poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Dumna mama- czyli jak wygląda się po ciąży i porodzie

Najpierw rośnie brzuszek w ciąży i kobieta się cieszy, po porodzie jednak on cudownie z dnia na dzień nie znika. Najpierw wygląda się, przynajmniej u mnie tak było, jakbym była w 4-5 miesiącu ciąży. Dopiero z czasem on się zmniejsza. Piersi przybrały za to rozmiar xxl. Szok. I o dziwo mnie to irytowało, męża też. Wolał moje pomarańcze :P. Kiedy córka miała 8 tygodni postanowiłam zabrać się za siebie, żeby wrócić do "normalności" przed ciążą mieściłam się w rozmiar XS, S po L. Zaczęłam chodzić na fitness dla mam z dziećmi. Było fajnie córka była ciężarkiem :). Na profesjonalne zajęcia chodziłam 2 razy w tygodniu na początku, potem raz w tygodniu. Trochę daleko miałam. Prócz tego ćwiczyłam w domu w wolnych chwilach i z córką. Traktowałam to jak zabawę. Okazję do spędzenia fajnie czasu razem. Jednak dalej patrząc w lustro widziałam wieloryba i czułam się fatalnie. Siadało to na psychikę. Wyglądałam tak:

No masakra, nie mogłam na siebie patrzeć. Dopiero po 4 miesiącach mogę powiedzieć wyglądałam przyzwoicie:
 
Jednak znów mi się teraz przytyło. Wiecie z czym było gorzej się pogodzić? Z wagą to jako tako bo mam na to wpływ. Poćwiczę i zrzucę. Ale po przestaniu karmieniu córki moje piersi zrobiły się "uszami jamnika" tak to sobie nazwałam. Mimo, iż mąż mówił, że wyglądam cudnie to byłam załamana. Teraz na to patrzę inaczej. Są staniki z push-up i nadal bluzki, sukienki wyglądają sexownie na mnie. Poza tym to nie za cycki pokochał mnie mąż, pokochał mnie za to jaka jestem, a to się nie zmieniło. Mam wrażenie, że to kobiety przykuwają taką wielką uwagę do piersi jakie są, niż mężczyźni. Bo tak na prawdę, jeśli on nas kocha to kocha całość. Jak za wygląd to nie kochał nigdy. Mój mówi, że te piersi wykarmiły jego najukochańszą córkę a to jest powód do domu. Więc dumna jestem.
Prócz tego rozstępy. Nie mam na nie wpływu. Mają podłoże genetyczne więc mogę smarować się mazidłami wszelakiego rodzaju, ale one i tak wyjdą jeśli mają wyjść. Po porodzie wyszła mi masa rozstępów i przyznaje się płakałam w poduszkę. Gdy córka miała 4 miesiące poszliśmy na basen, nie było zmiłuj się trzeba było ubrać strój kąpielowy i pójść. Jak na górę zarzuciłam koszulkę tak na nogi się nie dało.
I powiem Wam, przez pierwsze 15 minut najgorzej było zrobić 1 krok potem już nie myślałam o rozstępach, ale o tym, że moje dziecko jest ze mną 1 raz na basenie i jest szczęśliwe.
Teraz nadal mam rozstępy choć zrobiły się jaśniejsze to są, skóra trochę obwisła została taka. Nie zmienię tego. Może na początku chciałam, ale teraz stwierdzam, że te rozstępy to moje TROFEUM. Nie postawię co prawda go na półce, ale zawsze jest ze mną i patrząc na nie wiem, że dałam radę i to ja nosiłam córeczkę pod sercem, to ja o nią dbałam, gdy była w brzuszku to ja ją urodziłam siłami natury. To dzięki mnie mogę patrzeć jak teraz rośnie i broi. I uważam, że to trofeum , które zdobyłam w ciąży i podczas porodu będzie przypominać mi to jak walczyłam o nią, jak mocno ją kocham i jak cudownym wspomnieniem jest dla mnie poród. Gdy mogłam ją po raz 1 zobaczyć i przytulić. Teraz nie ma wstydu. Na nowo czuje się sexowna i atrakcyjna. A jeśli, ktoś ma problem z moimi rozstępami to widać nie rozumie, nie miał nigdy dzieci. Ja czuję się dumna, że je mam. Tak jak żołnierz nosi blizny po wojnie z dumą i się nią zachwycają, tak wszystkie mamusie powinny z dumą nosić rozstępy po ciąży. Bądźcie dumne, bo to dzięki Wam, dziś macie cudowną pociechę jedną lub wiele.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad, że tu byłeś. Zapraszam też do nas na fanpage :)