
Hej co u ciebie? Pewnie znów wstałaś wcześnie rano, jeszcze za nim zadzwonił budzik. Nakarmiłaś dzieci, wyszykowałaś męża do pracy, ogarnęłaś dzieci, jak masz psa to pewnie jeszcze spacer z nim zaliczyłaś, za ni wszyscy tyłki z łóżek ruszyli. Tak pewnie wygląda Twój poranek, mój tak samo. Wiem nawet co będziesz potem robić. Będziesz prała, sprzątała, robiła zakupy, gotowała a jednocześnie robiąc to wszystko zajmowała się dziećmi. Pod wieczór kiedy dzieci już śpią i chciałabyś odpocząć. Marzysz o tym prysznicu, ciszy, chwili wytchnienia...
Wraca jednak mąż, budzi dziecko swoim powrotem prosisz o to, by położył je spać, podał misia, zrobił herbate, zrobił cokolwiek.Jednak jedyne co słyszysz w zamian to "jestem zmęczony, właśnie wróciłem z pracy". Nagle czujesz napływ ciepła, żalu, złości i smutku jednocześnie. Czujesz to? Ja tak. Właśnie chciałabyś krzyczeć, a może krzyczysz, chciałabyś wyjsć i trzasnąć drzwiami, a może właśnie to robisz. A może stoisz jak ja w tym zmęczeniu i bezsilności, analizując cały dzień ile zrobiłaś, a ile nie zdążyłaś, ale już padasz na pysk. Jednak w oczach partnera , ojca twoich dzieci nie zrobiłaś nic. Tak wygląda każdy dzień, jak schemat. Najpierw jakoś działasz, próbujesz, radzisz sobie, aż przychodzi taki moment, że coś pęka i nie dajesz już rady. Działasz jak robot, robisz niczym na pamięć. Jednak kiedy zbliża się wieczór, dajesz upust, baterie jakby się wylały i zrobiło się spięcie. To właśnie ten moment nastąpił. Coś w tobie umarło. Krzyczysz, motasz się, sama do końca nie wiesz co robisz i mówisz. On niczym worek treningowy, a po chwili też dorzuca drewna do ognia i macie pożar. Nastał ten czas, ten który miał nigdy nie nadejść. No przecież miało być jak w bajce, przecież byliśmy jednością. Jak to się stało?Skąd się to wzięło pytasz? Przyszedł tak szybko, przecież ledwo co ślub braliście, a to już? Czy to koniec? Wypelenie? Gdzie miłość, gdzie radość? No gdzie to się podziało? Tak to on przyszedł, pojawił się i rozgościł niczym gość, choć wcale go nie chcesz, nie umiesz wyprosić, on się rozsiada wygodnie w fotelu, a ty? Ty się poddajesz bo nie masz siły. Walcz z nim! Wywal go! Ten gość to KRYZYS. Zbudował mur między tobą a twoją drugą połówką, zabrał tą radość, tą miłość, tą bajkę, która przecież jeszcze chwile temu trwała. Jak to się stało? Przecież chcieliśmy domu, dzieci, pracy, chcieliśmy, jednak to nas przerosło, pogubiliśmy się. Ty straciłaś radość z przemęczenia, zatraciłaś siebie, on uciekał w prace , brał nadgodziny, Przyszła też ona , która niczym towarzyszka jego, kroczy i wysysa życie z człowieka, to CODZIENNOŚĆ.
Ty i on mijacie się, nie rozmawiacie, żyjecie razem choć osobno, Niby śpicie, ale to bardziej leżenie każde obok siebie. Patrzycie, ale nie widzicie już nic. Zabrakło czegoś... tylko czego? Ja już wiem, to te MAŁĘ RZECZY, to ich Wam zabrakło, to z pwoodu ich braku przyszła codzienność i kryzys, przez brak małych rzeczy powstał mur, i dwie drogi. Ogarnij się szybko, bo lada chwila będzie za późno. Nie poddawaj się, walcz. Nie wiesz jak? Powiem Ci bo czasem wystarczy tak niewiele, aby przenieść góry. Wystarczy wstać rano i zrobić sobie wzajemnie kanapki, wystarczy wysłać krókiego smsa "Myślę o Tobie". Wydaje się mało? A nie pamiętasz jak było kiedyś? Jak godzinami ze sobą rozmawialiście?Jak sms "Kocham" robił na Tobie tak wielkie wrażenie. Pamiętasz jeszcze coś z tam tego czasu? Gdy nie było domu, dzieci, pracy? Byliście Wy. teraz też tak może być, Jednak nie od razu najpierwzacznij od małych gestów. Jak znów powie, że wrócił z pracy zmęczony zapytaj czy nie chce herbaty, a może randka?Byliście kiedyś na randce? Taka zwykła spacer i ciasto w jakiejś kawiarni, a dzieci? A no mamy XXI wiek są nianie, ciocie, dziadkowie, znajomi. Przecież nie znikasz z powierzchni ziemi nie wyjedziesz na rok, Ty pójdziesz na spacer, zjesz ciasto. To nie zbrodnia. Zobacz go na nowo, zakochaj się w nim znów, bo choć wiele się zmieniło i lat Wam przybyło to wciąż jesteście tacy sami. Zaszalej olej porządek w domu, świat bowiem się nie zwali, weź załóź kiecke, to nic, że wygnieciona, pomaluj się to nic, że trochę krzywo i na szybko, a on zobaczysz Cie zaskoczy, zobaczy w Tobie znów tą kobietę co się w niej zakochał. Znów połączycie swoje drogi, powstanie most nad tym murem. I najważniejsze dużo rozmawiajcie. Ja wiem, że pewnie on Cię wkurza, ja wiem, że to ciężko, ja wiem że targają Tobą ogromne emocje złości i radości razem, ale musicie, bo jeśli przestaniecie, to nigdy nie dojdziecie do porozumienia. Wiem, że masz wiele do neigo wątów i żalów, ale posłuchaj też jego. Czy nie ma też trochę racji, że widzisz teraz tylko dzieci na pierwszym miejscu, a on?


Bo nawet w bajkach już wiedzieli, że tylko dwoje może tworzyć jedną całość. Że choć różne dwie połowy, jedność tworzą najlepszą, bo się uzupełniają.

Chce się krzyknąć "do boju mamuśki!!"
OdpowiedzUsuń:) a i owszem bo to właśnie na matkach spoczywa zwykle ten ciężar wszystkiego
UsuńPieknie napisane nie wazne czy to1 po slubie czy30 zawsze trzeba sie wspierać mówić ze soba duza ukazywać uczucia o szanowaćMonika flok
OdpowiedzUsuńW dzisiejszych czasach coraz częściej spotykam się z tym, jak łatwo ludzie rezygnują z czegoś, nad czym pracowali i pielęgnowali przez długi czas. Mam na myśli właśnie związek, coraz łatwiej przychodzi nam porzucanie kogoś, zmieniania "na lepszy model", stawianie wyimaginowanych warunków. Nie doceniamy tego, co mamy, wciąż szukamy kogoś, czegoś lepszego. Niestety, często nie otrzymujemy już drugiej szansy i żałujemy swojej decyzji. Dlatego jestem zdania, że jeśli w związku się coś psuje, nie warto od razu z niego zrezygnować - trzeba o niego dbać i dalej pielęgnować. Rozmawiać, stawiać na kompromisy. Można też skorzystać z pomocy psychologa czy na przykład tantry. Polscy szamani pomogli nam w kryzysie poznać siebie na nowo i odkryć swoje potrzeby i pragnienia. Polecam każdemu.
OdpowiedzUsuń