Jak się lata?
W tunelu latać może w sumie każdy kto cieszy się dobrym zdrowiem, nie waży więcej jak 130kg oraz ma minimum 4 lata.
Przed swoim pierwszym lotem należy przybyć około 45minut szybciej, aby przejść krókie szkolenie z instruktorem. Później każdy z uczestników otrzymuje gogle, kombinezon i kask. Przebieramy się w przebieralni. Ważne, aby mieć ze sobą wygodne, sportowe buty. Kiedy jesteśmy już gotowi udajemy się z instruktorem do kabiny i tam jeszcze raz otrzymujemy krótkie wskazówki. Kiedy nadchodzi nasza kolej "wchodzimy" do tunelu kładąc się z pomocą instruktora na wietrze. Dość śmiesznie z boku to wygląda, ale pozycja wyjściowa jest potrzebna, dzięki temu wytworzona struga powietrza jest wstanie nas unieść. Szklana tuba pozwala wznieść się na wysokość maksymalnie 15 metrów. Szerokość tunelu to 4,3 metra, a prędkość powietrza osiąga w nim 320 kilometrów na godzinę.
Mój mąż przyodziany w super strój latał wraz z instruktorem. Każdy bowiem kto nie ma dużego doświadczenia musi z taką wykwalifikowaną osobą latać. To ona dba o nasze bezpieczeństwo, zapewnia pomoc i dba o dobrą zabawę. Komunikujemy się w tunelu za pomocą 3 znaków, gdyż każdy z uczestników ma stopery w uszach.
Instruktorów mają naprawdę wspaniałych. Posiadają anielską cierpliwość i widać ich wielkie zaangażowanie w tym co robią, dzięki czemu możecie zabrać 4-latka na taki lot i gwarantuje Wam on będzie zachwycony, a wy spokojni o jego bezpieczeństwo. To miejsce bowiem tworzą cudowni ludzie, którzy nie są tylko pracownikami, ale pasjonatami tego co robią i czego uczą innych. Dzięki temu czułam, że cała oprawa lotu jest bardzo profesjonalnie zorganizowana.
Kiedy zgłodniejecie możecie posilić się w mini barze znajdującym się na głównej sali, zaledwie kilka metró od tunelu. Można też zamówić sobie dobrą kawę lub herbatę i podziwiać jak inni fruwają.
Dzięki temu czekanie na swoją kolej mija bardzo szybko. Pani obsługująca barek jest przemiła i zawsze powie dobre słowo początkującym lotnikom.
Jak zobaczycie na filmikach mój mąż dzielnie próbował szybować. Mimo, iż cała zabawa trwa dwie serie po 90 sekund to warto taki prezent komuś sprawić. Teraz zbliżają się Walentynki, więc to idealny moment, aby pomyśleć o czymś nietypowym. Z tego co widziałam na stronie mają również ciekawą ofertę z okazji tego święta zakochanych TUTAJ
Kiedy zapytałam męża jak mu się podobało w pierwszej chwili odebrało mu mowę. Warto wspomnieć, że w dniu kiedy wybraliśmy się na jego lot, został on wpakowany do auta i wywieziony w ciemno. Na miejscu dopiero miał wyjaśnione co i jak. Całość uważam, za mega udany pomysł. Wspomnienia na pewno będą, a jego zadowolenie było ogromne. Dobrze, że okrągłe urodziny są raz na 10 lat, bo bym zbankrutowała. Teraz to już chyba tylko skok na spadochronie mógłby to przebić, być może znów w Mirosławicach.
Anielska cierpliwość instruktorów to podstawa, w końcu jesteśmy tam dla Was. :) Fantastyczny prezent. Twój mąż na pewno na długo zapamięta to wyjątkowe wydarzenie. Gratulujemy świetnego i bardzo oryginalnego pomysłu. :)
OdpowiedzUsuń