niedziela, 7 maja 2017

Fotoobraz - rodzina zamknięta w obrazie

Kochani od kiedy wyszłam za mąż marzyłam o posiadaniu fotoobrazu. Najpierw było to marzenie o obrazie, gdzie byłabym ja i mąż. Jednak wtedy nam to nie wyszło i jakoś przeleciało. Kiedy pojawiła się Lusia znów był plan i marzenia o owym fotoobrazie tym razem w powiększonym składzie. Jednak i tym razem jakoś nam nic nie sprzyjało. Teraz kiedy urodził się Szymon, postanowiłam, że no musi ten fotoobraz dojść do skutku i uwieczni całą naszą czwórkę.

Kiedy wybrałam już firmę, której powierze owe zlecenie na zrobienie fotoobrazu stanęłam przed wyborem jaki on ma być i na czym wykonany.
Kiedyś fotoobraz kojarzył się z płótnę i nanoszeniem zdjęcia na nie. Teraz możliwości jest masa i wcale nie trzeba go wykonać na płótnie. Mamy bowiem wybór, może być wykonany na:


  • DIBOND- płyta stabilna, odporna na wszystkie warunki atmosferyczne, charakteryzuje się maksymalną ostrością 
  • PLEKSI- daje niewiarygodne wrażenie głębi i odbicia lustrzanego
  • DIBOND BUTLERFINISH - stabilność, maksymalna ostrość, odporna na warunki pogodowe, szczególnie nadaje się dla motywów biało-czarnych, Metallic Look
  • PŁYTA PVC- niska waga, odporna na warunki pogodowe, przystęona cena (najtańsza opcja)
  • GALLERY PRINT- powierzchnia matowa lub błyszcząca (najdroższa)
  • PŁÓTNO 

My wybraliśmy Dibond, jakoś on najlepiej do nas przemawiał, wybraliśmy też mocowanie aluminiowe dodakowo płatne. Prócz tego wybraliśmy jaki chcielibyśmy rozmiar i że obraz ma być pionowy. Wybraliśmy wszystko od a do z. Kiedy z dumą pobrałam program do obróbki zdjęcia i chciałam w nim podziałać, aby wszystko dopasować do tego idealnego zdjęcia naszej czwórki. Okazało się, że my w całej naszej galerii nie mamy żadnego, ale to na prawdę żadnego zdjęcia w czwórkę. Jedyne jakie miałam to jak byłam w ciąży z Szymkiem, no ale to się nie liczy bo strzałki mu nie dorysuje w stylu "W brzuchu jest Szymek". Normalnie nas zamurowało. Bo co teraz? No ja jak to ja. Zrobimy sobie zdjęcie sami. 


Aparat ustawiony wszystko gotowe. Siedli my na ładnym tle oświetliliśmy lampami, czym się dało, bo słońca było brak i było za ciemno na zdanie się na naturę. W życiu nikt nie uwierz, ale kiedy miało być magiczne pstryk samowyzwalacza poszło światło wszelakie w całym mieszkaniu. Normalnie jak na złość. No to stwierdziłam dobra, zrobimy u fotografa. Okazało się, że naszej dobrej znajomej siostra zajmuje się fotografowaniem i robieniem sesji. Rewelacja umówiliśmy się z dumą wybraliśmy stroje. Wszystko ideał. Tego dnia kiedy mieliśmy się spotkać oczywiście lało, wiało więc znów przepadło. Jednak stwierdziliśmy, że się nie poddamy. Pojechaliśmy do rodziny mojego męża i ubłagaliśmy jego siostre, aby zrobiła nam zdjęcie. Pleneru brak, strojów brak. Wyglądliśmy jak z choinki byśmy się urwali, bo świeżo po podróży Lusia rozczochrana, po podróży, Młody wiecznie głodny, mąż zmordowany kierowaniem autem z naszą załogą, a ja próbował zebrać ich do kupy. Tym sposobem Staneliśmy przy ścianie, jedynie dobre tło w mieszkaniu.


 Ja wzięłam Szymka na ręce, Piotr Lusie. Uwierzcie mi mieliśmy chyba z 1000 ujęć i na każdym ktoś ziewał, zamykał oczy, Lusia się wierciła, bo miała wizję zabawy. Jednak zdjęcie 1001 było najlepsze. Pokazuje takich nas, nie jest idealne, jednak jest prawdziwe. Lusia błądzi na nim gdzieś myślami, jak to ona ma własną wizje na każdą minutę swojego życia. Szymon skupia się nad zawartością pieluszki, zaś my rodzice mimo zmęczenia, jesteśmy szczęśliwi, że ich mamy w swoich ramionach. Zdjęcie zostało poddane wszelakim doskonaleniom w programie Saal Digital , tak prostego programu do obróbki zdjęcia i stworzenia z niego fotoobrazu w życiu nie widzieliście. Poradzi sobie z nim nawet dziecko lub oporny człek. Poruszacie się po nim instynktownie, wszystko czytelne i proste w obsłudze.

 Idziecie krok po kroku, dzięki temu macie wszystko pod kontrolą. W każdej chwili możecie się cofnąć, zacząć od początku. Kiedy już wszystko ustawicie klikacie zatwierdzenie projektu, wysyłacie go w ten sposób bezpośrednio do firmy Saal Digital. Teraz płącicie, wybieracie formy wysyłki i gotowe pozostało czekać. Tak jak w przypadku książki efekt będzie powalający. Fotoobraz przeszedł nasze wyobrażenia. Mimo naszemu kiepskiej jakości zdjęcia, oni zrobili z niego efekt wow. Starannie naniesiony, wygląda niesamowicie. Wyraźnie widać każdy szczegół, kolory każdy dokładnie odzwierciedlony. Jesteśmy zachwyceni, że po raz drugi ta firma nas nie zawiodła i będę ją polecać każdemu. Mam bowiem porównanie do innych firm i jednak ta wciąż wygrywa. Efekt możecie zresztą ocenić sami. 












2 komentarze:

  1. Czekam na fotoksiążkę z tej firmy .Piękne rodzinne zdjęcie 👍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fotoksiążkę też robiłam dla dziadków, też wyszła cudownie. Robiłam ostatnio też w innej i już tego efektu wow nie było jak u Saal Digital, więc pozostane im wierna

      Usuń

Będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad, że tu byłeś. Zapraszam też do nas na fanpage :)