wtorek, 18 października 2016

Nowo-narodzony i co dalej?

Najpierw jest noszenie 9 miesięcy pod serduchem i rośnięcie z Tobą, tylko, że to ja wyglądam jak wieloryb. Później rodzę Cię w ciężkich bólach porodowych, już nie wspomnę o krzyżowych (w moim przypadku gorsze od skurczy). I nagle dostaje Cię na brzuch takiego jeszcze brudnego, płaczącego z przerażenia, patrzymy na siebie. To tak jak idzie się do przedszkola i nie wiadomo czy ktoś nas polubi. Nagle uświadamiam sobie, że Ty ta mała istotka jesteś częścią mnie, od razu Cię kocham, lecz nie wiem czy Ty pokochasz mnie. Przecież mnie nie znasz. Co z tego, że powiemCi "mów mi mamo". Pewnie będę Cie wkurzać kiedy nie będę rozumiała dlaczego płaczesz w nocy lub w dzień. Pewnie będę czasem zawodzić, gdy sił mi braknie na ciągłe noszenie Ciebie po domu. Pewnie nie raz wspólnie płakać będziemy z bezsilności, lecz jedno mogę Ci zagwarantować nigdy nie przestanę Cię kochać. Nawet gdy wzajemnie będziemy się wkurzać to jednak nadal będę mocno Cię tulić i zawsze wspierać w każdej twojej decyzji. 

Tak zaczyna się właśnie droga naszego wspólnego życia. Nowa droga nazywana "macierzyństwem". Teraz mam nową rolę, rolę "mamy" nie chce jej grać jak w teatrze grają aktorzy, nie chce być idealna ani książkowa. Chce być czasem niepomalowana i roczochrana, chce być taka nieidalna, ale Twoja zawsze. Taka mama co daje nakazy ale i nagrody. Taka co przytuli i gdy coś przeskrobiesz trochę nakrzyczy. Jednak zawsze będzie kochać. 

Pamiętam te chwile na porodówce gdy leżałeś na moim brzuchu. Gapiliśmy się na siebie i żadne z nas nie wiedziało o co chodzi :D Potem szybko rachu ciachu i masz babo jesteś zdana na siebie w domu a on na Ciebie. Teraz pytanie co dalej z tym nowo narodzonym ludziem zrobić? 
A no kochać. Tyle wyzwań tyle trudów, ale warto. Teraz zmieni się kilka rzeczy:

1. Pora spania to pora śniadania- a no cóż poradzić teraz spanie to marzenie, bo nocne wstawanie do Ciebie to nakarmienie lub tulenie. Trzeba się przestawić i koniec spania do południa teraz będzie jogging do łóżeczka i do łóżka z powrotem. Pierwsze dwa dni myślisz "ee spoko nie jest źle", kolejne dwa dni myślisz "kurde trochę jestem zmęczona", kolejne dwa dni "nosz kurcze kiedy to dziecko się regeneruje?" a potem po prostu wstajesz bo organizm się już w miarę przyzwyczaił a i ludzik mały daje więcej pospać.
2. Przewijanie, ubieranie toż to magia. Z córą jakoś prościej było a ten to na twarz nawet se sika. Ja wam mówie do mam talent go oddam jak nic, bo bierze niby niepozornie i leje tak, że do buzi swojej trafia, a mi się śniadanie cofa co zjadłam rano. A ten się cieszy jakby nie wiem co mu do tej buzi wleciało pysznego i na brawa czeka. A kupa o to jest magia dopiero, że w takim małym człowieku tyle tego się zbiera i jak ze dwa dni zejdą to taka eksplozja nastaje, że i meble, podłoga i matka cała a człowiek szczęśliwy bo lżej na brzuchu i głodny znów dzieć się robi.
3. Karmienie ja nie wiem co do czego, ale jakoś rade dajemy. Cyc do buzi i heja, czasem ugryzie, czasem źle złapie, ale ogólnie facet wie o co chodzi. Gorzej, że te cycki jakieś takie nie raz jak kamienie, od ramion do ziemi sięgają i mlekiem po twarzy innych sikają, a na spacerze nie ma zapominania o karmieniu bo zaraz wszystko w mlecznym jest płynie. Bo tak to jest z tym mlekiem matki, najpierw go nie ma, potem za dużo, potem się normuje a potem zanika. 
4. Rozmawiamy - a no ja gadam do ciebie a ty nic. Ty leżysz i płaczesz i bądź tu mądry kiedy płaczesz inaczej, a może w inne tony ? Chyba nagrywać zacznę niż zgadywać i płacz do sytuacji zacznę dopasowywać. Potem zapiszę i słownik tłumaczeń zrobię, niczym instrukcja niemowlaka, ależ by się sprzedawała książka taka :D Interes życia. Tylko ty chyba jednak wciąż płączesz tak samo, albo ja taka zmęczona, że już różnicy nie widać wcale. 
5. Instrukcja no właśnie czemu nikt jej nie dokłada? A powinni a nie matkę samą zostawiają. On patrzy na mnie ja na niego i tak leżeć możemy wieki całe, jednak co dalej? 
Nie ma teraz reklamcji bo nie uwzględniają, nie ma mówienia że się nie wiedziało. Teraz trzeba działać i jakoś żyć. A jak? A no dziecko Wam ustawi plan działania. Teraz to ono będzie budzikiem do pracy wstawania, teraz to ono zapewni wam ogromne pokłady joggingu i sportu, a ile nerwów łooo spalicie wszystkie kilogramy, do tego dojdą chwile radości gdy spojrzą na ciebie te dwa ślepia i wytulisz i wyściskasz. Nie myśl co będzie bo nie warto życie wiele rzeczy weryfikuje, a takie dziecko nauczy cię wiele, ono najlepszym jest teraz nauczycielem. Patrz na nie i bądź jak służący na każde skinienie na mleko, na przebranie i na tulenie. A ono odwzajemni się  miłością bezwarunkową i wreszcie kiedyś powie do ciebie "KOCHAM CIĘ MAMO" ten moment wszystko wynagradza i przypomina o największym skarbie jaki ma się w życiu a DZIECKO się nazywa :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad, że tu byłeś. Zapraszam też do nas na fanpage :)