czwartek, 9 lipca 2015

Metoda BLW, czyli jak się do niej przygotować

Na pewno słyszeliście o Metodzie Bobas Lubi Wybór. Ja już wcześniej tą metodą pracowałam z "cudzymi" dziećmi a teraz z własnym. Trochę ją pod siebie zmieniłam, ale idea i główne założenie zostało takie samo. Żeby ta metoda miała sens trzeba się wyposażyć. Mianowicie kupujemy zastawę dla dziecka. Zastawa taka zawiera:

  • miseczka plastikowa, nie za wielka i nie za głęboka. My mamy taką koszt około 2-5zł
     


    • łyżeczka na początek fajna jest plastyczna taka, która dopasuje się i do lewej i do prawej rączki. Dziecko bowiem jeszcze nie ma określone czy będzie prawo- czy lewo- ręczne. Łyżeczka ta mimo wyginania zawsze wraca do swojej formy :) Jak będziemy wybierać łyżkę, pamiętajmy o tym by była lekka,płytka, nie za długa, wygodna w trzymaniu.
    • widelec , można choć na początek zbędny, łyżką wygodniej.
    • kubek niekapek lub inne podobne. Polecam z MAM na początek rewelacja wygodny w trzymaniu, może być niekapek a może być kapek, miękki fajny ustnik, nie jest za duży i lekki
       

      .
    • śliniak fajne są w ikea z rękawkami
    • krzesełko wygodne z pasami, na początek bez stolika, bo dziecko nie będzie widziało co w misce ma, jeśli nie siedzi maluch to leżaczek bujaczek zastępuje krzesło :)
    Teraz można przejść do pracy. Kiedy Łucja miała 5 miesięcy wprowadziłam jej marchewkę i kaszkę jaglaną. Podczas karmienia dostawała swoją łyżkę. Ja miała drugą swoją miska leżała po środku na jej nóżkach. Zamaczała sobie sama swoją łyżkę w misce lub z moją pomocą. I tak raz ja wkładałam jej do buzi moją łyżkę z jedzonkiem a raz ona polizała sobie swoją. Tym sposobem po około miesiącu jej celność łyżka-buzia była rewelacyjna. Początki najgorsze. Trzeba nastawić się, że wszystko łącznie z nami będzie w jedzeniu. Ale potem za to będzie łatwiej.
    Około 6 miesiąca zaczęłam kroić marchew w plastry, słupki, tak samo ziemniaki, cukinie, dynie. Gotowałam te warzywka na parze i podawałam jej do ręki lub kładłam do miski. Sama brała próbowała rączkami. Patrzyłam jak reaguje na nowe smaki, jak woli podane warzywa czy plastry czy paski. Potem dopiero wprowadziłam jabłko, biszkopt, chrupki. Chrupki odrzuciła od razu. Wkurzały ją, że się przyklejają do podniebienia. Jabłko smakowało, ale musiało być kwaśne i pokrojone na takie półksiężyce grubość około 1cm. Biszkopty średnio przypasowały bo słodkie. Od razu odrzuciła produkty, które w smaku było słodkie. Posmakowały jej wafle kukurydziane takie andruty. Można kupić nawet w biedronce. UWAGA!!! Bzdurą jest, że dziecko nie mające zębów sobie nie poradzi, będzie się dławić itp. Lusia ma 9,5 miesiąca. Nie ma ani jednego zęba.(Jedynka się przebiła, ale nie wyszła cała. ) Nie dławi się, dziecko ma odruch wymiotny, jak wsadzi sobie za dużo. Choć nam się to nie przydarzyło. Lusia mając teraz 9,5 miesiąca je praktycznie sama, wszystko prócz zupy. Część rączkami część łyżką i daje rade. Nie gotuje osobno dań je praktycznie to co my. Próbuje i smakuje. Nie ma problemu z warzywami i owocami, odrzuciła jedynie słodkie co w sumie jest atutem.
    video

    2 komentarze:

    1. nawet nie wiedziałam, ze jest taka metoda :P a robiłam bardzo podobnie :) Tomasz ma 19 miesięcy i je sam ale zupy nadal ja mu podaje bo inaczej wszystko ląduje ma stoliku a nie w buzi

      OdpowiedzUsuń
    2. a no jest i skuteczna :) jak miło zjeść ciepły posiłek a jednocześnie dziecko je :)

      OdpowiedzUsuń

    Będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad, że tu byłeś. Zapraszam też do nas na fanpage :)