Dlaczego dzieci potrzebują kontaktu z przyrodą? Czasem warto zdjąć buty i po prostu poczuć trawę pod stopami

 

Dlaczego dzieci potrzebują kontaktu z przyrodą? Czasem warto zdjąć buty i po prostu poczuć trawę pod stopami



Dzieci potrzebują przyrody. Nie tylko tej oglądanej w książkach, na obrazkach czy na ekranie, ale przede wszystkim tej prawdziwej — takiej, której można dotknąć, powąchać, posłuchać i obserwować. Tej, w której liście szeleszczą pod nogami, ziemia jest czasem mokra, trawa łaskocze w stopy, a na drzewach z tygodnia na tydzień pojawiają się nowe rzeczy.

Kontakt z naturą jest dla dziecka czymś znacznie więcej niż sposobem na spędzenie wolnego czasu. To okazja do ruchu, samodzielnego odkrywania świata, rozwijania ciekawości i poznawania zależności, których trudno nauczyć się wyłącznie z książek.

Przyroda to nauka, której można dotknąć

Książki są wspaniałe. Dzięki nim możemy pokazać dziecku zwierzęta, rośliny, pory roku, różne krajobrazy czy zjawiska pogodowe. Możemy wspólnie czytać, oglądać ilustracje i szukać odpowiedzi na pytania.

Ale czasami warto książkę zamknąć i wyjść z domu.

Bo czym innym jest przeczytać, że jesienią liście zmieniają kolor, a czym innym zobaczyć, jak zielone latem drzewo stopniowo staje się żółte, pomarańczowe czy brązowe. Czym innym jest przeczytać o kałużach, a czym innym obserwować, jak po deszczu pojawiają się na chodniku i jak następnego dnia może ich już nie być.

Dziecko może zobaczyć, że przyroda nie jest czymś stałym. Ona cały czas się zmienia.

Wiosną pojawiają się pierwsze pąki i kwiaty. Latem wszystko jest intensywnie zielone. Jesienią liście spadają z drzew, a zimą wiele miejsc wygląda zupełnie inaczej. Możemy obserwować ptaki, owady, ślady zwierząt, pajęczyny, mech, nasiona czy rośliny wyrastające w pozornie zupełnie nieoczekiwanych miejscach.

I właśnie takie obserwacje mogą być początkiem setek dziecięcych pytań.

„Dlaczego ten liść jest czerwony?”
„Gdzie znikają owady zimą?”
„Dlaczego ptaki budują gniazda?”
„Skąd się bierze kałuża?”
„Dlaczego ten kwiat pachnie?”
„Co się stanie z tym liściem, kiedy spadnie na ziemię?”

Nie musimy znać wszystkich odpowiedzi. Możemy razem ich poszukać.

Spacer nie musi mieć celu

Czasami jako dorośli mamy potrzebę, żeby spacer był „po coś”. Trzeba przejść określoną trasę, zrobić zakupy, dotrzeć do placu zabaw albo wyjść z psem.

Tymczasem dla dziecka bardzo wartościowy może być również spacer bez konkretnego celu.

Można iść powoli. Zatrzymać się przy drzewie. Posłuchać ptaków. Poszukać różnych kształtów liści. Policzyć napotkane kwiaty. Zobaczyć, co zmieniło się od poprzedniego spaceru.

Dla nas może to być zwykła droga przez park. Dla dziecka może być wyprawą badawczą.

Warto pozwolić mu czasem prowadzić. To ono może zdecydować, przy którym drzewie się zatrzymamy, co obejrzymy albo czego będziemy szukać.

Nie każda chwila na świeżym powietrzu musi być zorganizowaną aktywnością. Czasami najlepsze rzeczy dzieją się właśnie wtedy, kiedy dziecko ma przestrzeń na własne odkrywanie.

A co z chodzeniem boso?

Chodzenie boso po bezpiecznej trawie może być dla dziecka ciekawym doświadczeniem sensorycznym.

Stopa otrzymuje wtedy zupełnie inne bodźce niż podczas chodzenia w butach. Dziecko może poczuć, że trawa jest miękka, ziemia chłodniejsza, piasek sypki, a drewniana powierzchnia zupełnie inna w dotyku.

To także zwyczajnie fajna zabawa.

Warto czasem pozwolić dziecku zdjąć buty i przejść kawałek po trawie, jeśli warunki są odpowiednie. Nie chodzi o to, że chodzenie boso jest jakimś magicznym sposobem na zdrowie czy „hartowanie” dziecka. Chodzi przede wszystkim o możliwość bezpośredniego doświadczania świata różnymi zmysłami.

Dziecko poznaje przecież rzeczywistość nie tylko przez patrzenie.

Dotyka. Słucha. Wącha. Czuje temperaturę, fakturę i wilgotność. Porusza się i sprawdza, jak jego ciało reaguje na różne powierzchnie.

To bardzo naturalny sposób poznawania świata.

Ale bezpieczeństwo przede wszystkim

W tym miejscu warto jednak powiedzieć bardzo wyraźnie: zanim pozwolimy dziecku chodzić boso, trzeba sprawdzić teren.

Wiem, że czasami bezmyślni ludzie wyrzucają w miejscach przeznaczonych dla dzieci szkło, ostre przedmioty czy inne niebezpieczne rzeczy. Niestety, nie możemy zakładać, że każda trawa, piaskownica czy okolica placu zabaw jest automatycznie bezpieczna.

Dlatego zanim dziecko zdejmie buty, warto dokładnie obejrzeć podłoże i upewnić się, że nie ma na nim szkła, ostrych elementów, śmieci ani innych zagrożeń.

Boso — tak, ale rozsądnie.

Nie chodzi przecież o to, żeby za wszelką cenę pozwalać dziecku chodzić bez butów. Chodzi o stworzenie mu bezpiecznej okazji do doświadczania różnych faktur i powierzchni.

Przyroda pomaga zwolnić

W codziennym życiu dzieci mają mnóstwo bodźców. Dom, przedszkole lub szkoła, zajęcia dodatkowe, zabawki, urządzenia elektroniczne, dźwięki i ciągła zmiana aktywności.

Spacer może być prostym sposobem na zwolnienie.

Nie trzeba podczas niego niczego osiągać. Nie trzeba zrobić określonej liczby kroków. Nie trzeba nawet cały czas dziecka czymś zajmować.

Można po prostu być.

Siedzieć na ławce i obserwować drzewa. Patrzeć, jak poruszają się gałęzie. Słuchać deszczu. Zauważyć, że po kilku dniach pojawiły się nowe kwiaty.

Taki kontakt z naturą daje dziecku przestrzeń do spokojnej obserwacji i samodzielnego zainteresowania się otoczeniem.

Przyroda rozwija ciekawość

Dzieci są naturalnymi odkrywcami.

Kamień może być skarbem. Patyk — różdżką, mostem albo elementem budowli. Liść — okazem do kolekcji. Kałuża — fascynującym miejscem do obserwacji.

I nie zawsze trzeba podpowiadać dziecku, co ma robić.

Możemy zamiast tego zadawać proste pytania:

„Co zauważyłeś?”

„Jak myślisz, dlaczego tak się stało?”

„Co zmieniło się od naszego ostatniego spaceru?”

„Ciekawe, kto mieszka pod tym kamieniem?”

Takie pytania nie muszą prowadzić do „lekcji przyrody”. Mogą po prostu zachęcać dziecko do patrzenia uważniej.

Pokazujmy dzieciom zmiany

Jedną z najpiękniejszych rzeczy w przyrodzie jest jej zmienność.

Możemy wybrać jedno drzewo i zaglądać do niego przez cały rok. Wiosną obserwować pąki. Później liście. Latem cień i owoce, jeśli dane drzewo je ma. Jesienią zmieniające się kolory. Zimą nagie gałęzie.

Możemy robić zdjęcia tego samego miejsca o różnych porach roku.

Możemy obserwować, jak po deszczu zmienia się ogród, jak rosną rośliny, jak pojawiają się nowe owady albo jak zmienia się długość dnia.

Dziecko zaczyna wtedy rozumieć, że świat przyrody jest procesem. Coś się zaczyna, rozwija, zmienia i kończy, a potem pojawia się coś nowego.

To wiedza, której nie trzeba specjalnie „wykładać”. Wystarczy pozwolić dziecku patrzeć.

Nie trzeba wyjeżdżać do lasu

Kontakt z przyrodą nie musi oznaczać wielkiej wyprawy.

Przyroda jest często bliżej, niż nam się wydaje.

Może być w parku, na łące, w ogrodzie, na działce, podczas spaceru po osiedlu, a nawet na niewielkim skrawku zieleni.

Możemy wspólnie obserwować drzewa przy ulicy, szukać pierwszych oznak wiosny, przyglądać się chmurom, słuchać ptaków czy sprawdzać, jakie rośliny rosną w okolicy.

Ważniejsza od spektakularnego miejsca jest regularność i możliwość rzeczywistego kontaktu z otoczeniem.

Książka i prawdziwy świat świetnie się uzupełniają

Nie musimy wybierać: książki albo przyroda.

Najlepiej, kiedy jedno prowadzi do drugiego.

Czytamy o biedronkach — a potem szukamy ich na spacerze.

Czytamy o drzewach — a później oglądamy korę i liście prawdziwego drzewa.

Czytamy o porach roku — a potem wychodzimy zobaczyć, jak dana pora roku wygląda naprawdę.

Czytamy o ptakach — i próbujemy rozpoznać te, które słyszymy za oknem.

Bo książka może rozbudzić zainteresowanie, a rzeczywiste doświadczenie może sprawić, że wiedza stanie się dla dziecka czymś konkretnym.

Jedno nie zastępuje drugiego.

Dajmy dzieciom możliwość doświadczania świata

Czasami wystarczy naprawdę niewiele.

Wyjść na spacer bez pośpiechu. Pozwolić dziecku zatrzymać się przy kałuży. Podnieść liść. Powąchać kwiat. Posłuchać ptaków. Dotknąć kory drzewa. Zdjąć buty na bezpiecznej, sprawdzonej trawie i poczuć ją pod stopami.

Nie każda chwila musi być edukacyjna. Nie każda zabawa musi mieć cel.

Dziecko potrzebuje również po prostu doświadczać.

Bo przyroda to nie tylko wiedza o roślinach i zwierzętach. To ruch, zmysły, ciekawość, obserwacja, pytania, samodzielność i możliwość odkrywania świata we własnym tempie.

A czasem najlepszą lekcją przyrody jest po prostu wyjście z domu i powiedzenie:

„Chodź, zobaczymy, co dzisiaj się zmieniło.”

Komentarze