środa, 22 czerwca 2016

Kim jest Tata?


Kim jest Tata? O to jest pytanie. Są osoby, które uważają, że tata to tylko osoba, która dała nasienie, żeby powstało dziecko. Ja jednak uważam, że to ktoś znacznie bardziej wyjątkowy. Tata nie musi być dawcą spermy, tatą jest ten kto wychowuje dziecko, kocha je i uczestniczy w życiu maluszka. Można powiedzieć o mężczyźnie, że jest tatą, bo ma dzieci, ale ilu z nich tak na prawdę na to miano "taty" zasługuje? Tata to ktoś kto jest równie ważny i wyjątkowy jak mama, choć jednak inaczej. Kiedy kobieta jest w ciąży to ona nosi Maluszka 9 miesięcy pod sercem, kiedy się rodzi to mimo, iż mama jest bankiem mlecznym , osobą do tulenia i niezbędną, zaangażowany tata już na tym etapie jest niczym skarb.
W moim przypadku to mąż lepiej i sprawniej jest wstanie wykąpać Lusie i położyć ją spać. Tylko tata czyta tak zabawnie i wyjątkowo bajki. A nocne karmienie od kiedy jest modyfikowane, całkowicie spoczywa na tatusiu Lusi. Nie ma zmuszania, on sam chce i wyszedł z tą inicjatywą. Kiedy Maluszek jest większy to tata jest wstanie nosić na barana, podrzucać wysoko, to z tatą zabawa jest niekiedy przyprawiająca mamę o zawał serca. Dla córek tatuś to pierwszy książę z bajki, rycerz, który broni, aby żadne chłopaki przypadkiem się nie zbliżały. Przeglądając nawet internet natrafimy na masę zdjęć gdzie córki czeszą tatusiów, wpinają im spinki. Nie bez powodu jest też powiedzenie, że córeczki są tatusiowe. Synkowie zaś choć mamusiowi są, to jednak z tatą przechodzą męskie rozmowy z reguły, z tatą uczą się jeździć autem, to z tatą grają w piłkę. Mówi się, że mężczyzna powinien spłodzić syna, aby przedłużył nazwisko, posadzić z nim drzewo i wybudować dom dla swojej rodziny. A ja Wam mówię, że to bzdura. Mój mąż jak wiedział, że będziemy mieć córkę był w siódmym niebie i teraz też chciał córkę. Lusia jest jego księżniczką i oczkiem w głowie, czasem to im tego zazdroszczę, że tak świetnie rozumieją się bez słów. To tata zawsze przymyka oko, tata z nią wykrada ciastka z szafki to z tatą najlepiej włazi się po drzewach i biega. Co do posadzenia drzewa, co prawda drzewa nie sadzali razem, ale w ogródku wspólnie działają. Tata kopie, Lusia swoimi grabkami grabi. Ten zbiera, ta też. Ten podlewa konewką to ta swoją wyciąga. Współpraca pełną parą. A wybudowanie domu? Hmm domu jako budynku nie mam, jednak moim zdaniem dom to tylko pojęcie, którym określamy miejsce, gdzie chcemy wracać, gdzie czujemy miłość, bezpieczeństwo. Domem jest moje małe mieszkanko, gdzie co dzień budzi mnie tupot mojej córki, mąż który obok leży i rano robi mi nie raz śniadanie do łóżka. Dom to mój azyl, gdzie mam całą moją kochaną rodzinkę. Nie miałabym tego wszystkiego bez ojca moich dzieci. To on co dzień się stara i próbuje, poczuwa się do obowiązku stworzenia lepszych warunków, to dzięki niemu mam córkę i już niedługo synka. Myślę, że zasługuje na miano "Taty" nie chodzi o geny, choć takie też Lusia ma po nim, ale o coś więcej. O tą jego troskę o dzieci, o to jak przeżywa ze mną ciążę i wszelkie w niej badania. O to, że mimo, iż wraca późno z pracy to wie, że Lusia na niego czeka pod drzwiami i zawsze znajduje resztki sił, aby się z nią pobawić. Nigdy nie odmówił jej przeczytania bajki. Nawet rano jak nie raz się spieszy do pracy i widzi, że dziecko już ma łzy. Weźmie ją na chwile na spacer z psem, uspokoi. Jak byłam w szpitalu sam musiał ogarnąć Lusie i dom i dawał radę. Ilu facetów dałoby radę? Mimo, iż Lusia miała czasem tył na przód bluzkę lub ubrane za duże spodnie, to była ubrana, czysta, nakarmiona. A teraz? Szaleństwa na placu zabaw matko on jest wstanie wejść na zjeżdżalnię i z nią zjechać. Nie wstydzi się, robi to dla niej. Albo, gdy Lusia ma fazę na czesanie misiów i lalek, to tata też się poddaje i córka jego fryzjerkom się staje.
I mimo, iż są trudy wychowania, mimo iż czasem go coś przytłacza jako ojca, to się stara a to najważniejsze. Nie ma ideałów, ale to, że próbuje i kieruje się dobrem dzieci to dla mnie najważniejsze. I choć mu pewnie tego nie powiem w moich oczach jest tatą na medal. No może kiedyś powiem, ale zaczekam niech stara się dalej :D Jako ciekawostkę Wam powiem, że gdy Lusia się urodziła na porodówce Panie położne były w szoku i pytały jak tego dokonałam. Mój mąż trzymał ją prawidłowo i śpiewał jej, opowiadał jak długo na nią czekaliśmy i jak bardzo ją kochamy. Normalnie łzy same płynęły mi ze szczęścia i dumy. Teraz kiedy czeka nas 2 poród nie wyobraża sobie, aby go mogło na nim nie być. Co dzień do brzuszka gada, że synek ma wyjść tak, aby tata zdążył dojechać lub być blisko bo bardzo chce go mocno przytulić na tym świecie.
Jutro Dzień Taty, Lusia laurkę zrobiła, mama książkę zamówiła i ciacho zrobione. I ciesze się, że choć tak, mogę pokazać mu, że doceniam jakim jest tatą dla naszej córki a potem też dla synka. Polecam każdej mamie doceniać ojców swoich dzieci, bo ojcem nie jest ten kto daje geny, ale ten kto wychowuje, jest i kocha nasze dzieci. Takich życzę Wam tatusiów dla dzieci.





4 komentarze:

  1. Kochana przepięknie to wszystko napisałaś , aż się wzruszyłam.Mój mąż też jest takim super tatą , od początku mi pomagał i wspierał jsl tylko miał czas.Jestem z niego dumna i lepszego Taty nie mogłam wybrać dla naszych Skarbów :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Bo matka wie kogo wybrać na tatę swoich dzieci :)

      Usuń
  2. Ślicznie napisane :-) ja mam pół na pół, stara się czasem Monika Flok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ważne, że są próby podejmowane z czasem może ich być bowiem więcej :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad, że tu byłeś. Zapraszam też do nas na fanpage :)