pytania odpowiedź
A jak asertywna tylko mama potrafi przyjąć krytykę i wyrazić swoją nie raniąc innych

Ach dziś Dzień Mamy, zawsze to ja składałam swojej mamie tylko życzenia, a teraz i Teściowej złoże. A najważniejsze, że teraz też mamą jestem. I w dniu dzisiejszym czuje się bardzo wyjątkowo, bo to też moje święto. Tego dnia przypominam sobie, o tym trudzie w ciąży jak walczyłam o moją córkę, o trudzie porodu (choć akurat on był całkiem szybki :P ) o tych nocach kiedy wstawałam i wstaje do niej, o smutkach i radościach razem z Lusią spędzonych. Myślę o tym jak ją wychowuje, jak rehabilituje i się bawię. Marzę o tych chwilach co jeszcze przed nami i powiem Wam, że jestem dumna z siebie samej. Właśnie dziś w tym wyjątkowym dniu, patrząc na Nią widzę, że bycie mamą to coś więcej. To nie tylko wychowanie, ciąża, poród, smutki i radości. Ja jestem kimś najważniejszym w życiu mojego dziecka. To ja jestem jak Anioł Stróż i towarzyszę jej w drodze poznania świata, dorastania a potem w dorosłym już życiu. Nikt nie kocha tak jak mama, to właśnie miłość mamy daje siłę w wielu sytuacjach, to miłość matki, niekiedy ulecza chore dziecko. To właśnie mama jest zawsze. Ono wie, że może na mnie polegać. Pierwsze słowo to zwykle jest mama, gdy dziecko się uderzy to też pierwsza osoba kogo woła jest mama. Ktoś kiedyś powiedział, że "Mama jest wstanie zastąpić każdego, ale mamę nikt Ci nie zastąpi" I to jest prawda, pomyślcie czy ktoś kocha tak jak mama? Bezgranicznie, bez żądania czegoś w zamian. My po prostu kochamy te nasze dzieci, nawet te Łobuziaki. No i co najważniejsze, nikt nie powie, że jest inaczej. Bycie mamą to praca na cały etat i jest to najwyżej opłacana praca na świecie. Bo nasze wynagrodzenie jest wypłacane przez dzieci w czystej miłości.  Znalazłam fajny obrazek na Damsko.pl
Damko.pl
No i niech ktoś zaprzeczy? Dla nas nawet, gdy już te maluchy dorastają na zawsze pozostają małe  i jesteśmy dla nich zrobić wszystko. Mama nie zna zdania "nie da rady" dla niej istnieje tylko "wszystko jest możliwe". Poniżej jeszcze życzonka, kto by na facebooku nie przeczytał. I życzę Wam Mamusie i tych maluszków i tych co w brzuszkach jeszcze noszą no i tych dużych też  UDANEGO DNIA !!! Czujcie się dziś wyjątkowo, bo to Wy a nikt inny dałyście i dajecie dzieciom wszystko. Najpierw życie, potem pokazujecie świat, wychowujecie i dajecie gwiazdki z nieba, które ponoć są za daleko.

poniedziałek, 18 maja 2015

Krokodyl Fisher Price z klockami sensorycznymi

A no dawno recenzji zabawek nie było, oj dawno. Bo dużo się dzieje a ja nie wyrabiam i bloga zaniedbałam za co przepraszam. Obiecuję poprawę.
Ostatnio na Facebooku prezentowałam dwa nowe nabytki. Jeden został już godnie przetestowany a mianowicie krokodyl z Fisher Price , a przeżył on wiele.

  Krokodylek ciekawy, na górze ma podłoże z kolcami, gdzie można klocuszki wczepiać i wieżę na nim budować. Stabilnie stoi/leży sama nie wiem do końca. Fajne jest też to, że klocki można wkładać i wyciągać przez paszczę, która się otwiera oraz przez grzbiet, bo można podnieść panel do góry i otwieramy jakby jego brzuchol. Prócz tego po naciśnięciu lub wczepieniu klocka na grzbiet krokodyl wydaje kilka dźwięków co uatrakcyjnia zabawę maluchowi. U nas to było odbierane jako nagroda, że przyczepiła dobrze klocka na grzbiet i się jej udało :) Odkryłam też, że jest niezniszczalny, klocki jedynie dołączone do zestawu 4 sztuki się porysowały i one jedynie ucierpiały. A krokodyl ma się świetnie choć był rzucany, turlany, walony wszystkim czym się dało. Śladu nie ma. Ogólnie fajna zabawka jest regulacja głośności ale dźwięki wydawane przez niego są znośne. Bo nie ukrywam grających zabawek nie kiedy mam już dość. Uszy mi zwiędną. Podoba mi się też funkcja z panelem do układania klocków na grzebiecie i, że klocki można dokupywać osobno. Taka dosyć kreatywna i fajna zabawka z pierwszymi klockami dla malucha.

Klocki także coś robią biedronka to grzechotka z małymi biedroneczkami, motyle się obraca wokół własnej osi, gąsieniczka chodzi w kółko a pszczółka na sprężynce się kiwała.
A no i pszczółka nie przeżyła fruwania po całym domu i się odczepiła sprężynka dlatego biedna teraz leży. No nic przy testowaniu ktoś ucierpieć musiał padło na nią. 

Klocki też są terapeutyczne jeśli jakieś dziecko ma problem z napięciem w rączkach lub zaciska stópki i rączki to kolcami z klocków można pomasować, "pokłóć" troszkę aby rączka i nóżki pięknie zaczęły pracować i reagować na bodźce.

Filmik nakręcony podczas zabawy tutaj straty w ludziach nie było akurat i jeszcze chyba pszczółka żyła :D


Tutaj początki Lusi z Krokodylem

a tu prezentacja krokodylka :)

czwartek, 14 maja 2015

Bobovita paczka nr 3

No i znów miła niespodzianka od Bobovity zawitała, taką o to paczkę dzisiaj z Lusią odebrałam.
Opakowanie ogromne Lusia już sobie go przywłaszczyła i w bębenek zamieniła. No cóż ważne, że ma jakieś zastosowanie. W środku oczywiście ulotka na temat mleko Bebiko 2  i kupony uprawniające do zdobycia 4 darmowych próbek mleka. Prócz tego list od Bobovity dla mamy. No ale prócz tych ciekawych ulotek, fajna książka Poradnik żywienia małego dziecka. Super sprawa, bo czasem ciężko jest co chwila latać do internetu i patrzeć co kiedy i jak wprowadzić. Jest też o tym jak i kiedy wprowadzać pokarmy do gryzienia oraz parę ciekawostek na temat radzenia sobie z ząbkowaniem. Prócz książki, która jest warta uwagi otrzymaliśmy w paczuszce słoiczek duży po 6 miesiącu "Zupka-Rosołek z kurczaka z ryżem" brzmi oryginalnie bo rosołu z ryżem ja nie jadam jak już to z makaronem, ale rzecz gustu. Może małej posmakuje. Dziś na obiad mamy barszczyk czerwony, a więc jutro chwila prawdy Zupki Bobovita :) 




Tak poza tym Bobovita dziękujemy miłe to, że co jakiś czas w pewnych okresach, etapach życia dziecka otrzymujemy taką paczuszkę od nich. Więc firma warta uwagi i zarejestrowania. 


Blogosfera Canpol Babies zaprasza :)


Canpol Babies nie śpi, tylko działa i znów wszystkie mamy do testowania i organizacji konkursów zaprasza. Tym razem w swojej ofercie rozdają do testowania i konkursów organizowania Podgrzewacz elektryczny i butelka Haberman. Podgrzewacz ważna rzecz, każda mama powinna go mieć. A butelka Haberman oj głośno teraz o niej ponoć inna niż wszystkie, lecz okazji testowania jeszcze nie miałam. Może teraz się uda, kto wie. O podgrzewaczu poczytać możecie Tutaj a o butelce, która teraz ponoć zwycięża wśród butelek Tutaj. No Drogie mamy skoro już się zapoznałyście z artykułami, to działamy i pięknie swoje zgłoszenia przesyłamy.  Tak o to zestaw z Blogosfery się prezentuje



 Blogosfera Canpol Babies to cudowna sprawa, daje możliwości mamą przetestowania produktów, które są już znane lub wchodzą dopiero na rynek. Dzięki temu inne mamy czytając opinie o tych produktach wiedzą jakie zalety i wady posiadają. Żeby wejść do Blogosfery wystarczy wejść Tutaj
i zgłosić się w formularzach do testowania lub konkursów organizowania na swoim blogu. Mamy blogujące działamy :)


Bańki mydlane przepis co i jak

No Kochani pogoda raz jest raz nie ma. Ale to nic, zaraz humor sobie poprawimy i w pogodę i niepogodę. Na każdej imprezie, urodziny, festiwale bańki mydlane robią furorę. Można kupić gotowe płyny ale można też zrobić samemu. Już najmniejszy człowieczek bańki pokocha bo kolorowe, bo fruwają bo pękają i znikają. Normalnie magia. Luśka już z bańkami się zaprzyjaźniła. Szczególnie, że dziś za oknem pada. To zabawa w domu i tak będzie udana. Wcześniej miałam gotowe, no ale się skończyły bo takie bańki na raz niestety idą. Zdradzę więc Wam przepisy dwa na bańki piękne i kolorowe, że nie odczujecie różnicy między płynem kupnym a zrobionym.

PRZEPIS nr 1

  • 150ml płynu do mycia naczyń
  • 350ml wody
  • 2 łyżeczki cukru
Najpierw wlewamy do naczynia,w którym chcemy zrobić bańki wodę (najlepiej destylowaną, z kranu niekiedy jest za twarda) do niej wsypujemy cukier mieszamy i na koniec dodajemy płyn do mycia naczyń i znów mieszamy, delikatnie. Dobrze też jest taki płyn zrobić dzień wcześniej i włożyć go na noc do lodówki. Potem rano zdjąć pianę z powierzchni i ogrzać do temperatury pokojowej. Dzięki temu bańki będą "mocniejsze"
 

PRZEPIS nr 2

  • 1 litr wody 
  • 2 lub 3 filiżanki płynu do mycia naczyń 
  • 1 łyżeczka gliceryny
Składniki mieszamy dokładnie w wymienionej wyżej kolejności najpierw woda, potem płyn na końcu gliceryna. Tak samo jak w 1 przepisie dobrze jest wstawić do lodówki na noc.

UWAGA!!!
Przy maluchach płyn dajemy tak, aby nie dosięgły, no bo różne są pomysły dzieci. Chodzi, aby go nie wypiły. 

Bańki zamiast dmuchać spróbujcie "rozrzucać" i "ciągnąć" wyjdzie ich wtedy więcej a nawet mogą wyjść większe. 

UDANEJ ZABAWY ŻYCZYMY :)

środa, 13 maja 2015

Targi MamaVille warto czy nie warto iść?

A no ponieważ do Wrocławia Targi MamaVille zawitały i to nawet blisko nas bo w Browarze Mieszczańskim przy ul.Hubskiej. Powiem Wam, że nastawiałam się na takie "Łał". Wcześniej brałam udział w ciąży na targach Mamy i dziecka, wymiana artykułów dziecięcych itp. na Mama Ville byłam 1 raz i czuję się rozczarowana. Mało wystawców tych typowych związanych z targami, więcej było jedzenia, które i tak nie było dla dzieci bo jakieś kawy, hamburgery, befsztyki itp. Wracając do wystawców to były takie małe firemki, które szyją wyroby własne typu ubranka, zabawki, ozdoby do pokoju. Nie było praktycznie stoisk z praktycznymi i fajnymi rzeczami dla mam i dzieci. Może z jedno było jak teraz się mocniej zastanowię, gdzie jedyne "łał" poczułam do łyżek z których nic sie nie wylewa i dopasowują się do rączki. Ceny jak na Targi zwalały mnie z nóg. Zwykle idzie się na Targi, aby upolować okazje cenowe. Bo na takich Targach zwykle takowe są  Tutaj nawet kocyk minky wersja zimowa koszt był nawet wyższy niż zwykle można go kupić w sezonie zimowym, a teraz jest letni, więc tym bardziej powinien być tańszy.  Brakowało też ładu i składu jeśli chodzi o informację. Mąż wpisał się na warsztaty z wychowania radzenia sobie z buntem. Stwierdził, że porówna to co ja mu mówię a co powiedzą mu inne Panie. I tu znów brak "wow" czy czegokolwiek. W jednej "sali" ładnie mówiąc wśród targów tego całego zamieszania, były ustawione krzesła w kole i jedna Pani opowiadała co i jak. Powiem Wam, że nawet mąż spodziewał się czegoś innego. Nie było nic praktycznego, pokazowego. Coś co faktycznie mogło by jakoś pomóc a czego rodzic nie wie. Przykre to, bo takie targi zrażają ludzi, aby na nie chodzić, a przecież powinny zachęcać. Najzabawniejsze było to, że przed wejściem na te Targi stała konkurencja. Mianowicie jedna Pani kierująca na Targi Ascot, które odbywały się tego samego dnia w innym miejscu a druga Pani rozdawała ulotki, plan Targów Mamy i dziecka, które odbywają się 16-17.05 w Hali Stulecia.
Podsumowując, ja nie polecam tych targów Mama Ville, byłam, widziałam i więcej  nie pójdę bo wieje nudą, bo nie ma nic ciekawego a i ceny powalają z nóg. Więc w sumie coś z nóg mnie zwaliło ceny. Gdzie apaszkę z bawełny kupioną od jednej Pani poza targami zapłaciłam 15zł a na targach 25zł-30zł no bez przesady.


wtorek, 12 maja 2015

Ciąża, niemowlę i zwierzęta w domu

Wiele osób w dzisiejszych czasach posiada jakieś zwierzę w domu czy to pies, kot, chomik, królik czy inny stwór. Wszystko jest pięknie i ładnie do czasu, aż bach. Kobieta dowiaduje się, że jest w ciąży. Zaczyna się strach i lamentowanie koty powodują choroby, wszystkie zwierzęta powodują choroby. Po analizie, że zwierzę nagle to zło i trzeba się go pozbyć. Dochodzi do wywalania zwierzaków, oddawania ich do schronisk itp. Powiem Wam to okropne. Ja miałam już wiele zwierzaków. W ciąży okazało się, że mimo tych ogromnych ilości zwierzaków nie chorowałam na toksoplazmozę, Co ciekawsze wszystkie zwierzęta były przybłędami lub uratowane skądś. Więc formalnie powinnam przechodzić toksoplazmozę. A tu niespodzianka. Od kilku lat posiadam psa kundelka jest jak członek rodziny i nie wyobrażałam sobie, aby go wywalić z domu tylko dlatego, że ma pojawić się nowy członek rodziny. Wystarczyło zachować odpowiednie zasady higieny. Po głaskaniu psa myłam ręce, kiedy sprzątałam po nim na dworze odchody myłam porządnie ręce odkażałam płynem antybakteryjnym. Pies również dostał zakaz już spania w naszym małżeńskim łóżku. Reszta pozostała bez zmian. Dalej dzielnie mi towarzyszył, był rozpieszczany, traktowany jak dotychczas. Po woli też przyzwyczajaliśmy go na nadejście nowego członka rodziny. Wytyczyliśmy granicę nowe co wolno a co nie wolno.
Potem nadszedł magiczny czas porodu a potem musieliśmy się liczyć z tym, żeby oswoić psa z dzieckiem. Jest kilka fajnych zasad, po których zastosowaniu zwierzę łatwiej odnajdzie się w nowej sytuacji. Musimy bowiem pamiętać, że zwierzę wcześniej było w centrum uwagi, ono też czuje i myśli. Skoro dla ludzi to nowa sytuacja to dla zwierzaka tym bardziej. On nie wie "co to jest" on się uczy tak samo małego człowieka. jednak, gdy się poznają i zaakceptują gwarantuję, że będą najlepszymi kompanami do zabawy. A teraz kilka zasad jak zapoznać psa i niemowlę

  1. Jeszcze kiedy jesteście w szpitalu, niech mąż/partner przynosi pampersy, ubranka do domu i daje powąchać, oswoić się zwierzakowi z zapachem małego człowieka
  2. Kiedy już wracacie ze szpitala, niech mąż/partner stanie z tyłu z dzieckiem do mieszkania wejdźcie Wy pierwsze. Zwierzę dawno Was nie widziało i na pewno się stęskniło może skakać, cieszyć się, być pobudzone bardziej niż zwykle. Więc należy zachować bezpieczeństwo aby np. pies nie skoczył na malucha
  3. Ponieważ pierwsze wlazłyście do domu przywitajcie się ze zwierzakiem wygłaskać, wypieścić. 
  4. Potem kiedy zwierzę się uspokoi wchodzi tata z dzieckiem. Zwierzę niech podejdzie, powącha, zobaczy malucha. Oczywiście bądźcie w pogotowiu to jest w końcu ich 1 spotkanie.
  5. Potem dajcie im od siebie odpocząć. Niech każde ma swój teren taki azyl bezpieczeństwa
  6. Przez pewien czas nie zostawiajcie samego zwierzaka z dzieckiem i dziecka ze zwierzakiem. Bo i jedno i drugie niechcący może zrobić drugiemu krzywdę. Zwierzę z zazdrości a dziecko niechcący.
  7. Co jakiś czas dawajcie możliwość podejścia zwierzakowi powąchania, polizania dziecka w rączkę, nóżkę. byle nie po buziolu.
  8. Miski zwierzaka i legowisko musi być dobrze ulokowane, aby zwierzę czuło się bezpieczne i w razie czego miało gdzie odpocząć od malucha a i maluch, by nie dobrał się do żarcia zwierzaka. Choć karma psa i kota ma więcej mięsa niż szynki, które niekiedy jemy :P
  9. Kiedy dziecko starsze dajcie możliwość im zabawy, dziecko niech rzuci psu piłkę, niech da marchew królikowi. To taka przyjaźń między nimi.
  10. Nie zakładajcie z góry, że zwierzę i niemowlę to źle wróży. Jest udowodnione, że dzieci chowane ze zwierzętami chowają się lepiej i są mniej narażone na występowanie alergii niż dzieci, które wychowują się bez zwierząt.
No się rozpisałam, ale np ostatnio na ogródkach działkowych znalazłam królika. No ludzie ręce mi opadają. Bo co dziecku się znudziło? Bo urosło? Dla Wszystkich którzy tak postępują. Jakby tak ktoś Was wyrzucił bo żrecie za dużo bo jesteście więksi, bo marudzicie i dużo wymagacie, a człowiek chce spokoju. Fajnie by było? Zwierzę udomowione zginie w warunkach ulicznych pozostawione same sobie. 
p.s.
Znaleziony królik ma się świetnie. Widać, że udomowiony i pies i Młoda go przyjęli bardzo miło więc zwierzyna się odnalazła. Mało tego mój pies jest rewelacyjny jeśli chodzi o pomoc w rehabilitowaniu Luśki. To on ją motywuje, do prób przemieszczania się, prób obracania, turlania. Robi po prostu to razem z nią. Pilnuje ją i gdy zaczyna płakać idzie po mnie lub po męża.  Nie ma alergii na psa, królika itp. Pies lenieje i się sprząta, choć czasem skubnie jakiegoś mu włosa i wpakuje do dzioba to Uwaga dziecko ŻYJE. nic jej nie jest i ma się świetnie. Nie popadam w paranoje o sterylności. Więc zastanówcie się 10 000 razy za nim wywalicie zwierzaka bo ciąża, bo małe dziecko. Bo tak na prawdę to głupia wymówka na pozbycie się zwierzaka. 

O wiem jeszcze ciekawostka, kobieta, przed ciążą przebywała ze zwierzakiem nie może się od niego zarazić nie wiadomo czym podczas ciąży. Trochę pomyślmy. 

Miłego dnia Wszystkim :)


wtorek, 5 maja 2015

Wesoła Farma z Myszką Minnie

Nie wiem, czy znana jest Wam firma "I <3 art" Ostatnio dorwałam ich właśnie "puzzle" Wesoła Farma. Nie są to jednak zwykle puzzle. Jest to kreatywna układanka połączona z zabawą. W pudełku znajdują się cztery duże elementy układanki z grubej tekturki. Po połączeniu elementów układanki z jednej strony mamy obrazek farmy kolorowy podzielony na różne strefy a z drugiej strony mamy sporą kolorowankę. Na stronie gdzie jest ten obrazek kolorowy jest podzielony on na 4 strefy (niebo, pola, trawa, ogródek) Prócz tego są na całym obrazku rozmieszczone przylepce do których można przylepić zwierzątka lub postać Minnie lub Daisy or az rzeczy (traktor, wiadro, konewka, chmurki). Wszystkie te elementy dziecko może rozmieścić według stref czyli wokół np owcy jest zielone tło czyli powinna zostać przyczepiona na łące. Można też dać dziecko możliwość stworzenia własnego obrazku lub forma zabawy może się bawić w przedstawienie odgrywane na planszy. Prócz tego kolorowanka z drugiej strony także zajmie malucha na dłuższą chwilę. Pokolorować własne puzzle, każdy by chciał. Teraz zobaczcie i oceńcie sami nowość firmy "I <3 art" moim zdaniem pomysł fajny i rozwija mega kreatywność dzieci. Zabawa ale i nauka o farmie, gdzie dane zwierzątko mieszka, jak wygląda oraz co się dzieje na farmie, jak ciężko trzeba tam pracować. Ach jak ja lubię takie zabawki tyle dobroci w jednym. Polecamy









Ryż zapiekany z jabłkami

Ryż z jabłkiem:
1 woreczek ryżu (chyba że sypany to tak odmierz sobie ile zjesz)
3 jabłka
2 łyżki cukru
Troszkę masełka do wysmarowania naczynia żeroodpornego
Przygotowanie:
1. Ryż ugotuj w wodzie i odcedź
2.Jabłka obierz i zetrzyj na tarce o grubych oczkach.
3.Piekarnik nagrzej do 180 stopni C. 
4.Jabłka wymieszaj z ryżem, dodaj cukier cynamonowy.
5.Całość przełóż do wysmarowanego masłem żaroodpornego naczynia i polej śmietaną z cukrem 
6.Piecz pod przykryciem około 40 min. Po tym czasie zdejmij pokrywkę i piecz jeszcze 10-15 minut.




SMACZNEGO :)