poniedziałek, 27 czerwca 2016

Wyprawka dla drugiego szkraba, czyli nauka na błędach

Każdy człowiek zdobywa doświadczenie metodą prób i błędów. Ja pomimo wcześniejszego doświadczenia z dziećmi to jednak inaczej przy cudzych a inaczej przy swoim. Przy Lusi mimo minimalizmu i tak część rzeczy z wyprawki kupionych z myślą, że będą super po 2 latach teraz okazało się, że są lepsze na rynku dostępne.

1. Leżaczek - bujaczek. Przy Lusi miałam dwa jeden z Fisher Price takie gniazdko, a drugi zwykły rozkładany na płasko. Żałowałam, że nie mam jednego, który byłby połączeniem tych dwóch. Teraz w drugiej ciąży znalazłam rozwiązanie :) Leżaczek-bujaczek Tiny Love 3w1. Powiem Wam rewelacja. Może robić za przenośne łóżeczko w domu, Maluszek leży bezpiecznie i nie wypadnie. Posiada pasy, dla starszego kiedy już dziec, nie leży tylko, a zaczyna łobuzować. Kolejny atut to zabawka zawieszana na pałąku, gra i świeci. Dodatkowo posiada wibracje. Leżaczek rośnie razem z dzieckiem, więc starczy spokojnie na długo. Może być bujany a może po prostu pełnić funkcje leżaczka. Jest do tego jednym z nielicznych, który jest na prawdę rozkładany na całkowicie płasko, więc idealna pozycja dla noworodka.


2. Podgrzewacz - Przy Lusi zwykły i też dawaliśmy radę, jednak jak gdzieś podróżowaliśmy to już było wyzwanie, bo nie wszędzie był kontakt a mleko czy jedzonko podgrzać trzeba było. Teraz zaopatrzyliśmy się w podgrzewacz 2w1, czyli posiada wtyczkę do auta. Dzięki temu nawet jak nie ma prądu możemy podłączyć go i szybko podgrzać posiłek czy wodę na mleko.


3. Kocyk- Każdy dziec kocyka potrzebuje najlepiej ze dwa, jak jeden w praniu drugi zapasowy. Przy Lusi bo jesienna miała polarowe,pluszowe lub bawełniane. Teraz szukałam czegoś co będzie przykryciem dla Malca, ale jednocześnie nie będzie pod nim mu gorąco i nie będzie się pocił pod nim jak szczurek. Po długich szukaniach wybór padł na kocyk bambusowy. Idealny na lato. Dostosowuje się do pogody i temperatury. Bambus ma cudowne właściwości o czym już Wam pisałam opisując pieluszkę bambusową. TUTAJ. Kocyk taki jednak musi być wykonany ze 100% tkaniny bambusowej, aby pełnił swoją rolę. Takie znajdziecie u Very Funny TUTAJ. Akurat teraz trwa u nich właśnie promocja na kocyki więc warto zerknąć.

4. Pieluszki tetrowe, flanelowe itp. - Pieluszki zawsze się przydają, czy to przy odbiciu na ramieniu, przy przewijaniu a nawet u lekarza. Przy Lusi zakupiłam stanowczo ich za mało. Jedyne co super się sprawdziło to ich jakość podwójnie tkane, które znalazłam w sklepie Kubuś-kids, który każdemu polecam bo na prawdę ma super konkurencyjne ceny :)


5. Rożek do zawijania- To była głupota. Co prawda był dodany do kompletu z pościelą, ale użyty był raz. Zbędny całkowicie. Szczególnie, gdy na dworze ciepło, a dziecko opatulamy ubrane w takie cudo powodujemy, że się ono przegrzewa. I potem wielki szok, że dziecko wyje, bo mu gorąco, a nie bez powodu. Lusie zawijałam potem w kocyki, jednak latem w kocyk to też troszkę za ciepło. Teraz postawiłam na bambus.  Zakupione więc zostały pieluszki bambusowe, które są delikatne i idealnie się nadają do zawijania Malca, oczywiście można też zainwestować w woombie, ale to jednak dużo droższy wydatek, a przecież wydatków i tak mamy sporo związanych z wyprawką.



6. Wanienka- przy Lusi najpierw była taka ze stelażem na kółkach i półkami, jednak duże to gabarytowo, a dziecko szybko wyrasta, na stojącą miejsca nie ma. Kiedy dostałam dla Lusi wanienkę turystyczną Karibu, byłam w niebie. Po rozłożeniu duża, po złożeniu zajmuje mało miejsca. Po prostu idealna. Do tego my często gdzieś jeździmy, więc zamiast mieć 100 tysięcy gadżetów. Jest jedna wanienka i do domu i do podróży. Rewelacja.


7. Przytulanka- Lusia miała najpierw misia szytego ręcznie, ale średnio wpadł w jej gusta, za to szmatka-kocyk z pluszową głową zwierzątka, pokochała. Tak śpi do tej pory. Ubolewam, że kupiłam jedno i potem szukałam z mężem na gwałt zapasowego. Teraz ona ma swoje, a dla brata są nowe :) Te szmatki są cudowne jeszcze pod względem uspokajacza, bo przechodzą zapachem matki i kiedy malec zostaje z tatą w domu i tak dobrze zaśnie, bo będzie czuł zapach mamy, a to daje poczucie bezpieczeństwa. Cała magia polega, na włożeniu sobie pod bluzkę takiej szmatko-zwierzaka i chodzenie z nią kilka godzin, aby przeszła zapachem.

DSC09424.JPG 

8. Pokrowce na przewijak - najpierw myślałam, że to zbędne i starczy pieluszka położona, ale zmieniłam zdanie. Moje dziecko się rzucało podczas przewijania, do tego gdy zaczęły iść zęby przewijak okazał się świetnym gryzakiem. Tym o to sposobem nie przetrwał Lusi i nadawał się do wywalenia bo jej użytkowaniu. A wystarczyłoby prześcieradło na niego i już.


9. Poduszka- zwykła poduszka to zbędna, te płaskie to nie wiem po co istnieją, chyba dla ozdoby bo wątpię by dawały wygodę. Jednak poduszka Klin jest cudowna. Dziecko leży prawidłowo, pomaga podczas przeziębienia, aby spało dziecko wyżej i katar nie spływał, podczas ząbkowania, kiedy ślina spływa niczym wodospad. Ogólnie jest też wygodna i moja córka dalej na niej uwielbia spać.
10. Śpiochy- z tego najmniej korzystałam i dla mnie i dla córki wygodniej było body+ spodenki lub półśpiochy, nawet pajac był lepszy. Pod śpiochy najczęściej daje się kaftanik, który niestety się podwija bo niby jak ma się trzymać na miejscu? Ale kupiłam je wcześniej i czasem założyłam, aby nie było, teraz nie kupiłam, ani jednej sztuki. Wolałam zainwestować w półśpiochy lub spodenki i większą ilość bodów.


Myślę, jeszcze nad dopisaniu do listy kilku rzeczy, ale to dopiero jak Mały się urodzi i sprawdzę, czy dobrze myślę, że lepiej się pewne rzeczy sprawdzają, niż wcześniej :)

1 komentarz:

Będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad, że tu byłeś. Zapraszam też do nas na fanpage :)